O tym nie wiedzieliście…
GDZIE ONI SĄ?

Dziś na słodko.
Śliwkowo.

Wieczorem ma być pięknie.
A gdy już się ściemni.
Wyjdźcie na chwilę.
I głowy do góry.
Czy każdy wie jak wygląda Wielki Wóz?
Wszyscy wiedzą.
Łatwo go znajdziecie na niebie.
Zerknijcie na chwilę w górę.
Śmiało.
5 sekund i już go macie.
Łatwizna.

Mnie zawsze kojarzy się z rondlem.
A nie z wozem.
Bo ma „rączkę” jak rondel.
Uchwyt znaczy.

Widzicie go?
Rondel jak nic.
Wyciągnijcie rękę.
Palcem idźcie wzdłuż gwiazd tworzących ten „uchwyt”.
Ukośnie w dół.
Aż do pięknie świecącej, pomarańczowej gwiazdy.
To Arktur.
Po grecku, znaczy to dosłownie „Strażnik Niedźwiedzia”.
W sumie to Wielki Wóz, to część Wielkiej Niedźwiedzicy.

Arktur.
Pomarańczowy olbrzym.
200 razy większy od Słońca.
Daleko?
Bardzo blisko.
Czyli?

Za chwilkę…

Nasze Słonko ma średnicę 1,4 miliona kilometrów.
Jest naprawdę dużą gwiazdą.
Jest około 110 razy większe od Ziemi.

I obiecana śliwkowa słodkość.

Weźcie do ręki śliwkę.
Np. renklodę
Sama słodycz.
Na straganie na co drugim skrzyżowaniu.
Okrągła śliwka.
Nie ma renklody to może być brzoskwa.

Spójrzcie na nią.
Wyobraźcie sobie, że ta śliwka to … nasze Słońce.
5-cio centymetrowa kulka.
A Ziemia?
W tej skali?
Maleńkie ziarenko piasku.
Mniej niż pół milimetra.
5 metrów i 39 centymetrów od Słońca.
Mars?
Niecałe 3 metry dalej.
Raptem 3 metry.
Wysyłamy na niego sondy.
I chcemy sami polecieć.

3 metry.

Pokonanie tego mini kawałeczka kosmosu, zajmuje nam prawie rok czasu.
Raptem 3 metry w rok.

Saturn leży 40 metrów dalej.
To już kawał drogi.
No i Pluton.
215 metrów od śliwkowego Słońca.
Ot nasze podwórko.

40 lat temu wystartowały sondy Voyager.
Lecą cały czas.
I ciągle nadają.
W zasadzie opuściły już Układ Słoneczny.
Gdzie teraz jest Voyager 2?

665 metrów od nas.

Pokonanie tej odległości zajęło mu 40 lat…

Jak się nazywa najbliższa nam gwiazda?
Proxima Centauri.
Jak myślicie, gdzie będzie?
Cały czas ta sama skala.

W Londynie…

1.450 kilometrów stąd.
Abstrakcyjnie daleko.
Jest ona dla nas nieosiągalna.
I marne szanse byśmy tam się wybrali.
Bo jest aż ak daleko.
Po prostu.
A jest tak bliziutko.
Na wyciągnięcie ręki.
Raptem 4,2 roku świetlnego

No i teraz Arkur.
Ta pięknie skrząca się nocą, pomarańczowa kropka.
Jest 53 tysiące kilometrów od 5-cio centymetrowej kulki jaką w tej skali jest nasze Słońce.

A to jedna z tych bliskich nam gwiazd.

Otacza nas pustka.
Wielkie nic.

W Drodze Mlecznej.
Jest około 400 miliardów gwiazd.
400.000.000.000.

Każdy wie, że to nasza galaktyka.
Nasz dom itd..
Gdy spojrzymy na śliwkowe Słońce, to jej rozmiary są trudne do wyobrażenia.
A zobaczcie ile jest w niej gwiazd.
Jest rozmiary są abstrakcyjne.
A to tylko jedna galaktyka.

Galaktyk jest…
350 miliardów.
Tych dużych galaktyk.
Takich jak nasza.
Plus do tego…
3,5 biliona galaktyk karłowatych.
Takich po kilkaset milionów, max do miliarda gwiazd.
Wszechświat.
Ta skala pozwala choć spróbować wyobrazić sobie skalę kosmosu.
A my polecieliśmy raptem na 600 parę metrów

Czy tam ktoś jest?
Taki jak my?
Każdego z nas dzieci kiedyś o to zapytały.
Patrząc na liczbę gwiazd i planet – oczywista oczywistość.

„A wiesz mamo gdzie oni są i dlaczego się nie spotkaliśmy?”

600 metrów w 40 lat…

Właśnie dlatego.
Są w nieosiągalnej dla nas odległości.
Podobnie jak my dla nich.
I nigdy z nikim się nie spotkamy.
To niemożliwe.

Dość brutalne postawienie sprawy.
Ale tak jest.
I tu małe „ale”.
Jesteśmy ludźmi prawda?
A człowiek nigdy nie przestaje szukać.
I szukamy.
Niestrudzenie.
Czy gdzieś tam.
Istnieje inteligentne życie?
Które pewnie zadaje sobie to samo pytanie?

Dlatego nie przestaniemy ich szukać.
By wiedzieć.

BREAKTHROUGH LISTEN.

Szukamy ich.
Dwa potężne radioteleskopy
100 metrowy w Green Bank.
64 metrowy w Parkes w Australii.
Najdokładniejszy skan nieba.
Na różnych pasmach radiowych.
Od 1 do 10 GHz.
Wielki projekt badawczy.
Tylko, że sygnałów radiowych juz przecież szukaliśmy.

Nie tym razem.
Bo właśnie do obu radio-kolosów dołączył VERITAS.
To cztery, nieprawdopodobne, 12-metrowe teleskopy.
„Widzą” w zakresie optycznym.
Szukają krótkich impulsów.
Gdyby ktoś, gdzieś tam postanowił trochę pobłyskać laserem.
Wołając „Halo, tu jesteśmy, widzicie nas”?

Tego jeszcze nie robiliśmy.

Takie impulsy, potencjalnie, mogą być wysyłane przez obcą cywilizację.
I mogą być jaśniejsze niż gwiazdy, które widzimy w danym kierunku na niebie.

Być może dostrzegliśmy jeden taki „strzał laserowy”.
Nietypowo.
Na chwilę.
Pociemniała Gwiazda Tabby.
1470 lat świetlnych od Ziemi.

Czy to w ogóle możliwe?
Najpotężniejszy ziemski laser ma moc 500 terawatów.
Wygenerowany przez niego błysk.
Zostałby wykryty przez teleskopy VERITAS.
Tak, to możliwe.

Teraz szukamy bliżej.
Łatwiej będzie dostrzec taki błysk.

Po co?
By nigdy nie przestawać odkrywać.
To nas pcha do przodu.
Wyobraźcie sobie, że nikt nie popłynął za Kolumbem…

A teraz zróbcie sobie kawę.
I zjedzcie śliwkę.
A wieczorem spójżcie w górę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *