Co zadecydowało o tym, że Pan Minister postanowił związać się z funkcją urzędniczą, która pomimo swojej fachowości, przeplata się ze światem polityki? Przecież pańska kariera medyczna rozwijała się naprawdę dynamicznie.
Działania administracyjne może nie są ukochanym zajęciem lekarzy. Jako młody człowiek nigdy nie marzyłem o tym żeby pracować w administracji. Życie tak trochę pokierowało moim życiem, że podjąłem taką… ja to nazywam … misję. Gdy pracowałem jeszcze w Świnoujściu był ogłoszony konkurs na Państwowego Granicznego Inspektora Sanitarnego w Świnoujściu tak naprawdę historycznie jest to Portowy Inspektor Sanitarny pełniący rolę lekarza portowego. Ponieważ wiele lat pracowałem w Marynarce Wojennej na różnych stanowiskach jako lekarz, świat morza nie był mi obcy. Dlatego podjąłem to wyzwanie. Po iluś latach był ogłoszony konkurs na Zastępcę Głównego Inspektora Sanitarnego. Stanąłem do konkursu biorąc to na siebie jako pewnego rodzaju przygodę doświadczenie, ale też duże wyzwanie. Uważam, że przez ten okres pracy w Warszawie nie tylko dałem dużo z siebie, ale też bardzo dużo się nauczyłem. Bo na tym polega życie, żeby swoją wiedzą i doświadczeniem dzielić się z innymi. I też od innych, którzy są w jakimś zakresie od nas lepsi, też tą wiedzę pobierać.
Jest Pan autorem i głównym aktorem wielu filmików, których celem było uświadamianie szkodliwości zażywania dopalaczy. Nie bał się Pan, że zostanie w jakiś sposób zaszufladkowany?
Gdybym chciał mieć spokój, siedzieć cicho to bym nie wychylał się poza ścisłe ramy urzędnicze. Obserwując to co się dzieje w Polsce, problemy zdrowia publicznego widziałem, że szczególnie do młodzieży, ale też do osób dorosłych nie zawsze możemy trafić w taki standardowy sztywny sposób. Ta moja działalność artystyczna związana była z tym, że w lipcu 2015 roku było bardzo dużo zatruć i niestety zgonów po dopalaczach. Puszczona była taka partia produktów na ten czarny rynek, po które sięgali młodzi ludzie, no niestety niektórzy padali jak kaczki. Na początku wyprodukowaliśmy taki krótki film z dziećmi przy trzepaku, który okazało się, że poszedł jak viral wiral. Był przekazywany między osobami w Internecie. Po dobie miał ponad milion wyświetleń. Wszystkie wiadomości w stacjach telewizyjnych pokazywały go w całości. I to też mi pokazało siłę mediów społecznościowych. Mieliśmy również na stronie internetowej naszego urzędu filmik, który już kilka lat był zamieszczony, który mówił o problemie dopalaczy. Jak duże to jest zło, ale ten profesjonalnie zrobiony film miał około 2 tysięcy wyświetleń. Po zamieszczeniu tych nowych produkcji okazało się, że po kilku dniach kilkadziesiąt tysięcy osób obejrzało również te starsze filmy. Czyli bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na problem i dobre dotarcie do odbiorcy.
Przestał Pan być Głównym Inspektorem Sanitarnym z sierpniem zeszłego roku. Czy nie tęskni Pan do swoich obowiązków, za skalą problemów którą się Pan zajmował?
Niemal wszystko się w życiu zaczyna i kończy tak samo jak samo życie. Rozpoczynając swoją misję w Warszawie, zdawałem sobie sprawę, że to nie jest życie, zadanie, stanowisko na zawsze. Uważam, że dość długo byłem na tym stanowisku, w chwili obecnej należało mi się już troszeczkę odpoczynku. Zawsze jest tęsknota. Jeżeli ktoś całe swoje życie, serce wkłada w swoje działania, nie można tak się po prostu nożyczkami odciąć od przeszłości. Trzeba dać szansę innym, a myślę że całkowicie się nie odcinam od zdrowia publicznego w Polsce.
Co Pan najmilej wspomina przez cały ten czas kiedy był Głównym Inspektorem Sanitarnym.
Ciekawe dla mnie w tej pracy było to, że była duża różnorodność zadań. Inspekcja sanitarna zajmuje się bezpieczeństwem żywności i żywienia. Jest to kilkaset tysięcy obiektów pod kontrolą w całym kraju. Jest to szeroko rozumiana epidemiologia i zapobieganie chorobom zakaźnym, tworzenie kalendarza szczepień ochronnych, promocja szczepień. Również higiena, higiena wody, higiena środowiska, higiena miejsc pracy. Walka z dopalaczami, z nowymi narkotykami. Ważne jest również promowanie zdrowego stylu życia. Tych zadań jest tak dużo, że nie można było narzekać na nudę a z drugiej strony to było też dobre ćwiczenie dla głowy. Przechodzenie na całkowicie różne tematy w krótkim czasie. Czasami jednego dnia zajmowałem się różnymi poważnymi tematami.
Temat szczepień nadal Pana interesuje?
