21 listopada Sejm zaledwie przyjął niebezpieczną ustawę cenzorską. Rządząca koalicja zasłania się unijnymi przepisami, ale w praktyce daje urzędnikom narzędzie do pełnej kontroli. Machina legislacyjna pędzi teraz do Senatu, który z pewnością przyklepie nowe prawo, co sprawia, że lada chwila ten groźny dokument wyląduje na biurku Prezydenta.
Nie daj się zwieść pozorom – tu nie chodzi o nudne, techniczne regulacje. Stawką jest coś znacznie ważniejszego: przyznanie urzędnikowi z partyjnego nadania władzy blokowania dowolnych treści w internecie bez wyroku sądu, bez niezależnego nadzoru i bez Twojej zgody.
To nie jest teoretyczne zagrożenie, to bezpośredni zamach na Twój głos.
- Publikujesz wpis w obronie wiary i życia? Znika.
- Ostrzegasz rodziców przed seksualizacją w szkołach? Zostajesz usunięty.
- Krytykujesz władzę? Twój profil zostaje zablokowany.
Rząd wciąż powtarza kłamstwo, że te drakońskie przepisy narzuca nam Unia Europejska, choć w rzeczywistości Bruksela wymaga jedynie wyznaczenia koordynatora i procedur zgłaszania treści.
Nawet unijni biurokraci nie posunęli się tak daleko, jak polska koalicja rządząca, która zamiast chronić wolność słowa, buduje właśnie najbardziej restrykcyjny system cenzury w całej Europie.
Podczas gdy w Niemczech, Holandii czy Czechach o tym, co jest nielegalne, wciąż decydują niezawisłe sądy, w Polsce władza dąży do ustanowienia własnego cyfrowego cenzora, by zyskać możliwość uciszania niewygodnych obywateli w dowolnym momencie.
Nie miejmy żadnych złudzeń co do natury tego zagrożenia.
Jeśli rząd zyska prawo do arbitralnego decydowania, które poglądy są w sieci dozwolone, szybko zacznie kryminalizować każdy sprzeciw, uderzać w rodziców broniących dzieci przed deprawacją i karać wierzących za wierność biblijnej prawdzie.
Dziś władza uspokaja, że to bat jedynie na skrajne przypadki, ale jutro tym przypadkiem możesz być TY.
Wezwij prezydenta – zawetować ustawę cenzorską
Nie możemy pozwolić, by Polska stała się miejscem, w którym o Twoim prawie do głosu decyduje urzędnik przy biurku. Niebezpieczna ustawa przeszła już przez parlament, dlatego jedyną osobą, która może teraz zaciągnąć hamulec, jest Prezydent Karol Nawrocki.
Sprzeciw społeczny był tak silny, że posłowie z komisji cyfryzacji nie mieli innego wyjścia, jak tylko wprowadzić poprawki, które w niewielkim stopniu ograniczyły uprawnienia tzw. cyfrowego cenzora. Stało się tak wyłącznie dlatego, że tysiące obywateli nie zgodziło się na milczenie.
Jednak zagrożenie wciąż jest bardzo realne.
Sejm przyjął już ustawę, a Senat – zdominowany przez koalicję rządzącą – niemal na pewno ją zatwierdzi. Oznacza to, że dokument wkrótce trafi na biurko Prezydenta. I nie miejmy złudzeń: poprawki nie zmieniły istoty rzeczy. Główny mechanizm cenzury pozostał nienaruszony.
Takich przepisów nie powstydziliby się nawet komisarze z czasów PRL.
Nie można zaakceptować żadnego prawa, które ogranicza naszą wolność na taką skalę. Jeśli dziś pozwolimy odebrać sobie choćby skrawek wolności, jutro możemy stracić ją w całości.
Dziękujemy, że stoisz na straży wolności słowa w Polsce. To dzięki ludziom takim jak Ty wciąż mamy szansę powstrzymać tę ustawę, zanim stanie się obowiązującym prawem,
Filip Marinov z całym zespołem CitizenGO
Więcej informacji:
Druk nr 1757, Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw.
https://www.sejm.gov.pl/
Głosowanie nr 80 na 45. posiedzeniu Sejmu
https://www.sejm.gov.pl/
