Państwo, piwo i niespełniona obietnica. Dlaczego ustawy o asystencji osobistej dla niepełnosprawnych wciąż nie ma?
Ponad pół roku temu Donald Tusk obejmował władzę z deklaracją szybkiego uchwalenia ustawy, która miała zmienić życie osób z niepełnosprawnościami. Obietnica ta do dziś pozostaje niezrealizowana. Tymczasem na stole leży prosty mechanizm finansowania, który mógłby tę sytuację odwrócić – minimalna podwyżka akcyzy na piwo.
Wielkie słowa, brak decyzji
W kampanii wyborczej Koalicja Obywatelska przedstawiła ustawę o asystencji osobistej jako symbol zmiany podejścia do osób z niepełnosprawnościami. Celem było stworzenie systemu, w którym wsparcie to nie kilka godzin pomocy miesięcznie, lecz realna możliwość samodzielnego życia: pracy, uczestnictwa w kulturze, codziennych aktywności.
Projekt powstał, przeszedł konsultacje społeczne, lecz proces legislacyjny zatrzymał się w miejscu. Premier wyjaśniał to koniecznością zwiększenia wydatków na bezpieczeństwo i brakiem wolnych środków w budżecie.

Niewielka zmiana z ogromnym skutkiem
Odpowiedzią na finansową blokadę była propozycja aktywistki Olgi Legosz: podnieść akcyzę na piwo o 60 groszy za butelkę. Przy średnim spożyciu ok. 16 milionów butelek dziennie, taki ruch mógłby przynieść budżetowi ponad 3,5 miliarda złotych rocznie. To pieniądze, które w pełni pokryłyby koszty wdrożenia asystencji na szeroką skalę.
Podwyżka mogłaby objąć przede wszystkim najtańsze piwa, których wysoka sprzedaż generuje również problemy społeczne i zdrowotne. Produkty rzemieślnicze i niskoprocentowe pozostałyby praktycznie nietknięte.
Koszt, który się zwraca
Według rządowych analiz, wprowadzenie systemu asystencji kosztowałoby około 66 miliardów złotych w ciągu dekady. To suma porównywalna z kilkoma latami programu 800+. Eksperci podkreślają jednak, że jest to inwestycja: dzięki wsparciu wiele osób z niepełnosprawnościami mogłoby wrócić na rynek pracy i uniezależnić się od innych form pomocy.
Mimo to rząd wciąż nie zaproponował żadnego planu finansowania ani nie wskazał terminu wejścia ustawy w życie.
Społeczeństwo mówi „tak”, politycy milczą
W mediach społecznościowych inicjatywa spotkała się z dużym zrozumieniem. Komentarze w stylu: „Mogę zapłacić kilkadziesiąt groszy więcej za piwo, jeśli ktoś dzięki temu odzyska niezależność” pokazują, że społeczne przyzwolenie na takie rozwiązanie istnieje.
Brak reakcji ze strony rządu rodzi pytania, czy przedwyborcze deklaracje były jedynie retoryką, a nie realnym planem działania.
Nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami
Brak systemowego wsparcia to nie tylko problem dla samych zainteresowanych. Często dotyka całych rodzin, szczególnie kobiet rezygnujących z pracy, by zapewnić opiekę bliskim. Asystencja osobista mogłaby odciążyć rodziny, umożliwić im normalne życie i przeciwdziałać społecznemu wykluczeniu.
Rozwiązanie jest znane, proste i ma poparcie społeczne. Pytanie, czy rządzący zdecydują się je wdrożyć, czy też obietnica znowu pozostanie tylko politycznym hasłem.