Uważam, że to co dały nam szczepienia jest nie do podważenia. Już w XVIII wieku uważano negowanie szczepień za dziwactwo. Teraz ponad 200 lat później doszliśmy do takiego momentu kiedy szczepienia ochronne stały się ofiarą własnego sukcesu. Choroby, których nie widzimy na co dzień a które kilkadziesiąt lat temu zabijały jeszcze miliony ludzi w tej chwili nie występują. Są takie choroby zakaźne, które już teraz młodzi lekarze, po specjalizacji, pediatrzy, nie widzieli na żywo. I nie jest czymś dziwnym, że część społeczeństwa myśli „no po co się szczepić, skoro tych chorób nie ma. Może ta szczepionka jest groźna”. – słuchając różnych pseudonaukowych bzdur ogłaszanych przez różne ruchy. Jest rzeczą naturalną, że każdy rodzic, chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Jeżeli ktoś zasiewa w matce niepokój mówiąc o tym, że szczepionka jest niebezpieczna no to matka ma prawo mieć wątpliwości. Dlatego trzeba też w przystępny sposób przekazywać informacje na ten temat, a z drugiej strony dokładnie negować i pokazywać tam gdzie pojawiają się kłamstwa ze strony ruchów antyszczepionkowych.
Skąd się w ogóle wzięła popularność tych ruchów? Skąd ta siła przekazu?
Wydaje mi się generalnie, że ludzie lubią różnego rodzaju teorie spiskowe. Na zachodzie w Stanach Zjednoczonych ruchy te istnieją od dawna. Ruch antyszczepionkowy jest na tyle niebezpieczny, że jeżeli zwolennicy innych pseudoteorii twierdzą że ziemia jest płaska to ich poglądy nie wpływają na zdrowie, ruch antyszczepionkowy wpływa i zagraża temu zdrowiu. Światowa Organizacja Zdrowia wskazała ruchy antyszczepionkowe jako poważny problem zdrowia publicznego i umieściła je na liście 10 największych zagrożeń zdrowia w 2019 roku. To pokazuje to, jak wiele te ruchy mogą złego zrobić dla zdrowia i życia ludzi. Mieliśmy już przykłady u nas w kraju gdzie umierało dziecko z powodu zakażenia pneumokokowego. Dziecko które już mogło i powinno być zaszczepione przeciwko tym patogenom. Na całym świecie, w Europie było bardzo dużo przypadków też takich osób, które niepotrzebnie poniosły śmierć. Takim przykrym przykładem jest przypadek 6 letniego chłopca z Włoch leczonego na ostrą białaczkę limfoplastyczną, która jest w 85 procentach wyleczalna. Dziecko które powinno przeżyć, zaraziło się odrą od swojego rodzeństwa i umarło. Wcześniej podobnie jak starsze rodzeństwo nie zostało zaszczepione. To pokazuje jak poważne mogą to być konsekwencje. Statystyka jest bezwzględna. Mieliśmy po 200 tys. zachorowań z powodu odry rocznie i kilkaset osób umierało. Po wprowadzeniu powszechnego obowiązku szczepień zachorowania spadły do 100-200. a od około 40 lat nie było zgonów z powodu odry w Polsce.
Panie Ministrze, czy to nie jest tak, że na pewnym etapie świat medycyny przegrał wojnę informacyjną, a ruchy antyszczepionkowe wykorzystując czy to socjotechnikę, czy proste zasady logiczne zapełniły lukę po medycynie?
Pan redaktor użył dobrego słowa – socjotechnika. Instytucje państwowe czy naukowe mogą posługiwać się tylko twardymi faktami. Ruchy antyszczepionkowe mogą posługiwać się socjotechniką, półprawdami lub kłamstwem.. Bardzo mocno wykorzystują media społecznościowe. Dla mnie ważne są różne kanały przekazywania informacji, zarówno te tradycyjne jak i niekonwencjonalne.
Panie Ministrze, a za 10-15 lat, gdzie będą ruchy antyszczepionkowe. Na jakim etapie będziemy jako społeczeństwo w całej tej dyskusji?
Nie liczę na to, że będzie tak jak z dinozaurami. Ruchy antyszczepionkowe nie staną się nagle niepopularne. Obecnie przeżywają rozkwit, ich popularność rośnie. Wierzę jednak, że z czasem ich popularność będzie maleć. Część ludzi się otrząśnie, coraz więcej osób będzie dawało swoje świadectwo, również w mediach społecznościowych i więcej osób zrozumie po której stronie jest prawda.
Panie Ministrze, nie obawia się Pan, że zostanie Panu przypięta łatka osoby sponsorowanej przez koncerny farmaceutyczne?
Jeden z głównych antyszczepionkowców w kraju próbował twierdzić, że jestem na pasku koncernów farmaceutycznych. Zwróciłem mu uwagę bowiem nie byłem. Paradoksem jest to, że ktoś zarzuca jakoby cały świat medyczny był na tym pasku. Tymczasem sam sprzedaje rożne preparaty i zarabia na tym grube miliony. Jeżeli ktoś sprzedaje zwykłą trawę po 250 tys. złotych za tonę i zarzuca światu medycyny zepsucie moralne to chyba coś jest nie tak. Podkreślmy tu chodzi o zwykłą trawę, coś co zupełnie nie jest nam potrzebne do funkcjonowania. Nie jesteśmy przecież zwierzętami. Co do firm farmaceutycznych to zastanawiam się, nawet przy ich skali dochodów, czy byłoby ich stać na przekupienie całego świata medycyny i jak by to rozliczyły księgowo.
rozmawiał Ł.P.
