Kolejny sygnalista zwolniony w Instytucie Pileckiego. Mateusz Fałkowski zastępca Hanny Radziejowskiej został zwolniony dyscyplinarnie.
Sygnalista tak jak Radziejowska
„Przyczyną było współautorstwo ze mną artykułu opublikowanego w »Rzeczpospolitej« 8 sierpnia br. oraz jego lojalność i solidarność w obliczu pomówień i kłamstw”
– przekazała Radziejowska we wpisie w mediach społecznościowych. Co ważne, Fałkowski był objęty przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ochroną przysługującą sygnalistom.
Z ważnych powodów?
Dostałem SMS-a z niemieckiej kasy chorych, odpowiednika naszego NFZ. Napisano w nim, że mam nową wiadomość w portalu pacjenta. A tam informacja, że wygasło mi ubezpieczenie, bo pracodawca poinformował kasę, że już nie pracuję. I że jeśli chcę, mogę samodzielnie wykupić ubezpieczenie
– ujawnił Falkowski w rozmowie z wp.pl
Zaraz potem otrzymał od dyrektora Instytutu Pileckiego Krzysztofa Ruchniewicza wypowiedzenie w trybie natychmiastowym, bez okresu wypowiedzenia, tzw. dyscyplinarkę, z powodu „ważnych powodów”. Dodajmy, że Rada Związkowa Instytutu (organ składający się z pracowników) negatywnie zaopiniowała wniosek o zwolnienie z pracy.
A zatem jak widzimy przepisy prawne o sygnalistach wcale nie chronią prawdziwych sygnalistów, informujących o nieprawidłowościach, natomiast będą orężem dla cwaniaków w sporach z pracodawcami.
Z ostatniej chwili: Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska odwołała Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego, argumentując swoją decyzję „wadliwymi zamierzeniami programowymi, polityką komunikacyjną i decyzjami zarządczymi”. Zastąpi go Karol Madaj, były pracownik m.in. Instytutu Pamięci Narodowej i Muzeum Historii Polski.
zob. też https://zyciestolicy.com.pl/dane-sygnalistki-ujawnione-przez-mkdin/
