Tylko u nas! „Nie jestem hejterką i nic nie łączy mnie z Żandarmerią” – wywiad z internautką oskarżoną przez Onet.pl o udział w farmie trolli Żandarmerii Wojskowej.

 

Podobno jest Pani hejterką na usługach Żandarmerii Wojskowej, która ma swoją armię internetowych trolli?

Po pierwsze, nie jestem hejterką i nic nie łączy mnie z Żandarmerią. Jestem dziennikarką, która odkryła brudną prawdę i rozpracowywała zupełnie pro publico środowisko internetowych trolii.

 Czy może się Pani przedstawić?

Wolałabym tego nie robić. Od kilku miesięcy jestem zastraszana przez internetowe trolle, związane z byłymi żołnierzami WSI. Straszono mnie ujawnieniem mojego adresu zamieszkania. Teraz wtórują im dziennikarze Onetu pisząc, że znają moje dane osobowe. Przez wzgląd na moje bezpieczeństwo zastrzegam przed publikacją wywiadu, swoje dane osobowe. Proszę zapisać to w treści wywiadu, że zwyczajnie boję się o swoje bezpieczeństwo.

Portal Onet nazwał Panią „Małą Emi Żandarmerii Wojskowej” twierdząc, że działała Pani w zorganizowanej grupie hejterskiej razem z żołnierzami. Pani zadaniem miało być oczernianie ofiar molestowania i mobbingu.

Cała sprawa wygląda zupełnie inaczej niż to opisano, a nawet powiem więcej: wykreowano wątki, które nie miały miejsca. Np. to, że Pan Wyrwał umawiał się ze mną na wywiad, a ja w ostatniej chwili zrezygnowałam, bo zostałam ostrzeżona. Jest to nieprawda, nikt nie rozmawiał ze mną, ani nie kontaktował się w sprawie artykułu opublikowanego przez Onet.pl.

 Czym zajmujesz się na co dzień?

Jestem dziennikarką współpracującą z branżowymi portalami i redakcjami lokalnymi jako freelancer. Sprawą molestowań w Żandarmerii Wojskowej zainteresowałam się od pierwszego dnia, kiedy pojawił się artykuł o kapral Annie. Sama byłam molestowana jako dziecko oraz jako dorosła kobieta byłam ofiarą przemocy seksualnej. Nie potrafiłam przejść obok tej sprawy obojętnie. Wojsko od zawsze było moją wielką pasją. Ukończyłam studia kierunkowe wojskowe na Akademii Sztuki Wojenne. Sprawa molestowania opisana min. przez kapral Annę i ppor. Marię nie pasowała mi. Moim zdaniem tak nie zachowują się osoby skrzywdzone.

Jak Pani poznała „Zofię” z Onetu vel @InaKoniec z Twittera?

Użytkowniczkę @InaKoniec poznałam za pośrednictwem portalu społecznościowego Twitter. To Urszula O. prawniczka pracująca w PIP w jednym z miast powiatowych. Ta Pani zwyczajnie kłamie mówiąc, że to ja się do niej odezwałam. Było dokładnie na odwrót. Skomentowałam post pana Marcina Wyrwała na temat kapral Anny. Nie zgadzałam się z treścią artykułu, bo moim zdaniem kapral Anna nie mogła mieć blokowanego wyróżnienia w ŻW z jednej prostej przyczyny. Żołnierz, który rozpoczął służbę i nie został rocznie oceniony, nie może być kierowany do wyróżnienia. Nie ma ku temu podstawy formalnej. Kapral Anna służyła kilka miesięcy i jeszcze nie otrzymała rocznej oceny za służbę. Zatem nikt nie mógł jej blokować żadnego wyróżnienia, bo nie mogła go otrzymać. To jest bardzo proste. Wówczas odezwała się do mnie Pani @InaKoniec. Zaczęła wypytywać o sprawy molestowań, czy coś wiem więcej na ten temat. Sama przedstawiała się jako osoba związana ze środowiskiem dziennikarskim. Podzieliłam się z nią moimi wątpliwościami i znajomością tematu. Co nieco o wojsku wiem i nie było dla mnie trudne podważyć główne tezy sprzedawanej historii.

Jak wyglądała Pani praca nad materiałem o molestowaniu w Żandarmerii Wojskowej?

Gdy odezwała się do mnie osoba kryjąca się za nickiem @InaKoniec, od prawie roku zbierałam i weryfikowałam informacje. Rozmawiałam z ludźmi związanymi ze sprawą. Uzbierałam naprawdę ciekawy materiał o tym, jak łatwo zniszczyć ludziom życie oskarżeniami, które nie znajdują potwierdzenia.  W Pani Zofi/InaKoniec/Urszuli znalazłam współpracownika w materiale, który chciałam opublikować. Jak wspomniałam, sama jestem ofiarą nadużyć seksualnych i nie potrafię spojrzeć na pewne rzeczy obiektywnie. Targają mną silne emocje właśnie przez przykre wspomnienia… Przepraszam, ale… [W tym miejscu nastąpiła przerwa w wywiadzie – przypis red.]

Czy możemy kontynuować?

