Od wczoraj na muzułmańskich przedmieściach Paryża trwają zamieszki, przeciwko brutalności policji. Protestujący twierdzą, że uprawnienia policji w związku z epidemią koronawirusa prowadzą do nadużywania swojej władzy przez funkcjonariuszy.
Protestujący używają kamieni oraz sztucznych ogni. Policja odpowiedziała gumowymi kulami oraz gazem łzawiącym. Bezpośrednią przyczyną wybuchu zamieszek miała być śmierć 30-latka, który zginął jadąc na motocyklu po tym jak zderzył się z nieoznakowanym radiowozem. Rodzina mężczyzny zarzuciła policji, że to wina funkcjonariuszy policji. Zdaniem Muzułmanów francuska policja prześladuje ich uzasadniając to koniecznością walki z koronawirusem. Protestujący sprzeciwiają się przedłużeniu kwarantanny do 11 maja przez prezydenta Emanuela Macrona.
W zeszłym tygodniu, w Beziers na południu kraju, 33-letni Mohamed Gabsi zmarł w trakcie zatrzymania przez policję z powodu złamania zakazu wychodzenia z domu. Zatrzymujący go mundurowi zostali nagrani, gdy ciągną go po ziemi i siadają na nim, gdy leży w środku radiowozu. W pewnym momencie mężczyzna dostał ataku serca i zmarł.
Des unités de police répondent aux feux d’artifices par des tirs de grenades lacrymogènes.#VilleneuveLaGarenne pic.twitter.com/A7CP6hRCjS
— Taha Bouhafs (@T_Bouhafs) April 19, 2020
