Moda na tak zwaną ekologię służy najbogatszym. Możemy już mówić o powstaniu „Przedsiębiorstwa-Ekologia”, czyli konglomeratu mediów, polityki i biznesu, który ma zadanie zarabiać na „ekologii”. Pseudoekologia jest też, coraz częściej wykorzystywana w wojnach hybrydowych.

Dogmat XXI wieku

 Wiek XXI rozpoczął się i trwa pod znakiem dogmatu jakim jest ekologia. Niemal wszystkie słowa krytyki pod adresem „ekologów” są uważane za szerzenie spiskowej teorii dziejów. Z „ekologami” nie da się rozmawiać ani dyskutować. Najnowszą kapłanką zielonej religii jest Pani Greta Thunberg, której kariera, umówmy się, nie jest przypadkiem. Wypromowanie nastolatki z Aspergerem, kosztowało niektórych wiele wysiłku. Dość wskazać, że jeden z jej przodków dostał nagrodę Nobla za powiązanie emisji CO2 z efektem ocieplenia klimatycznego. Ekoreligia jest atrakcyjna. No bo jak nie być za tym, aby króliczki nie umierały, nie było śmieci na ulicach a ludzie nie cierpieli z powodu głodu czy w wyniku katastrof związanych ze zmianą klimatu?

Oddaj śmieci do skupu, a w zamian dostaniesz pieniądze

Zmiany klimatyczne – bujda na resorach

Prawdą jest to co głoszą „Ekopsychole”. Klimat na ziemi się zmienia. Zmienia się lokalnie i globalnie. Ale tak było w przeszłości i będzie w przyszłości. W XX wieku klimat na terenach polskich był znacznie cieplejszy niż obecnie (szczególnie na Śląsku) Kilka stuleci później na Bałtyku skutym lodem stawiano karczmy. Na tej samej zasadzie 10 tys. lat Sahara będzie żyzną krainą. Twierdzenie, że nasza obecna cywilizacja jest w stanie zatrzymać zmiany klimatu jest bujdą na resorach. Nie dysponujemy odpowiednią technologią.

Politycy opozycji chętnie „wspierają” akcje „ekologów”. Nie zgadzamy się z opiniami, że chodzi tylko o głosy najmłodszego elektoratu…

Jako ludzkość możemy się na nie przygotować. Powtarzam, że Polska powinna być krajem obfitującym w sztuczne jeziora i zalewy. W ten sposób możemy przeciwdziałać skutkom suszy. Z naciskiem na „przeciwdziałać” i „skutkom”. Ponieważ nie mam odpowiedniego wykształcenia nie będę wchodził w dalsze dywagacje na temat prawdziwej ekologii, czyli nauki o ekosystemie. Skupię się na logicznych brakach tej fałszywej ekologii.

Socjotresura

Jak wytresować psa? Pewnie jest dużo poradników na ten temat. Jak wytresować człowieka? Też jest kilka. Ale jak wytresować całe społeczeństwa? Kto czytał Suworowa, ten wie do czego zmierzam. Suworow w jednej ze swoich książek porównał defiladę wojskową i zmiany czasu z zimowego na letni i odwrotnie. Jak wskazał wszystko jest po to, żeby wytresować społeczeństwo do zachowań bezrefleksyjnych. Przyzwyczaić zbiorowy umysł do posłuszeństwa. Tak aby przyjął i strawił najgorszą z możliwych papek intelektualnych. Suworow nazwał zmiany czasu kretynizmem. Ich oficjalny powód to oszczędność energii. W rzeczywistości w gospodarce opartej na usługach i w dużym stopniu zautomatyzowanej, oszczędności nie ma.

EkoAktywiści słyną z paradoksalnych akcji protestacyjnych.

Ja kretynizmem nazwę segregację śmieci. Jak to?! Zapytacie. A no tak, że jeśli uważasz, że wrzucając plastik do pojemnika na plastik jesteś eko, to się grubo mylisz. Jedyne co robisz to zmniejszasz koszty odbiorcy śmieci. To co wyrzucasz jest zwyczajnie towarem. Surowcami wtórnymi na których odbiorca zarabia. To system genialny. Płacisz za odbiór śmieci, które są następnie odsprzedawane z zarobkiem! Jeżeli nie segregujesz śmieci twoje śmieci trafiają do segregacji i dalej są odsprzedawane. No bo kto przy zdrowych zmysłach traciłby miliony. Segregujesz śmieci bezrefleksyjnie. Bo wypada, bo tak trzeba… W Ikei wciskają Ci śmietnik z 12 różnymi przegrodami, tylko po co? Żeby facet, który zarabia na twoich śmieciach, zarabiał jeszcze więcej? Mamy za sobą kilka tysięcy lat brudzenia, śmiecenia i braku segregacji, a klimat i środowisko zaczęły psuć się dopiero teraz?