Tak. Wiedziałam, że nie udźwignę powagi materiału i problemu, a Pani @InaKoniec wydawała się osobą, która mogłaby mi pomóc. Chciałam razem z nią zrobić coś dobrego. Pani Urszula, czyli internautka Zofia, powoływała się na kontakty w TVP INFO oraz Polskim Radiu. Twierdziła, że spróbuje zainteresować dziennikarzy materiałem, który zebrałam. Nasze rozmowy z czasem stały się coraz mniej formalne, sympatyczne i intensywne. W pewnym momencie obdarzyłam Urszulę O. zaufaniem i to był mój największy błąd.

Tzn? Czy opublikowane screeny są Pani autorstwa?

Nie. To fałszywki, fejki stworzone przez Panią Urszulę O.. Wykorzystała zdobyte przeze mnie informacje do brudnych gierek ludzi związanych z byłym szefem WSI. Od kilku miesięcy pracują nad rozpracowaniem siatki trolli stworzonych właśnie przez nich i do których należy Pani @InaKoniec – czyli internautka „Zofia” według Onetu. Wiem, że boją się mnie i podejmują próby zdyskredytowania mojej osoby. Ślady działalności tej armii trolli prowadzą do tzw. „Gangu Przebierańców” i pewnego dość dobrze znanego dziennikarza, który ukrywa się za legitymacją dziennikarską w postępowaniach karnych. Ten człowiek wykorzystuje status dziennikarza i ochronę prawną zawodu, z którym ma coraz mniej, aby kręcić swoje mało legalne interesy.

Włamała się Pani na pocztę generała Roberta Jędrychowskiego i w ten sposób pozyskała dokumentację medyczną pana majora P. oraz list Amnesty International skierowany do Ministerstwa Obrony Narodowej ws. molestowanych żołnierek? Tak twierdzi Onet.

Nie. Stanowczo zaprzeczam tym kłamstwom. Nie włamałam się do poczty Pana Generała Roberta Jędrychowskiego. Insynuacje na ten temat są obrzydliwe i znów są próbą zdyskredytowania mnie oraz wysokiego rangą oficera Wojska Polskiego. Tak też zeznam przed sądem pod rygorem odpowiedzialności karnej. Liczę, że w charakterze świadka stanie także Pani Urszula O. i nie zasłoni się niepamięcią. Dokument, który pojawił się w sfabrykowanych screenach, według mojej wiedzy znajdował się w aktach postępowania przeciwko majorowi P. do którego miały dostęp wszystkie osoby mające status osób pokrzywdzonych, ich pełnomocnicy, zespoły prawne, aplikanci, sekretarki itd. Dostęp do tych dokumentów miał sam major P.. W sumie to kilkadziesiąt osób. Co bardzo istotne, Pan major P. kojarzy Panią @InaKoniec, czyli Zofię z materiału Onet. Według mojej wiedzy zna jej personalia i zamierza powołać ją na świadka lub już to zrobił. Major P. ma zarzuty za pisanie donosów na żołnierzy i pracowników ŻW, które zawierały informacje niejawne. Największy problem w tym, że znaczna część tych donosów, według moich ustaleń, to tak naprawdę fantazmaty majora. Przez te donosy, wielu świetnych żołnierzy miało poblokowaną drogę do awansu lub nawet zostali niesłusznie zwolnieni z zawodowej służby. Grono pokrzywdzonych w śledztwie przeciwko majorowi P. z każdym dniem się powiększa. Tak samo jak grono osób mających dostęp do dokumentów z postępowania. Dostęp do dokumentacji medycznej powinna mieć także podporucznik Maria, która uzyskała status pokrzywdzonej przez działalność majora P.. Na nią także były pisane donosy. Co się tyczy Dokumentu Amnesty International to jest to dokument jawny. Dostęp do niego miało setki, jeśli nie tysiące osób.

Czyli to sprytny zabieg Pani @InaKoniec aby uwiarygodnić się dziennikarzom?

Mogę tylko przypuszczać, że Pani @InaKoniec czyli Urszula O., czyli „Zofia” z materiału Onetu, celowo wprowadziła w błąd dziennikarzy tego portalu. Trudno byłoby mi uwierzyć, że dziennikarze mogli mieć świadomość manipulacji. Nie wierzę w to i nie chcę wierzyć. Jestem natomiast przekonana, że Pani @InaKoniec jest wykorzystywana przez byłych żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych. Farma Troli założona przez te towarzystwo z WSI od dawna ma ten modus operandi. Najpierw publikują dokumenty znajdujące się ich posiadaniu a następnie oskarżają o ich posiadanie i wyciek wysokich rangą urzędników państwowych o brak nadzoru, lub co gorsza, o publikację. Celem jest osiągnięcie rozgłosu medialnego i pomówienie „figuranta” jak to określają.

Jaka jest rola Pani @InaKoniec w całym tym układzie?

Urszula O. ukrywająca się pod profilem @InaKoniec pracuje od blisku 2 lat dla grupy trolli związanej ze środowiskiem byłych wojskowych – często z WSI. Pani Urszula nawet na swoim profilu udowodniła, że sfabrykowanie screenów nie jest dla niej żadnym kłopotem. Sfabrykowała prywatną rozmowę wstawiając zdjęcie Pana Pawełkowskiego z informacją, że taki screen robi się w 2 minuty. Dla mnie @InaKoniec – „internautka Zofia” – Urszula O. to zwyczajna oszustka, bezwzględna internetowa trollica, która posunie się do wszystkiego, aby osiągnąć zamierzony cel.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

 

rozmawiał A.N.

Zawód FAKE’R. Hipokryzja w zawodzie dziennikarza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja