Czy konkurs na dyrektora Muzeum Literatury był ustawiony? Jak informuje portal oko.press , którego nie można podejrzewać o sympatie pro-opozycyjne, tal właśnie było i faworytka marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika, radna KO Beata Michalec wygrała powtórny konkurs na dyrektorkę Muzeum Literatury w Warszawie.
To już drugi konkurs na to stanowisko w ciągu 12 miesięcy i kolejny budzący kontrowersje. Poprzedni konkurs w grudniu 2024 roku wygrała dziennikarka i menedżerka kultury Agnieszka Celeda, ale władze Mazowsza zignorowały wynik. W styczniu 2025 roku zarząd województwa powołał na pełniącą obowiązki dyrektora radną KO Beatę Michalec, która konkurs przegrała.
Ustawiony Konkurs?
Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, które od początku monitoruje aferę wokół Muzeum Literatury, w piśmie do zarządu województwa zwróciło uwagę, że wśród wymogów dla kandydatów nie było wykształcenia, doświadczenia ani działalności z obszaru literatury i jej historii. Inaczej niż przy wielu podobnych konkursach, nie wymagano także znajomości języka obcego.
Skład jedenastoosobowej komisji konkursowej zdominowali urzędnicy pracujący w strukturach samorządów rządzonych przez KO i PSL lub politycy powiązani z koalicją. Byli to: trzy urzędniczki reprezentujące Urząd Marszałkowski; Artur Jóźwik, dyrektor Biura Kultury Warszawy – reprezentujący Radę Muzeum; Paweł Martofel, radny dzielnicowy Śródmieścia z ramienia KO, dyrektor Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki w mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim – reprezentujący Radę Muzeum; Leszek Ruszczyk, były poseł PO, były wicemarszałek Mazowsza z ramienia PO, obecnie dyrektor Muzeum Malczewskiego w Radomiu – reprezentujący Stowarzyszenie Muzealników Polskich.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które współprowadzi Muzeum, reprezentowali pisarz Jacek Dehnel oraz poetka i naukowczyni Marzanna Kielar, natomiast Związek Literatów Polskich – prof. Artur Krajewski, malarz i poeta. Były to jedyne osoby w komisji posiadające kompetencje literackie lub naukowe. Ponadto w składzie komisji znaleźli się dwaj przedstawiciele związków zawodowych z Muzeum.
To nie pierwszy przypadek niejasności przy procedurze konkursowej w Muzeum Literatury. Jak informuje oko.press – w poprzednim konkursie na pierwszym etapie wykluczono dwie osoby z tytułami profesorskimi, bo dostarczyły akty nominacji belwederskich zamiast dyplomu ukończenia studiów wyższych, jak wskazywał regulamin. Komisja, którą kierowała osoba z Urzędu Marszałkowskiego, nie uznała dostarczonych dokumentów, mimo że miała do tego prawo.
Stolarze i kierowcy porządkują rękopisy
Bilans ostatniego roku w Muzeum pod kierownictwem p.o. dyrektorki Beaty Michalec budzi poważne wątpliwości co do kompetencji zarządczych zwycięskiej kandydatki. Jak ujawniła „Gazeta Wyborcza”, do prac inwentaryzacyjnych nad rękopisami delegowano osoby, którym brak było właściwych kompetencji, m.in. kierowców, pracowników administracyjnych i stolarzy, którzy nie zostali przeszkoleni przez konserwatora. Prace prowadzono w warunkach mogących zagrażać bezpieczeństwu zbiorów.
Pojawiły się również kontrowersje co do naboru nowych pracowników. W jednym z oddziałów Muzeum Literatury pracę adiunkta muzealnego otrzymała osoba, która wcześniej zajmowała się projektowaniem zieleni i modą, bez doświadczenia w pracy muzealniczej czy literackiej i która otrzymała mniej głosów niż dwie inne kandydatki.
Wszyscy muzealnicy marszałka Struzika
Do procedury konkursowej nie został zaproszony przedstawiciel Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Zamiast niego do komisji powołano reprezentanta Związku Literatów Polskich. Dlaczego?
Komentuje Anna Nasiłowska, prezeska Stowarzyszenia Pisarzy Polskich:
„W pierwszym konkursie Stowarzyszenie Pisarzy Polskich udzieliło rekomendacji pani Agnieszce Celedzie. I ona wygrała, to znakomita osoba, z doświadczeniem pracy w Muzeum Historii Polski, po teatrologii, pracowała też w Polskim Radio i w kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Była dobrą kandydatką, ale od początku urzędnikom nie chodziło o kompetencje. Z procedury wykluczono też prof. Elżbietę Wichrowska, która byłaby znakomita na tym stanowisku.
W obecnym etapie ani Wichrowska, ani Celeda nie wzięły udziału. Startował Marek Zagańczyk, choć od początku słyszał, że konkurs jest ustawiony i nie ma żadnych szans. Mimo to wziął w nim udział, co budzi mój szacunek”.
Nie jesteśmy w stanie ocenić kandydatów na dyrektora muzeum literatury. Jednak od dawna twierdzimy, że konkursy w instytucjach publicznych, a także do spółek państwowych i samorządowych to tylko pozór, na użytek publiczny. Przypadek Muzeum Literatury, pokazuje że jak konkurs nie będzie po myśli władzy, to powtórzy się, aż „nasi” nominaci wybiorą w konkursie – „kogo trzeba”. Jak się to ma do obietnic przedwyborczych obecnej koalicji rządzącej?
