Opuszczony, chory, nieufny – ten pies nie miał łatwego życia. Kilka lat temu trafił do warszawskiego schroniska po tym, jak został porzucony w taksówce. Problemy zdrowotne, z jakimi się zmaga od tamtej pory, wskazują, że wcześniej był wykorzystywany przez zoofila. Dziś bardzo potrzebuje pomocy – by na nowo uwierzyć w ludzi, ale przede wszystkim: by żyć.

W 2015 roku 10-letni dziś Sandy trafił do warszawskiego Schroniska na Paluchu. Ktoś, kto z wsiadł z do taksówki powiedział, że zapomniał pieniędzy i że zaraz wróci. Nie wrócił. Początki – jak i większość czasu spędzonego przez Sandy’ego w schronisku – były trudne. Został tak skrzywdzony, że zaakceptował tylko kilka osób, z którymi wychodził na spacery. Potrzebna także była praca z psim psychologiem.

Makabryczne odkrycie weterynarza

Od samego początku Sandy miał problemy ze zdrowiem, a konkretnie z okolicami tylnej części ciała. Po wielu badaniach okazało się, że to przepuklina okołoodbytowa wraz z uchyłkami.

Jak relacjonują wolontariusze z warszawskiego Palucha:

Wtedy zaczęliśmy zadawać sobie pytanie, skąd to się wzięło. Od lekarzy usłyszeliśmy, że najprawdopodobniej wynika to z jego budowy, ale są też podejrzenia, że Sandy mógł być wykorzystywany seksualnie przez zoofila… Naprawdę do tej pory nie chce nam się w to wierzyć, ale stan zdrowia jak i trudność w budowaniu relacji z psem mogły to potwierdzać

Sandy potrzebuje pomocy

Pies przeszedł trzy operacje, które niestety nie przyniosły oczekiwanego skutku. Po ostatniej tak cierpiał, że musiał trafić do zewnętrznej kliniki. Tam dochodzi do siebie pod najlepszą całodobową opieką, której bardzo potrzebuje. Konieczna jest jeszcze jedna operacja, która naprawi wszystko i Sandy będzie mógł żyć normalnie, bez bólu. Niestety, wszystko to ma swoją cenę. Koszt pobytu pieska klinice do tej pory przekroczył już 3 tysiące złotych, a kolejny zabieg może kosztować nawet 5 tys. Rekonwalescencja to kolejne 2 tygodnie w klinice i kolejne 3,5-4 tysięcy.

Jak opowiada nam jedna z wolontariuszek, że ktoś może powiedzieć:

A nie lepiej takiego psa że schroniska uśpić? – Tylko że Sandy jest przytomny na umyśle, organizm reaguje na leki, widać poprawę przy odpowiedniej opiece. Nie, to nie jest stan zdrowia do eutanazji! Musimy po prostu walczyć o niego dalej

Na szczęście znalazła się osoba, która zdecydowała się przyjąć Sandy’ego po operacji pod swój dach do hoteliku. Dlatego trwa zbiórka na operację, opiekę pooperacyjną, jak i hotelik i karmę specjalistyczną. Żeby zapewnić Sandy’emu godną emeryturę bez bólu i cierpienia. Żeby wynagrodzić mu krzywdy, których doznał od człowieka. I dać mu jeszcze jedną szansę.

Bezpośrednio można pomóc dokładając się do zrzutki: https://zrzutka.pl/ut2hw3 oraz poprzez udział w licytacji: https://www.facebook.com/events/198357687983612/

Schronisko na Paluchu pomogło znaleźć dom prawie 3 tys. zwierzątek! Brawo WY!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *