Listopad 2025 roku.
Już niedługo lato.
Lato?
Zimą?
Na półkuli południowej mają odwrotnie, wiadomo.
Za chwilę będzie tam lato.
Ale na Cerro Armazones.
Nie będzie letnich upałów.
Ta 3-kilometrowa góra.
Stoi prawie w samym środku Atakamy.
Do najbliższego miasta jest 130 kilometrów.

Ciekawe miejsce.

Niebo ciemnieje.
Zapada zmierzch.

Na szczycie góry coś drgnęło.
Przy akompaniamencie cichego.
Mechanicznego odgłosu.
Rozsuwa się niezwykła kopuła.
Gigantyczna kopuła.

Krótki komunikat przez krótkofalówkę.
Można zaczynać.

I nagle…
Błysk.
Z wnętrza kopuły.
Prosto w nocne niebo.
Wystrzeliło.
Osiem.
Potężnych.
Żółtych wiązek koherentnego światła.

Znowu ci wojskowi.
Jakieś testy broni nowej generacji.
Wszak jesteśmy na pustyni.
Wysoko w Andach.
Do najbliższego chilijskiego miasta daleko.
Warunki idealne by testować uzbrojenie.
A ta kopuła.
W zasadzie wygląda jak wieża z gwiezdno-wojennymi turbolaserami o wielkiej mocy.

Ale nie tym razem.
Lasery nie są prototypem broni.
Służą do czegoś innego.
Do kolimacji.
Tego co znajduje się w środku kopuły.
Bo gdy niebo nad tą chilijską pustynią spowije czerń nocy.
Powoli.
Swoje oczy otworzy niezwykłe urządzenie.
W zasadzie to otworzy „oko”.

ELT.

39-metrowy
Gigantyczny teleskop.
E xtremely
L arge
T elescope

Nazwa może średnio wyrafinowana.
Ale gdy ruszy do pracy, z pewnością otrzyma bardziej „sofisticated” nazwę.

ELT zrewolucjonizuje naukę w niespotykany sposób.
Pozwoli na „sięgnięcie” baaaaardzo daleko w głąb kosmosu.

Budowanie tak wielkich teleskopów zwierciadlanych było przez długi czas niemożliwe.
Technologicznie niemożliwe.
Po prostu.
Bo nie da się odlać tak wielkiego zwierciadła z litego szkła.
Ważyłoby setki ton.
I zwyczajnie pękłoby pod wpływem naprężeń.

Największe zwierciadła mają po kilka metrów średnicy.
Hubble raptem 2,4 metra.
Przełomem był pomysł, by zwierciadło zbudować z mniejszych luster.
I połączyć je w jedno wielkie zwierciadło.
Koncepcja, by zastosować budowę modułową.
To było to.
Najpierw, w ten sposób zbudowano teleskop VLT.
4 razem pracujące teleskopy.
Każdy o średnicy 8,2.
ELT będzie zresztą stał w pobliżu VLT.
20 kilometrów obok.

Ale to nie koniec.
Bo samo, nawet największe zwierciadło.
To za mało.
Dlaczego?
Atmosfera stale drga.
Obraz nawet z tak potężnego teleskopu byłby rozmyty.
Jak sobie z tym poradzić?

Zwierciadło ELT będzie miało 39 metrów.
798 segmentów.
Każde o powierzchni 1,4 metra.
I 5 centymetrów grubości.
I niezwykły system optyka adaptatywnej.
Kształt luster będzie się zmieniać kilka tysięcy w ciągu sekundy.
Dzięki temu.
Można będzie skompensować drgania obrazu.
Powodowane przez atmosferę Ziemi.
Podobnie działa VLT.

ELT pozwoli „sięgnąć” niemożliwie daleko.
Zdolność zbierania światła będzie obłędna.
To wielkie „lusterko” pozwoli dostrzec blask świecy na Księżycu.
Blask, nie samą świecę.

Jak sądzę, ELT sfotografuje miejsca lądowań misji Apollo.
Niejako na rozgrzewkę.
Przed prawdziwą pracą jaka go czeka.
Ja bym to zrobił

O tym nie wiedzieliście… KOCHAM DONALDA TRUMPA!

ELT pozwoli na poszukiwanie planet pozasłonecznych.
Ale nie po prostu planet.
Te znajdujemy bez jego pomocy.
Tylko tych małych.
Takich jak Ziemia.
Gdzie istnieją warunki do rozwoju życia.
A także na gwiezdną archeologię.
Będziemy nim badać stare gwiazdy i najstarsze populacje gwiazd w okolicznych galaktykach.

Czekają nas lata niezwykłych badań.

Wyobraźcie sobie jak perfekcyjnie musi być wykonana optyka.
Po prostu technologiczny kosmos.
Idealnie gładka powierzchnia każdego z segmentów.
Dokładność polerowania?
15 nanometrów.
Niewiele to mówi jak sądzę.
To inaczej.
Gdyby pojedynczy segment zwierciadła, powiększyć do rozmiarów Europy.
To wszystkie skazy większe od tego marginesu polerowania, byłyby wielkości … muchy.
Niesamowite.
Budżet budowy to 1,2 miliarda €

ELT będzie dawał obrazy 20x lepszej jakości od Teleskopu Hubble’a

Po raz pierwszy swoje wielkie oczy (Oko), otworzy jesienią 2025 roku.
Budowa trwa.

Na stronie ESO czyli Europejskiego Obserwatorium Południowego, można oglądać postępy prac.
Należymy do ESO.
Nasi astronomowie będą mieli dostęp do tego magicznego, gwiezdnego oka…

 

post oryginalnie pojawił się na profilu Facebook Marcina Andryszczaka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *