Na profilu Zbigniewa Stonogi pojawiła się informacja, że ulicami Warszawy po chodnikach przemieszczał się samochód, za kółkiem którego siedział pedofil. Kontrowersyjny biznesmen miał ścigać mężczyznę ulicami Warszawy. Po kilkudziesięciu minutach mężczyzna został zatrzymany. Jak donosił jeszcze późno w nocy” „Samochód pedofila trafił na policyjny parking, pedofil do policyjnego aresztu a Wasze dzieci są bezpiecznej.

Policja potwierdziła doniesienia Zbigniewa Stonogi. W komunikacie czytam, że wczoraj około godziny 20:15 przy skrzyżowaniu ul. Lindego i Wrzeciono policjanci z Wydziału Wywiadowczo Patrolowego KSP zatrzymali kierującego pojazdem m-ki Peugeot. 34-latek został zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa o charakterze pedofilskim. Dalsze czynności w tej sprawie mają prowadzić funkcjonariusze z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KRP Warszawa VI.

Zabójca z BMW nie trafi do aresztu. Lekarze boją się o jego życie. Czy Krystian O. boi się odsiadki?

Podejrzany pedofil miał umówić się na spotkanie z 14-letnią dziewczynką, celem odbycia stosunków płciowego, przy ulicy Milenijnej w Warszawie. Co więcej podczas ucieczki miał uciekając potrącić kobietę na wysokości ulicy Sokratesa w Warszawie, gdzie niedawno doszło do tragedii w której zginął 31-letni mężczyzna. 

To nie koniec emocji. Przedsiębiorca ma żal do policjantów, którzy mieli nie pomóc mu w ujęciu pedofila. Stonoga złożył zawiadomienie o „popełnieniu przestępstwa” polegającego na niedopełnieniu obowiązków przez oficera dyżurnego oraz jego pomocnika Komisariatu Policji Warszawa Białołęka, którzy mieli być uprzedzeni o planowanym ujęciu mężczyzny podejrzanego o pedofilię. Mimo to nie podjęli w umówionym czasie telefonu oraz nie udzielili pomocy w ujęciu domniemanego pedofila. Miało to spowodować jego ucieczkę, a przez to sprowadzić niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym.

Zboczeniec na Ursynowie. „Złapał mnie za krocze”

*Zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą z oficjalnego profilu na FB Zbigniewa Stonogi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja