Czy Ukraińcy wywalczą podwyżki dla Polaków?

Za ile pracują Ukraińcy w Polsce? Większość z nich za zdecydowanie niskie wynagrodzenie. To kwestia głównie rodzajów pracy, których się podejmują. Ich emigracja zarobkowa i warunki pracy odsłaniają najgorsze karty naszej gospodarki. Opiera się ona głównie na pracownikach o najniższych zarobkach. Emigracja Polaków na zachód Europy stworzyła pustą przestrzeń, którą zapychają Ukraińcy.

Ukraiński „drang nach westen”

 W prywatnych rozmowach Ukraińcy podkreślają rolę wydarzeń na Euromajdanie. Ivan z którym rozmawiałem stwierdził, że od tamtejszych wydarzeń rozpoczął się kryzys ukraińskiej gospodarki. Oczywiście chodzi o nowe stadium kryzysu, gdyż pod tym względem nasz wschodni sąsiad kurczy się nieprzerwanie od 1991 roku. „Wcześniej dało się żyć. Można było wyjechać do Rosji do pracy. W Moskwie zarobki są czasem lepsze jak w Niemczech.” [Ivan jest budowlańcem, który w Moskwie pracował przy wykończeniach luksusowych apartamentów] „Teraz ciężko na Ukrainie znaleźć jakąkolwiek pracę.”. Oddechem dla gospodarki na wschód od Bugu okazały się preferencyjne warunki handlowe i zwiększane kontyngenty exportowe do UE. Możliwość emigracji zarobkowej min. do Polski zapewniła milionom Ukraińców dopływ gotówki, tak potrzebnej temu młodemu państwu.

Ukraiński potop

Ukraińcy pracują w Polsce ciężko i trzeba powiedzieć, że ratują nam tyłek. Po pierwsze poprawili konkurencyjność naszej gospodarki. Po drugie zasilili linie produkcyjne montowni ulokowanych w specjalnych strefach ekonomicznych. Mało kto to przyzna, ale dzięki temu dali impuls rozwojowy małym miastom, tak dotkniętych emigracją Polaków w wieku produkcyjnym. To prawda przesyłają zarobione pieniądze do swoich rodzi, ale także wynajmują mieszkania, kupują w sklepach itp.. Lokalne społeczności nie licząc skromnych wyjątków w większości zaakceptowały nową sytuację. Obecnie nikogo już nie dziwią ukraińskie nazwy produktów w supermarketach, czy język ukraiński na ulicach. Jak powszechne jest to zjawisko świadczy fakt, że według Eurostatu w 2017 roku do Polski przyjechało ponad 585 tys. Ukraińców. Drugą największą grupę imigrantów [prawie 43 tys.] stanowili Białorusini. Nic więc dziwnego, że imigranci z Ukrainy mają coraz większe wymagania. Tym bardziej, że wiedzą iż Polska chce ich u siebie.

Apokalipsa według Pawła

 Wszystkim zainteresowanym obecnym poziomem emigracji zarobkowej Polaków polecamy lekturę książki „Apokalipsa według Pawła, Jak zniszczono nasz kraj” autor P. Bożek. Nie wchodząc na poziom rozważań o czasem kontrowersyjnych poglądach autora, warto zwrócić uwagę na jego stanowisko dotyczące emigracji. Otóż stwierdził on, że jeszcze w latach 80tych a nawet wcześniej, w najwyższych kręgach władz PZPR wykluł się pomysł jak osłabić ducha rewolucji w Polsce. Komuniści zauważyli ciekawą zależność. Największe strajki i kryzysy polityczne w PRL pokrywały się z wymianą pokoleniową. Nowe pokolenie chciało czegoś innego i w sposób naturalny kontestowało zastany ład. Rozwiązaniem zagrożenia rewolucją miało być wypuszczenie niezadowolonych z ustroju ludzi, którzy emigrując z kraju obniżyliby poziom niezadowolenia na ulicach.

Można to porównać do wietrzenia pokoju, gdy zrobi się już za duszno. Przyjmując, że jednym z takich przesileń był początek lat 80tych ubiegłego wieku to kolejny cykl rewolucyjny przypadał na okres naszego akcesu do Unii Europejskiej i otwarcia rynków pracy dla Polaków za granicą. Władze PZPR zdawały sobie sprawę, że establishment nie przetrwa kolejnych fal. Ta ciekawa teoria, znajduje coraz więcej zwolenników. Podobną zależność zauważył Profesor Stanisław Żerko, który na Twitterze wyraził opinię, że jest wielkim sukcesem elit III RP, że Polacy nie protestują jak to dzieje się na zachodzie Europy.

Nie będziemy robić za 15 zł/h!!!

No dobrze, ale co łączy PZPR, emigrację zarobkową Polaków i Ukraińców? Ci ostatni coraz częściej buntują się przeciwko złym warunkom pracy. O ile nie wyjadą z Polski jak ponad 2 miliony naszych rodaków, mogą stać się nowym elementem rewolucyjnym. Jeżeli ktoś nadal uważa, że można zatrudnić grupę Ukraińców i płacić im najniższą stawkę lub nie wypłacić części umówionego wynagrodzenia jest w grubym błędzie.

Na jednym z blogów możemy przeczytać relację właściciela niewielkiej firmy remontowej: „Ukraińscy robotnicy powiedzieli, że za 15 zł/h nie będą pracować bo to mało. Ale ja nie zamierzałem im dawać więcej. Zamieściłem ogłoszenie w internecie i zgłosiło się kilku Polaków, którzy zaakceptowali tę stawkę. Wtedy moi pracownicy zarządali wypłatę za bieżący miesiąc i oznajmili, że mają już ustalona prace gdzie indziej za 15,5 zł/h.”. W sposób naturalny, szanujący się na rynku pracy Ukraińcy wywierają presję na wysokość wynagrodzeń także Polaków. Sami Ukraińcy nie kryją, że dbają głównie o własne prawa, i prawa Polaków to głównie uboczny efekt ich działań. Ich praw strzeże min. „Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Ukraińskich w Polsce”. Ukraińcy w Polsce coraz częściej zdecydowanie negocjują w sprawie wynagrodzeń i warunków pracy.

Olbrzymi problem na przyszłość

 Niebawem polska gospodarka i nasz naród stanie przed widmem olbrzymich zmian demograficznych. 38 mln Polaków mieszkających w kraju to w skali globalnej gospodarki niewiele. Już obecnie na rynku pracy brakuje około 170 tysięcy pracowników. Kolejne 10 lat przyniesie zapotrzebowanie na ok. 5 milionów pracowników. Pocieszający jest fakt, że efekt takiej sytuacji powinni odczuć Polacy poprzez stopniowe doganianie Europy Zachodniej pod względem poziomu wynagrodzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja