Spotkanie Mariana Banasia z mieszkańcami SM Koło. 25.03.2027
Dnia 25.03.2027 r. odbyło się spotkanie prezesa Stowarzyszenia Ruch Naprawy Polski Mariana Banasia z mieszkańcami SM Koło w Warszawie. Dyskusja toczyła się wokół palącego problemu dotyczącego gruntów pod blokami wybudowanymi przez Spółdzielnię Mieszkaniową Koło, a nie samych mieszkań. Bloki powstały w latach 70-tych i przez dekady uznawano, że powstały na terenach należących do państwa. Po latach pojawiły się roszczenia, reaktywowanej przedwojennej spółki (m.in. związanej z dawnymi Zakładami Ogrodniczymi Ulrich). Prawa własności zostały potem sprzedane prywatnej firmie.
Efekt jest taki, że pojawił się podmiot, który twierdzi, że grunty pod blokami należą do niego i w konsekwencji żądając ogromnych pieniędzy za „bezumowne korzystanie” (mowa nawet o ok. 31 mln zł), co może oznaczać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych obciążenia na mieszkanie. Mieszkańcy są zrozpaczeni i czują się bezradni. Szukają wszędzie pomocy ale razie bezskutecznie, stąd spotkanie z Marianem Banasiem. Mieszkańcy liczą na zaangażowanie i pomoc Stowarzyszenia „Ruch Naprawy Polski Mariana Banasia”.

Poniżej znajdą Państwo szczegółowy opis tej bulwersującej sytuacji:
PRZEDMIOT SPORU:
Chodzi o pięć 10-piętrowych bloków SM „Koło” w obrębie ulic Górczewskiej i Księcia Janusza.
Teren zabudowany jest blokami, które postawiono w latach 70 XX wieku. Sama SM „Koło” powstała w latach 50., mieszkańcy w latach 90-tych XX wieku wykupywali mieszkania. Odnotowano przypadki, kiedy mieszkania były rekompensatą za mienie utracone podczas wojny.
Teren tak zwanego Ulrychowa został przyłączony do Warszawy w 1951 roku. Wcześniej na podstawie reformy rolnej grunt należący do przedwojennej spółki „C. Ulrich”, założonej w 1805 roku w Warszawie z siedzibą w Gdyni, został znacjonalizowany po wojnie.
W 1994 roku na podstawie dawnych akcji (przez część osób uznawanych za kolekcjonerskie) pojawiły się roszczenia majątkowe do części gruntów, na których stoją m.in. bloki mieszkalne, szkoła, przedszkole i drogi publiczne. O prawo do gruntów i o zapłatę za ich użytkowanie występuje spółka Lokaty Budowlane, która przejęła roszczenia od C. Urlich.
Wskutek m.in. orzeczenia Sądu Okręgowego w Warszawie z 2025 roku, w którym oddalony został wniosek o zasiedzenie gruntów przez Skarb Państwa, reprezentowany przez prezydenta Warszawy, sytuacja się skomplikowała, otwierając drogę do roszczeń o wypłatę odszkodowań za korzystanie z tych gruntów.
W sprawę angażowali się między innymi Minister Sprawiedliwości i Rzecznik Praw Obywatelskich.
Obecnie zasadność reaktywacji spółki, mającej siedzibę w Gdyni, kwestionuje Prokuratura Regionalna w Gdańsku.
Bardziej znaczące wydarzenia:
Prokuratura Regionalna w Gdańsku 9 lutego 2026 wniosła do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną w sprawie reaktywowania przedwojennej spółki Zakłady Ogrodnicze „C. Ulrich” SA. Rzecznik tamtejszej prokuratury Mariusz Marciniak doprecyzował, że jest to skarga od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 19 listopada 2025 roku, wydanego w sprawie z powództwa Skarbu Państwa (reprezentowanego w tym przypadku przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego) przeciwko spółce „C. Urlich” założonej w 1805 roku w Warszawie (obecnie z siedzibą w Gdyni). „Wyrok ten oddalił apelacje zarówno powoda (prezydenta Warszawy) i prokuratora, od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 11 grudnia 2019 r.” – potwierdził nam rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku prokurator Mariusz Marciniak.
W złożonej skardze kasacyjnej prokurator zaskarżył wyrok w całości, zarzucając wyrokowi Sądu Apelacyjnego w Gdańsku naruszenie prawa materialnego, a konkretnie art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego, „poprzez jego błędną wykładnię i błędne zastosowanie w ustalonym stanie faktycznym, wyrażające się w uznaniu, iż powód (prezydent Warszawy) nie posiada interesu prawnego w zaskarżeniu uchwał Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy spółki C. Urlich Spółka Akcyjna”.
Marciniak poinformował też, że zdaniem prokuratora włodarz stolicy „ma interes prawny w zaskarżeniu uchwał, ponieważ stwierdzenie nieistnienia uchwał z 27 maja 1994 roku, Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy spółki ‘C. Urlich’ SA (…) o wyborze członków zarządu spółki oraz o wyborze członków komisji rewizyjnej (rady nadzorczej), umożliwi złożenie skargi o wznowienie prawomocnie zakończonego postępowania Sądu Rejonowego dla miasta stołecznego Warszawy o wpisaniu spółki C. Urlich SA do Krajowego Rejestru Sądowego”.
