Prężenie muskułów

No patrzcie, Państwo! Ledwie Władimir Władimirowicz Putin zapowiedział zmiany w konstytucji Federacji Rosyjskiej, co zostało odebrane jako dodatkowe wzmocnienie jego absolutyzmu, a już Amerykanie przerzucają 20 tys. chłopa przez ocean, aby zapobiec ewentualnym, wojennym zakusom satrapy. Nie, nie – tak nie jest. Żartowałem sobie tylko. Nawet najpotężniejsza armia świata nie jest w stanie dokonać takiego cudu. Faktycznie, USA przegrupują wojska do Europy w ramach ćwiczeń „Defender Europe 2020”, ale pierwsze wzmianki o tych działaniach pojawiły się w prasie już na początku października roku 2019. Być może przypadek, a być może celowe planowanie spowodowało, że w lutym będziemy gościć na terenie naszego kraju oddziały sojusznicze, co wydatnie zmniejszy prawdopodobieństwo agresji wschodniego sąsiada na nas, kraje bałtyckie czy Skandynawię. We wspomnianym wyżej ćwiczeniu weźmie udział 37 tys. żołnierzy, a z takim potencjałem musi liczyć się nawet Kreml. Najprawdopodobniej Rosjanie odpowiedzą symetrycznymi manewrami u siebie, ale to naturalne w międzynarodowym, militarnym „prężeniu muskułów”.

„Prężenie muskułów”, to obecne, jest ze strony Paktu Północnoatlantyckiego największym od ćwierćwiecza. Nie wiem, czy zdają sobie Państwo sprawę z tytanicznego wysiłku, jaki planiści włożyli w przygotowanie całej operacji. Przerzut odbędzie się drogą morską, powietrzną, transportem kolejowym i kołowym. Setki tysięcy ton sprzętu, materiałów wybuchowych, amunicji, paliw, wody, jedzenia, środków opatrunkowych, lekarstw i dziesiątków innych asortymentów należy dostarczyć do miejsc, gdzie wojska będą operować. To wszystko musi odbyć się w sposób bezpieczny, skryty, nie może zakłócić normalnego funkcjonowania instytucji, społeczności lokalnych, czy narazić kogokolwiek na niebezpieczeństwo. Zapewniam Czytelników, że jest to wyzwanie niesamowite i dziesiątki tęgich głów pracują nad nim od wielu miesięcy. Proszę zerknąć, ile miejsca zajmuje jedna zgrzewka wody mineralnej w Państwa mieszkaniu, następnie zamknąć oczy i uświadomić sobie, że takich opakowań należy dostarczyć około 17 tys. dziennie. Dodam, że standardy NATO-wskie przewidują zgromadzenie zapasów na 30 dni działań, więc zabezpieczenie samej wodny pitnej okazuje się przedsięwzięciem dla zgranej grupy bystrych Herkulesów.

Siwa skroń Wodza

Bystrych Herkulesów nie brakuje, szczególnie w komórkach operacyjnych i logistycznych. Oddałbym wiele, aby zdobyć czapkę niewidkę, znaleźć się w takim sztabie 18. Dywizji Zmechanizowanej (18 DZ) i obejrzeć przy robocie ludzi planujących przemarsz wojsk z zachodu do rejonów ćwiczeń. Tytaniczna, niezwykle skomplikowana robota. Gdybyście znaleźli się Państwo w takowym pomieszczeniu, to zobaczylibyście dziesiątki osób patrzących w skupieniu na ekrany komputerów. Na ścianie wisi mapa, niewiele tylko mniejsza od przydrożnego bilbordu, na którą sztabowy kreślarz nanosi aktualną sytuację operacyjną. Czasem zadzwoni telefon i wtedy, ktoś rzuci przekleństwo pod nosem, bo właśnie otrzymał meldunek, że jakiś czołg nie mógł zjechać z platformy kolejowej i trzeba czekać na ewakuację techniczną, a niecierpliwi kolejarze odgrażają się, że naliczą dodatkową opłatę za przestój, zwaną slangowo „osiowym”. Po chwili kolejny meldunek, że wszystko już jest w porządku, bo to tylko drobna usterka, naprawiona przez technika pododdziału. Wszyscy już wiedzą, że czołg jedzie, a to znaczy, że pluton wykonuje marsz, co daje sygnał o niezakłóconym przegrupowaniu całej kompanii. Jest więc nadzieja, że batalion osiągnie rubież w nakazanym czasie, co pozwoli brygadzie wykonać postawione zadania, więc i dywizja zrealizuje stawiane przed nią wymagania. Opis powyższej sytuacji, nieco naciągany i beletrystyczny, ma jeden cel – uświadomienie Państwu, jak działa wojskowy „system naczyń połączonych”, jak skomplikowane relacje zachodzą pomiędzy poszczególnymi elementami układu i ile niespodzianek czyha po drodze. Szefowi pionu operacyjnego 18 DZ nikt nie będzie zawracał głowy zepsutym czołgiem, ale zaręczam Czytelnikom, że jest to jeden z najbardziej zapracowanych ludzi w Polsce.

W Polsce musimy czuć się bezpiecznie. Właśnie dlatego nasi sojusznicy będą wykonywać manewr, jakiego nie czynili od 25 lat. Jest to jasny sygnał dla potencjalnego agresora, aby trzymał się z daleka od nas. Szans na powtórkę scenariusza gruzińskiego czy ukraińskiego nie ma żadnych, ale należy to wyraźnie zaznaczyć. Rosja, toczona wewnętrznym kryzysem gospodarczym, może chcieć poszukać „tematu zastępczego” w postaci zewnętrznego konfliktu zbrojnego, dlatego musimy się postarać o zwiększenie ilości wojsk sojuszniczych stacjonujących na naszym terenie. Już wkrótce zobaczymy na naszych drogach przegrupowujące się pododdziały i wtedy pomyślmy o wysiłku żołnierzy, jaki wkładają w codziennie wykonywanie obowiązków służbowych. Gdy będziecie Państwo skrobać rano oszronione szyby waszych samochodów, to pomnijcie, że gdzieś tam, w dalekim Orzyszu, czarnoskóry John rozładowuje pancernego kolosa z lawety, a kilkaset metrów dalej, jasnowłosy Michał grzebie zgrabiałymi z zimna dłońmi pod maską niesfornego bojowego wozu piechoty. Gdy spotkacie ich na mieście, to uśmiechnijcie się do nich i ciepło ich pozdrówcie, gdyż to właśnie oni biorą udział w międzynarodowym „prężeniu muskułów”.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 20 stycznia 2020 r.

Polityczny lamus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *