Doda [35 l.] trafiła do szpitala po tym, jak portal zyciestolicy.com.pl ujawnił szokujące informacje z dochodzenia toczącego się przeciwko piosenkarce i jej mężowi Emilowi Stępień [42 l.].

„Jestem taka roztrzęsiona. Nie wiem, czy kiedykolwiek dojdę do siebie po tym” – powiedziała piosenkarka.

Portal zyciestolicy.com.pl opisał nieprawidłowości jakie pojawiły się w sprawie Dody i jej męża, którzy pozostają w sporze sądowym z jej byłym narzeczonym Emilem H. [37 l.]. Ten nagrał mediatorów Dody i jej partnera, którzy mieli odzyskać milion złotych, jakie Emil H. pożyczył od piosenkarki.

„Umowa pożyczki jest spisana w formie aktu notarialnego. Istnieje, i Emil H. jest winien Dorocie te pieniądze. Mediatorzy mieli ustalić, kiedy dojdzie do spłaty. Emil H. zamiast oddać pieniądze urządził prowokację.” – mówi Emil Stępień.

Ukryte dno sprawy

O tym, że w sprawie może istnieć drugie dno świadczy wypowiedź Jana Pińskiego, byłego redaktora naczelnego Gazety Finansowej. Przypomnijmy, że to ta gazeta jako pierwsza opisała jak do Emila H. przyszli mediatorzy od Dody. Oficjalnie autorem tekstu jest Grzegorz Jakubowski. Tymczasem, jak stwierdził Jan Piński, jego (Jakubowskiego) rola ograniczyła się do „wzięcia kwitów i latania po mieście zbierając stanowiska”.

„Ja [Piński – przypis red.] dałem mu [Jakubowskiemu] Dodę” – stwierdził Jan Piński w jednej z rozmów.

grzegorz jakubowski gazeta finansowa
Grzegorz Jakubowski – według Jana Pińskiego, dostał kwity w sprawie Dody od samego Pińskiego

 

Skąd Jan Piński miał dokumenty z postępowania przeciwko Dodzie i Emilowi Stępień? I czy to tylko przypadek, że Emila H. w sprawie przeciwko Dodzie reprezentował Roman Giertych, którego Piński określa swoim przyjacielem?

„Prywatni policjanci”

Piński który przekazał „kwity” i miał dogłębną wiedzę na temat sprawy Dody odniósł się do akcji jaką przeprowadziło Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji w marcu 2017 roku. Wówczas to wszczęto postępowanie przeciwko warszawskim funkcjonariuszom policji, którzy mieli przekroczyć swoje uprawnienia.

„bo się awantura zrobiła że haider miał prywatnych policjantów przy okazji rozczulili mnie, bo stwierdzili że do tej sprawy wszystkiem walnięto technikę poza „Tobą [Pińskim – przypis red.] i Romanem”” – stwierdził Jan Piński ówczesny redaktor naczelny Gazety Finansowej.

Czy zatem zatrzymanie Dody i jej partnera nie było wyreżyserowane? Tak twierdzi Emil Stępień:

„Skąd paparazzi wiedzieli o zatrzymaniu? Dlaczego policjant Mariusz D. zachowywał się jakby był na sesji zdjęciowej podczas zatrzymania? Zrobiona fryzura, niebieskie skarpetki…?”

Kto chce zniszczyć Dodę?!

Układ zamknięty wokół Dody?

Sprawę Dody i jej męża Emila Stępnia prowadził Mariusz D. z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II. Jak ustaliło Życie Stolicy, policjant ten korzystał z usług pełnomocnika Emila H. w swojej sprawie rozwodowej. Oficer prasowy komendy na Malczewskiego broni Mariusza D.. Według niego nie ma konfliktu interesu, bo policjant zakończył czynności w sprawie Dody w czerwcu 2018, a mecenas Jerzy Jurek został jego pełnomocnikiem w lipcu 2018. Czyli zaledwie miesiąc później…

„Jakiekolwiek łączenie tych spraw jest wyłącznie nadinterpretacją faktów, wypaczającą ich rzeczywisty charakter”. – stwierdził asp. sztab. Robert Koniuszy Oficer prasowy KRP Warszawa II

Zlecenie na Dodę?