Rzecznik prokuratury zaznaczył też, że wpisanie spółki do Krajowego Rejestru Sądowego było możliwe, ponieważ wraz z wnioskiem o wpis przedłożono protokół Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy z 27 maja 1996 roku, w którym stwierdzono, że „wzięli w nim udział wspólnicy posiadający 8700 akcji spośród 9000 wszystkich akcji”.
W dokumentach spółki znajduje jednak protokół Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy z 1949 roku, z którego wynika, że znaczna część akcji została umorzona w latach 40., XX wieku. Prawidłowość wpisu do KRS budzi zatem wątpliwości, a dopóki spółka jest wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego, dopóty ma osobowość prawną i zdolność sądową – podsumował rzecznik.Prawidłowość reaktywacji spółki C. Ulrich, a także poprawność wydania decyzji zwrotowej przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi z 2012 roku kwestionował burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski.
Głos zabrał także np. minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Podkreślił, że nie lekceważy tej sprawy, ale przyznał, że jej stan prawny jest bardzo skomplikowany. Przypomniał, że były już takie przypadki, kiedy to przedwojenne spółki reaktywowały swoją działalność i prokuratura dopatrywała się tam nieprawidłowości, np. próby wyłudzenia gruntów. Wskazał też, że przyjrzy się sprawie również pod kątem sądowym.
Z kolei prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapewnił, że również ratusz podjął odpowiednie kroki w tej sprawie.
Chciałbym, żeby wybrzmiało to jasno: na każdym etapie postępowania jako urząd miasta podejmujemy aktywne działania, aby ten proces zablokować. Warszawa od lat korzysta ze wszelkich możliwych środków prawnych, aby potwierdzić, że grunt należy do Skarbu Państwa, a nie do prywatnej spółki. Dodatkowo robimy wszystko, aby unieważnić ‘reaktywację’ spółki C.Ulrich – zapewnił w lutym prezydent stolicy.
Trzaskowski podkreślał też, że urzędnicy są po stronie mieszkańców. Poinformował także, że jest w kontakcie z Burmistrzem Dzielnicy oraz z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem.
Roszczenia zgłasza spółka Lokaty Budowlane SA m.in. do gruntów pod wspomnianymi pięcioma wieżowcami oraz do atrakcyjnej, wciąż niezabudowanej działki przy ul. Górczewskiej na warszawskiej Woli.
Zgodnie z pisemnym uzasadnieniem wyroku z 2021 r. Sąd Apelacyjny wskazał, że po pierwsze, Skarb Państwa ma interes w kwestionowaniu legalności reaktywacji C. Ulricha. A po drugie, że uchwały z 1994 r. o wyborze pierwszego od wielu lat zarządu spółki po prostu nie istnieją. Sąd zgłosił olbrzymie zastrzeżenia do tamtych wydarzeń. Wskazał, że w maju 1994 r. przed notariuszem z Warszawy stawiła się tylko jedna osoba posiadająca stare, oryginalne akcje na okaziciela. Reszta takich akcji nie miała, ale mimo to do protokołu wpisano, że pozostali uczestnicy także są akcjonariuszami. Wpisano, bo tak powiedział Andrzej Maria Kędzierski, wówczas kurator spółki, a notariusz nie weryfikował jego zapewnień.
Sąd stwierdził, że wiadomo było, że wiele akcji nie istnieje, bo umorzono je w latach 40. i na początku lat 50. XX w., a stary zarząd nie zdążył wydać w to miejsce innych dokumentów potwierdzających posiadanie akcji. Ponadto na posiedzeniu z 1994 r. poszczególni jego uczestnicy się nie znali i nie do końca wiadomo, kto wziął udział w tym bardzo ważnym spotkaniu domniemanych akcjonariuszy. Nie sprawdzono, czy w ogóle mają prawo głosu. Tym samym „doszło do rażącej sprzeczności z (…) przepisami kodeksu handlowego”.
Sąd wyjaśniał, że notariusz nie sprawdzał zdolności uczestników walnego zgromadzenia do podjęcia uchwał, nikt nie pokazywał jej akcji, nie sprawdzono nawet tożsamości uczestników. Dodał, że nie ma podstaw do stwierdzenia, że tamte uchwały przegłosowali faktyczni wspólnicy spółki.
Wyrok z 2021 r. nie utrzymał się:
Spółka „C. Ulrich” złożyła kasację do Sądu Najwyższego, a ten, choć też miał wątpliwości, kto uczestniczył w zgromadzeniu z 1994 r., uznał, że nie jest jasne, w jaki sposób unieważnienie tamtych uchwał miałoby przekreślać całą osobowość prawną spółki. Sąd Najwyższy w 2024 r. zwrócił sprawę do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku do ponownej analizy. A ten pod koniec 2025 r., w innym składzie niż wcześniej, uznał, że Skarb Państwa jednak nie wykazał interesu do kwestionowania działalności C. Ulricha. Dodał, że dopóki spółka jest wpisana do rejestru przedsiębiorców KRS, dopóty ma osobowość prawną.
Wskazał również, że Skarb Państwa nie przedstawił żadnej przekonującej argumentacji, że nawet zakwestionowanie uchwał z 1994 r. oznaczałoby, że spółka straciłaby osobowość prawną. Dlatego Sąd Apelacyjny w orzeczeniu z 19 listopada 2025 r. podkreślił, że zbędna jest jego ocena, czy reaktywacja Ulricha w 1994 r. odbyła się w prawidłowy sposób.
źródło:
https://www.pap.pl/, https://www.onet.pl/, https://tvn24.pl/

