O tym nie wiedzieliście…
TO JAK? JEDZIEMY?
Konin.
Kapitalne, wielkopolskie miasto.
Ponad 800 lat historii.
Tak po prostu … przepiękne.
A równiny wokół Konina…
Rewelacja.
Byliście tam kiedyś?
To niesamowity teren.
Raz, że piękny.
A dwa … czyste niebo.
Nocą.
Czarne.
Bez poświaty miasta.
A widok?
Można przysiąść z wrażenia.
Widać wszytko.
Doskonałe warunki obserwacyjne.
Nawet jak nie patrzymy zbyt często w niebo.
Tam, morze gwiazd, można podziwiać bez końca.
Na początku XX wieku.
Uwielbiał się w nie wpatrywać pewien rezolutny, mały chłopiec.
Nocą.
Patrzył na Księżyc.
Coś magicznego było w tym widoku.
Rozbudził w małym chłopcu wielkie marzenie.
By kiedyś tam się znaleźć.
Hipnotyzujący Księżyc „przyciągał” uwagę chłopca.
Marzenia.
Większość z nas na nich kończy.
Ale nie on.
Urodził się w Strzyżowie.
Na przepięknej Lubelszczyźnie.
Rodzice dali synowi na imię Mieczysław.
Jego tata Marian Bekker, był specjalistą przemysłu cukrowniczego.
Gdy miał 3 lata (mały Miecio, nie tata), przenieśli się do cukrowniczego zagłębia, właśnie pod Konin.
Uczył się w gimnazjum im. Kościuszki w Koninie.
Po lekcjach.
Wieczorami.
Godzinami wpatrywał się w niebo.
Księżyc, Księżyc, Księżyc.
Nie potrafił oderwać od niego wzroku.
Uwielbiał to.
„Kiedyś tam będę”.
I tak też uczynił.
Ale nie tak jak myślicie.
Szybko zdobywa wiedzę.
Kończy Politechnikę Warszawską.
Pracuje w Instytucie Badań Inżynierii.
Aż rozpoczyna współpracę z Polskim Wojskiem.
Jego pomysły rewolucjonizują mobilność broni pancernej.
Bekker pracował nad poprawą efektywności kół w wojskowych pojazdach oraz gąsienic czołgowych.
Terra-mechanika.
Całkowicie nowa dziedzina inżynierii.
Mieczysław Bekker jest jej twórcą .
Dzięki jego pracy, powstały napędy współczesnych czołgów.
Dla wojska pracował w zasadzie do końca życia.
II Wojna.
Krótki udział w Kampanii Wrześniowej.
Rusza do Rumunii.
Potem Francja.
Francuzi jednak, wkrótce składają swoje nieużywane karabiny i kapitulują.
Wojenna zawierucha rzuca go za ocean.
Kanada.
Pracuje w Biurze Badań Broni Pancernej.
Niesamowity talent i umiejętności.
Cały czas udoskonala, udoskonala, udoskonala technikę wojskową.
W 1943 roku jest podziwianym i cenionym konstruktorem.
Koniec wojny i on też kończy służbę w stopniu podpułkownika.
Rusza na południe.
Do Stanów.
Tworzy niezwykłe projekty i konstrukcje pojazdów.
Ale nie zwykłych, banalnych aut.
Bekker jest mistrzem pojazdów terenowych.
Ale nie takich zwykłych terenówek na szutry.
Jego inżynierski geniusz i intuicję dostrzega Uniwersytet Stanowy Michigan (szybko został jego profesorem),
oraz General Motors.
Gigant motoryzacyjny nie wypuszcza go z rąk.
Jego styl pracy.
Konsekwencja.
I ultra precyzyjne planowanie, przynoszą niesamowite efekty.
Księżyc.
Pamiętacie?
Jego marzenie.
Spełniło się.
Choć trochę inaczej niż każdy z Was pomyśli.
31 lipca 1971 roku.
U stóp góry Mons Hadley.
Przystanął David Scott.
Za chwilę zrobi niezwykłą rzecz.
W sumie to prosty szkolny eksperyment.
Ale to wykonanie przejdzie do historii.
Młotek i ptasie pióro.
Trzyma je.
Po chwili wypuszcza z dłoni.
Upadają jednocześnie na powierzchnię Księżyca.
Inaczej niż na Ziemi.
Scott uśmiecha się zadowolony.
Przez kilka chwil spaceruje.
Podchodzi do LRV.
Wsiada.
I mówi do Jamesa Irwina:
„To jak, jedziemy?”
I pojechali.
LRV.
Lunar Roving Vehicle.
Samochód księżycowy.
To właśnie Mieczysław Bekker jest jego konstruktorem.
Projekt księżycowego samochodu opracowany przez Bekkera wygrał konkurs NASA.
Jego konstrukcja pojazdu dla Programu Apollo była bezkonkurencyjna.
Pojazd zbudowały General Motors i Boeing.
Mieczysław Bekker nadzorował całość prac.
Sam skonstruował elastyczną ramę.
Inżynierskim majstersztykiem były koła.
Ażurowe opony.
Niesamowita konstrukcja.
Druciana siatka stalowa.
Nakładki z blaszek tytanowych.
Sprawdziły się idealnie na Księżycu.
Ponad 90 kilometrów zasięgu.
LRV ważył zaledwie 209kg.
Liczył się każdy gram.
Który Saturn V wynosił w kosmos.
Na Księżycu ważył ledwie 35kg.
Łatwo go było podnieść i po prostu przenieść.
Jest to niebywałe dokonanie inżynierskie.
50 lat temu.
Zupełnie inne materiały i możliwości.
Niezwykłe.
LRV poleciał z Apollo 15, 16 i 17.
Dziecięce, księżycowe marzenie spełniło się.
Rok temu Elon Musk wystrzelił Teslę.
Eeeee tam.
Cienias.
Bo już 50 lat temu.
Po Księżycu.
Jeździły samochody elektryczne.
Zbudowane dzięki geniuszowi Mieczysława Bekkera, niezwykłego polskiego inżyniera.
Niech nasze dzieci patrzą w niebo.
Jak najczęściej.
Rozbudźmy ich marzenia.
Zachęcajmy by marzenia stały się pasją.
Bo dzięki pasji.
Można się wnieść na wyżyny.
Sięgnąć Księżyca.
Planet.
Gwiazd.
Tak jak on.
Świećmy przykładem.
Warto.
Quod Sumus, Hoc Eritis.
Mieczysław Grzegorz Bekker,
Man on the Moon.
Genialny chłopak z Konina.
Niezwykły polski inżynier z którego dokonań powinniśmy być dumni i o nich pamiętać.
Bo to nie tylko LRV.
Cała flota jeżdżących po Marsie łazików badawczych, powstała dzięki jego badaniom i pracy.
Czapki z głów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja