Czysty absurd. Jak informują Rzeczpospolita i media rolnicze: Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną, jaką wniósł do wyroku łódzkich sądów rolnik Szymon Kluka – właściciel małej chlewni w Grodzisku pod Łodzią. Sąsiedzi pozwali go wcześniej o odszkodowania za przykre zapachy i hałasy z jego gospodarstwa, a sądy przyznały rację powodom, nakazując zapłatę 114 344 zł odszkodowania.
Szymon Kluka: 18 lat na gospodarstwie
Szymon Kluka z Grodziska koło Łodzi to hodowca świń. Prowadzi gospodarstwo po rodzicach i gospodaruje na nim od ponad 18 lat. Utrzymuje 360 sztuk trzody chlewnej, gospodarując na 65 ha. Praca w gospodarstwie jest jego życiem i podstawowym źródłem dochodu. Przestrzega wszelkich przepisów środowiskowych i wykonuje zalecenia sądowe, ale jak się okazuje to nie wystarcza.
Spraw zaczęła się w 2012 roku kiedy to mieszkańcy wsi, którzy przeprowadzili się z miasta w pobliżu gospodarstwa, złożyli skargę, wskazując na uciążliwości związane z odorem. Jednak przeprowadzając się musieli mieć świadomość, że będą mieszkać obok gospodarstwa rolniczego. Konflikt nasilił się, gdy rolnik postanowił rozwijać swoją hodowlę i wybudować nowoczesną chlewnię.
Po ponad 10 latach sądowych batalii Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że Szymon Kluka prowadzi swoją hodowlę całkowicie legalnie, a chlewnia działa w granicach prawa i planu zagospodarowania przestrzennego.
Sąd cywilny przyznaje rację sąsiadom
Sąsiedzi jednak nie odpuścili, złożyli pozew cywilny. Wyrokiem z dnia 25 października 2022 r. Sąd Okręgowy w Łodzi uwzględnił częściowo powództwo, czyli nakazał:
-
wysadzenie szczegółowo opisanej bariery z roślin,
-
stosowanie w produkcji zwierzęcej materiałów o niskiej uciążliwości zapachowej i powodujących mniejszą emisję substancji zapachowych,
-
przechowywanie substancji o oddziaływaniu zapachowym, w szczelnym, wyodrębnionym, chłodnym pomieszczeniu,
-
dokonywanie regularnych przeglądów i konserwacji uszczelnień,
-
unikanie prowadzenia działalności uciążliwej zapachowo w porze wieczorowej i w dni wolne od pracy oraz mieszanie gnojowicy w zbiornikach bezpośrednio przed opróżnieniem zbiornika z jednoczesnym uwzględnieniem kierunku wiatru – z punktu widzenia zabudowy mieszkaniowej powodów,
-
zastosowanie technik absorpcyjnych, pochłaniających substancje zapachowoczynne, prowadzenie transportu technologicznego materiałów produkcyjnych uciążliwych zapachowo (w tym gnojowicy) w szczelnie zamkniętych pojemnikach i przewodach, w dni pochmurne oraz niezwłoczne (w tym samym dniu, najpóźniej w następnym dniu) przykrycie lub wymieszanie z glebą, przy pomocy narzędzi uprawowych, gnojowicy, po jej wywiezieniu na grunty orne.
Sąd nakazał ponadto Szymonowi Kluce, aby zapłacił powodom zadośćuczynienie w kwocie po 30 000,00 zł na rzecz każdego z nich.
Sąd Apelacyjny w Łodzi wyrokiem z dnia 23 lipca 2024 r. oddalił apelację.
Sąd Najwyższy oddala skargę kasacyjną
Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, którego skargę kasacyjną Szymona Kluki od wyroków I i II instancji oddalił. Jak dowodzi Sędzia SN Władysław Pawlak (powołany w 2016 roku czyli zanim nastąpiła zmiana KRS, a zatem paleosędzia) w wyroku oddalającymi kasację, że właściciel nieruchomości musi powstrzymywać się od immisji, które ponad przeciętną miarę utrudniają korzystanie z nieruchomości właścicielom sąsiednich posesji. A oceny, czy owa immisja przekracza przeciętna miarę może być dokonana „na podstawie obiektywnych warunków w środowisku osób mieszkających na danym terenie”.
Dopiero przekroczenie normalnych zakłóceń podlega rygorom art. 144 k.c., a tego ustalenia pozwany nie obalił. Dysponowanie przez właściciela nieruchomości zezwoleniami organów administracyjnych na prowadzenie danej działalności też nie pozbawia właściciela nieruchomości sąsiedniej możliwości domagania się ochrony na podstawie art. 144 k.c.”
– czytamy w uzasadnieniu orzeczenia SN.
A zatem działalność zgodnie z wszelkimi zezwoleniami i przechodzące wszelkie kontrole, rolnik zostanie teraz ukarany, a zasądzona kwota o ile nie doprowadzi wręcz do bankructwa, to co najmniej przyczyni się do znacznego pogorszenia życia rodziny.
Czy będzie skarga Nadzwyczajna?
Wszelką pomoc i wsparcie w walce o uchylenie krzywdzącego wyroku obiecywali m.in. były minister Czesław Siekierski jak i jego następca Stefan Krajewski. Jak na razie bezskutecznie. Cała nadzieja zatem w skardze nadzwyczajnej, które może wnieść Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich, a faktycznie tylko RPO bo Waldemar Żurek jest wadliwie powołanym prokuratorem generalnym (a tym samym czynności dokonywane przez niego mogą być uznane za prawnie bezskuteczne) a ponadto musiałby kierować skargę do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (w której zasiadają tzw. neosędziowie, których były sędzia Żurek nie chce uznać).
W obliczu dotychczasowej decyzji Sądu Najwyższego, precedensowego wyroku wobec rolnika spod Łodzi, można mieć obawy czy przypadkowo nie uruchomi to kolejnych pozwów tego typu, które w końcu doprowadzą do zniszczenia resztki hodowli trzody chlewnej oraz innych form działalności rolniczej. Wszak przeszkadzać mieszczuchom wiejskim może nie tylko odór hodowlany, ale także np. hałas traktora w czasie żniw.
