Czy polski rolnik sponsoruje promocję ukraińskiego rzepaku?
– pyta Hubert Ojdana, wiceprzewodniczący ZZR Ruch Młodych Farmerów.
Wpłaty na fundusz promocji oleistych, a importujemy rzepak
Jak wyjaśnia Ojdana na swoim facebookowym profilu – każdy polski producent rzepaku, sprzedając swoje zbiory, obowiązkowo odprowadza 0,2% wartości transakcji na Fundusz Promocji Nasion Oleistych? Rocznie daje to ogromną kwotę – ponad 6 milionów złotych. Pieniądze te, rozdzielane w drodze konkursów dla różnych organizacji, mają jeden główny cel: promować spożycie oleju rzepakowego i budować jego pozytywny wizerunek wśród konsumentów. Paradoks polega jednak na tym, że fundusz promuje olej jako ogólną kategorię produktową, a nie wyłącznie ten wyprodukowany z polskiego ziarna.
Gdzie tkwi problem?
Zdaniem Ojdany – Brak embargo na olej: O ile import samego ziarna rzepaku z Ukrainy podlega ograniczeniom, o tyle import gotowego oleju rzepakowego odbywa się całkowicie legalnie. Polska liderem importu: Krajowe zakłady tłuszczowe i przetwórcze sprowadzają tańszy olej z Ukrainy, sprytnie wykorzystując luki w przepisach.
Promocja za nasze pieniądze:
Konsument zachęcony reklamą idzie do sklepu i kupuje olej rzepakowy. Często nie ma pojęcia, że w butelce znajduje się surowiec z importu, przetworzony w Polsce. W efekcie my – polscy rolnicy – z własnych kieszeni finansujemy kampanie marketingowe, które napędzają popyt także na ukraiński towar, obniżający ceny naszego krajowego rzepaku. Promocja tak, ale tylko dla polskiego surowca! Czas najwyższy na zmianę przepisów i uszczelnienie systemu. Jeszcze ciekawiej jest w Funduszach Promocji Wieprzowiny, o czym niebawem…
– stwierdza wiceprzewodniczący ZZR Ruchu Młodych Farmerów.
https://www.facebook.com/share/v/1EKRGBZ5Fi/
Należy zlikwidować fundusze promocji lub zawiesić opłaty na ich rzecz
Fundusze Promocji Produktów Rolno-Spożywczych zostały ustanowione ustawą w 2009 roku (ministrem rolnictwa był wówczas Marek Sawicki z PSL). Formalnie powołano je w celu wspierania marketingu rolnego, wzrostu spożycia i promocji polskich produktów rolno-spożywczych na rynkach krajowym i zagranicznych. Do tej pory utworzono 10 funduszy, ostatni Fundusz Promocji Roślin Oleistych – za czasów PIS, gdy ministrem rolnictwa był Jan Krzysztof Ardanowski.
Działalność tych funduszy jest kontestowana przez niektóre środowiska rolnicze (ZZR Ruch Młodych Farmerów, poprzednio ZZR KORONA), które zarzucają marnowanie publicznych pieniędzy, kontrowersyjność wydatków. Setki tysięcy złotych są przeznaczone na kampanie, wyjazdy zagraniczne które nie przynoszą realnych efektów dla rolników czy wizerunku kraju. Wątpliwości budzi skuteczność wspierania konkretnych organizacji (np. UPEMI) oraz realny wpływ działań promocyjnych na wzrost eksportu i spożycia rodzimych produktów. Dotyczy zwłaszcza tych sektorów, w których jesteśmy importerem takich jak wieprzowina czy rośliny oleiste.
zob. też: https://zyciestolicy.com.pl/fundusze-promocji-nieprawidlowosci-poslowie-chca-rozszerzyc-zakres/
https://zyciestolicy.com.pl/zzr-korona-przeciwne-opodatkowaniu-slonecznika/
https://zyciestolicy.com.pl/fundusze-promocji-baluja-hodowla-swin-upada/ ,