Tu pojawia się ważne pytanie. Czy akcja medialna przeciwko Dodzie, nie była inspirowana? I jeżeli tak, to kto stał za atakiem? Chociaż materiał w Gazecie Finansowej ukazał się „dopiero” w marcu 2017 roku, to materiały i informacje o toczącym się śledztwie były znane Pińskiemu wcześniej.

„Dziś przychodzi [usunięte imię męskie – przypis red.] i każe mi znaleźć tego, co wali medialnie Dodę i wyłączyć wszystko, bo zgadnij co, nawet on się zaksztusił, jak mu powiedziałem, że chcesz abym wyłączył sam siebie” – stwierdził Piński

Jeśli wierzyć Janowi Pińskiemu, to od samego początku miał szeroki dostęp do materiałów ze śledztwa. Przypomnijmy śledztwa, w którym Emila H. reprezentował Roman Giertych, który ma się przyjaźnić z Pińskim – według Jana Pińskiego.

„wyjąłem bilingi, tych kolesi od Dody” – przekazał Piński.

Groźby

Jan Piński ciężko przyjął publikację, jaka ukazała się na portalu zyciestolicy.com.pl. Niemal natychmiast skierował groźby do szefa redakcji Tomasza Szostka:

„gratuluje zapisałeś się do NSDP (sic) w styczniu 1945 r.”

– to nawiązanie do tego, że Jan Piński deklaruje się jako przeciwnik Prawa i Sprawiedliwości i uważa, że po jesiennych wyborach Roman Giertych (którego określa swoim przyjacielem) zostanie Ministrem Sprawiedliwości, wówczas ma następować rozliczanie nieprzychylnych Pińskiemu ludzi…

„geniuszu abyś wiedział w jakiej dupie jesteś, informacja: h…… [usunięte nazwisko byłego partnera Dody – przypis red.] ma brata który ma żonę której ojcem jest J…… Ś…….. [usunięte imię i nazwisko męskie – przypis red.]  były członek RN rady nadzorczej W….. B…… [usunięta nazwa banku – przypis red.] dla którego pracowałem jako ekonometria i tak, znam premiera morawieckiego, jeżeli tego nie zdejmiesz to będziesz jako wydawca ponosił koszty…”

– napisał Piński, który usiłował wymóc początkowo dementi, a potem usunięcie materiału o nieprawidłowościach w procesie Dody i Emila Stępnia.

 

Groźby i inwektywy były kierowane także przez Jana Pińskiego wobec autora tekstu.

„Zszedłeś poniżej poziomu dna” (…) „twój poziom kompetencji jest równy zasięgowi tekstu, a twój zapłaci za pomówienia.”

To tylko część pogróżek i pomówień jakie były pisane do wczesnych godzin rannych przez Jana Pińskiego wobec członków naszej redakcji.

Doda dziękuje za wsparcie

Do sprawy odniosła się sama piosenkarka. Na swoim oficjalnym fanpage’u poinformowała, że jest roztrzęsiona po przeczytaniu artykułu, który ukazał się na naszym portalu, a także, że z tego powodu trafiła do szpitala. Liczymy, że piosenkarka i jej partner nie ugną się, w tej widać z góry zaplanowanej nagonce przeciwko nim.

To nie koniec tej sprawy

W sprawie Dody i jej partnera Emila Stępnia jest wiele przerażających wątków, które wkrótce wyjdą na jaw. Jako redaktor naczelny Życie Stolicy obiecuję ujawnić wszystkie okoliczności tej bulwersującej sprawy i nie ugiąć się pod presją gróźb oraz pomówień.

Doda trafiła do szpitala!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja