Nie wyślemy wojsk polskich na Ukrainę – zapewnił we wtorek w TVP Info premier Donald Tusk. Jak podkreślił, zadaniem polskich żołnierzy jest pilnowanie europejskiej i polskiej granicy z Rosją i Białorusią.
W TVP Info Tusk był pytany, czy decyzja o tym, żeby nie wysyłać polskich wojsk na Ukrainę jest ostateczna. „Tak, ale w ogóle nie ma takiej presji” – odpowiedział Tusk.
Premier odniósł się do wypowiedzi specjalnego wysłannika USA ds. Ukrainy gen. Keitha Kellogga, który powiedział w ubiegłym tygodniu w telewizji Fox Business, że wśród rozważanych rozwiązań wojny w Ukrainie jest umieszczenie europejskich sił na zachód od Dniepru z udziałem czterech europejskich krajów, w tym Polski.
„I usłyszał (Kellogg) od wszystkich moich partnerów europejskich, że to jest nieprawda. Prezydent (Emmanuel) Macron, kanclerz (Friedrich) Merz, premier (Keir) Starmer od razu zareagowali, bo to był dla mnie warunek absolutnie niepodważalny i bezdyskusyjny” – zaznaczył Tusk.
Szef rządu przypomniał, że Polska nie planuje wysyłać żołnierzy na Ukrainę, a jej sojusznicy zdają sobie sprawę, że Polska ma m.in. zabezpieczać granicę.
„Nie wyślemy wojsk polskich na Ukrainę. Naszym zadaniem – i robimy to dla siebie, ale też dla całej Europy – jest pilnowanie przy pomocy naszych żołnierzy europejskiej i polskiej granicy z Rosją i Białorusią i organizowanie tego wielkiego centrum przerzutu broni i pomocy dla Ukrainy w Rzeszowie” – mówił Tusk.
Według premiera, istniała obawa, że konsekwencją tego stanowiska będzie marginalizacja, ponieważ – jak tłumaczył – jeśli Polska nie poprze inicjatywy wysłania wojsk na Ukrainę, podczas gdy Francja i Wielka Brytania są jej zwolennikami, a Niemcy się wahają, to może zostać odsunięta od ustawania polityki europejskiej w sprawie Ukrainy.
„Nic takiego się nie stało. Jestem w stałym kontakcie – codziennie rozmawiamy (…) w tym kwartecie Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Polska. Czasami dochodzi do tego premier Włoch. Stały kontakt z prezydentem Trumpem, mimo że to my powiedzieliśmy w sposób kategoryczny, nie będzie wojska polskiego w Ukrainie” – przekonywał Tusk.
Szef rządu zarzucił też Prawu i Sprawiedliwości dezinformację w tej sprawie. „To jest klasyczna metoda PiS-u i Kaczyńskiego. Robi coś złego, widzi, że to jest niemądre i natychmiast stara się to zarzucić swoim politycznym rywalom. To Jarosław Kaczyński pojechał do Kijowa i zaczął coś tam niemądrze opowiadać o tym, że Polska i NATO powinny interweniować w Ukrainie. Pamiętam te słowa, do dzisiaj się z tego nie wytłumaczył” – zwrócił uwagę Tusk.
źródło: PAP.