Efekt skali

I teraz ktoś mnie właśnie wyśmieje i powie: ale przyrost liczby ludności w ciągu ostatnich 200 lat… bla bla bla… Masz rację, ale z wielką przyjemnością wykorzystam ten argument przeciwko. Jeśli problemem jest to ilu ludzi śmieci a nie sam fakt, to prowadzi do prostego wniosku, że nie możemy nic z tym zrobić. Dlaczego? Cały świat śmieci. Poza Europą, wszyscy na świecie kopcą, ile wlezie. Ponad 90 procent śmieci w ocenach pochodzi z krajów trzeciego świata. Stan planety nie zależy od zachowania Europy. Gdy my wydajemy krocie na ekologiczne nowinki, Chiny tylko w ciągu dekady wybudują więcej elektrowni węglowych niż ma pół Europy. Jaki skutek przyniesie procentowe ograniczenie emisji CO2 w Europie? Żaden, nie licząc wzrostu kosztów życia na starym kontynencie.

Kasa, kasa, kasa, kasa…

I tu dochodzimy do sedna! „Ekologiczne” technologie są drogie. Nie bez powodu w farmy wiatrowe inwestują najbogatsi i to przy wsparciu banków. Szał ekologii spowodował największy transfer środków od czasów rewolucji przemysłowej. Oczywiście od biednych w kierunku bogatych. Wyobraź sobie, że jesteś przemysłowcem. Twoje fabryki wymagają prądu. Ten możesz wytworzyć z węgla. Do jego wydobycia, spalania i transportu potrzebujesz ludzi. Musisz im płacić pensję. Zamiast tego inwestujesz w farmę wiatrową, która generuje Ci prąd bez konieczności utrzymania rzeszy roszczeniowych gęb. Dostajesz państwowe fundusze i preferencyjne kredyty. Zamykasz kopalnie, tradycyjne elektrownie i czerpiesz zyski z wiatraczka, który obraca się 500 km stąd. BAAA! Robi to 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu. W dni powszednie, dzień Martina Luthera Kinga i w Święta Wielkiej Nocy!

Co z ludźmi? Nic… i tak musza kupić prąd od Ciebie. Przecież bez niego, nie obejrzą telewizji czy nie skorzystają z internetu od którego zdążyli się uzależnić. A ceny prądu? Muszą wzrosnąć, bo przecież inwestycja ma się zwrócić jak najszybciej…

Ekologia jako broń

Ekoterroryści, są coraz częściej wykorzystywani w wojnach hybrydowych. Awantura o kornika drukarza, przekop Mierzei Wiślanej i zastanawiająca cisza w sprawie Nord Stream czy zamku pośrodku puszczy Noteckiej jest najlepszym dowodem na brak obiektywizmu Ekopsycholi. Znów włączmy wyobraźnię. Jesteś szefem państwa. Wiesz, że twój sąsiad chce wybudować tamę na rzece, która pozwoli w znacznym stopniu uniezależnić jego kraj od twojego. Co robisz? Wysyłasz bandę ekohipisów. Wmawiasz im, że robią to dla dobra planety. Dajesz środki i zacierasz ręce. Bo wiesz, że jeżeli nie uniemożliwią to znacząco opóźnią proces inwestycyjny.

Z takiej broni wcale nie muszą korzystać tylko państwa. Ulubionym narzędziem wymuszania wpływu na przedsiębiorców przez amerykańską mafię były związki zawodowe. Dlaczego? Bo mogły sabotować produkcję. Strajki kosztowały niebotycznie więcej niż haracz. Co ma zrobić deweloper, który chce opóźnić budowę konkurencyjnego osiedla? Wypuszcza kilka zagrożonych gatunków na gruntach konkurencji i nasyła „ekologów”. W ten sposób przez 12 sztuk motyli czy 3 jeże, nie powstanie kilka mieszkań, co już samo w sobie uderza w sens inwestycji. Zysk jest podwójny. Bo nie dość, że konkurencja nie wybuduje swoich nieruchomości na sprzedaż to nasze mogą być droższe!

Zaniedbane Bulwary! Brak koszy na śmieci?!

Włącz myślenie zanim włączysz ekologię

Zatem zanim następnym razem kupisz coś eko, zrobisz coś eko. Zastanów się czy czasem wcale nie pomagasz planecie, ale nabijasz kabzę komuś kto zarabia na twoim dobrym samopoczuciu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja