„MPWiK w Warszawie ma nie tylko awarię rurociągów przesyłowych, ale także awarię spalarni osadów z Oczyszczalni Czajka. Dwie firmy wywożą osady z Warszawy zrzucając je do wyrobisk po kruszywie” – napisała na Twitterze Agnieszka Borowska, rzeczniczka Głównego Inspektoratu Ochrony Środowisk. „Osady (…) zawierają wiele niebezpiecznych substancji, m.in. rakotwórcze kadm, rtęć czy ołów.”

„Jak doszło do awarii kolektorów w Czajce, zajęliśmy się Czajką. W ramach kontroli okazało się, że spalarnia będąca częścią tej inwestycji została warunkowo otwarta w 2013 roku. Warunkowo, bo było około stu usterek. Usterki usuwano przez trzy lata” – powiedziała Agnieszka Borowska.

„Efekt był taki, że wykonawcy odebrali pieniądze za realizację tej wielkiej inwestycji, a po kontroli dokumentów przez inspektorów okazało się, że przez te wszystkie lata spalarnia funkcjonowała tylko przez połowę czasu. Natomiast przez resztę czasu była w permanentnej awarii. Obecnie spalarnia nie działa od grudnia ubiegłego roku. Nasi inspektorzy zgłosili sprawę CBA” – wyjaśnia rzeczniczka GIOŚ.

Osady są wywożone do wyrobisk po kruszywie, jedno z nich znajduje się na północy Polski, w województwie warmińsko-mazurskim.

„To absurd! Osady z oczyszczalni powinny być spalone w wysokiej temperaturze, gdyż zawierają wiele niebezpiecznych substancji, m.in. rakotwórcze kadm, rtęć czy ołów. To jedyny sposób, żeby je zutylizować” – podkreśla rzeczniczka.

Agnieszka Borowska zaznaczyła także, że inwestycja pochłonęła 3,8 mld zł, z czego 1,7 mld pochodziło z Funduszu Spójności. Dwie fazy projektu, które polegały na rozbudowie i modernizacji Czajki oraz budowie spalarni i rurociągu pod Wisłą, kosztowały 700 mln euro. Oznacza więc to, że 2/3 inwestycji nie funkcjonuje prawidłowo.

W sprawie wypowiedziała się także prezes MPWiK Renata Tomusiak.

„Kłamliwe jest stwierdzenie, że ukrywaliśmy tę awarię. Nie ukrywaliśmy tej awarii, 26 lutego WIOŚ otrzymał od nas pisemną informację na temat tej awarii i dokumenty w tej sprawie – część już zamieściliśmy na naszych stronach. Pismo, które o tym mówi, będzie opublikowane, jeśli już nie jest opublikowane. To oznacza tyle, że musimy wypełnić wszystkie zobowiązania wynikające z umów gwarancyjnych. Budową STUOŚ zajmowało się konsorcjum, w skład którego wchodził lider, m.in. Veolia. Próbowaliśmy zaraz po tej awarii porozumieć się z Veolią co do naprawy gwarancyjnej, powstał spór, w związku z czym musieliśmy wyłonić firmę, która wykonuje teraz ekspertyzę (…), żeby stwierdzić, jakie są przyczyny” – powiedziała Tomusiak.

„Odpad ten nie jest zaliczany do kategorii odpadów niebezpiecznych. Informujemy, że osady ściekowe wytwarzane w oczyszczalni ścieków ‚Czajka’, nie są stosowane w rolnictwie ani do uprawy roślin” – zapewnia spółka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja