O tym nie wiedzieliście… BŁĘKITNY GENIUSZ

Czerwiec to piękny miesiąc.
Ciepło.
Wszystko zielone.
Pachnące.
Piękne.

Właśnie w tym miesiącu.
W uroczej wsi Tomisławice.
Przyszedł na świat mały chłopiec.
Wtedy.
2 czerwca 1844 roku.
Franciszek z rodu Kossowskich.
Szlachcic herbu Dołęga.
Po raz pierwszy wziął na ręce swojego syna.
Był tak dumny.
Erazm.
Takie otrzymał imię.
Nalegała na to mama Kamila.
To była niezwykła ziemiańska rodzina.

Po rozbiorach, wiele szlacheckich rodów zubożało.
Nie zmieniło to jego dzieciństwa.
Mały Erazm dorastał u boku kochających rodziców.
Którzy wpoili mu miłość do ojczyzny.
Starannie go wykształcili.
Pilnowali by uczył się języków.
Tata uczy go manier.
Obycia.
Dżentelmeńskiego sznytu.
Pod okiem ojca, Erazm mężnieje.
Podobnie jak inni przedstawiciele dawnego ziemiaństwa.
Erazm wybiera drogę edukacji.
Edukacji, dzięki której mógł uzyskać odpowiedni status społeczny.
Studiuje inżynierię w Warszawie i Puławach.

Wybucha Powstanie Styczniowe.
Erazm Jerzmanowski staje do walki.
Nie ma nawet 19 lat…

Walczy jak lew u boku generała Langiewicza.
Chłopak wsławił się niebywałym męstwem.
Gdy kończył mu się proch.
Zdejmował bagnet z karabinu.
I ruszał z nim w ręku na wroga.
Był bezlitosny.
Ojciec wyszkolił go znakomicie.

Powstanie upada.
Zostaje Internowany w twierdzy Ołomuniec.
Zmuszony do emigracji jedzie do Paryża.
Jest jednym z wielu po powstańczych emigrantów.
Ale nie spędzał czasu na konspiracji.
Kontynuuje edukację.
Kończy szkołę Inżynierii i Artylerii.

Organicznie nie trawi zaborców.
Wszystkich.
A Prusaków nienawidził do tego stopnia.
Że zaciągnął się do francuskiej armii.
Tylko po to.
By móc z nimi walczyć w wojnie francusko-pruskiej.
Zadziwia Francuzów swoją zaciekłością w walce.
Dają mu Krzyż Legii Honorowej.
To batalię Francuzi jednak przegrywają.
Erazm kończy służbę.

Rok 1870 zmienia wszystko.
Erazm Jerzmanowski (inżynier).
Poznał Cyriena du Motaya (chemik).

Ich współpraca zapoczątkuje rewolucję.
Francuz pracuje nad wykorzystaniem gazu w codziennym życiu.
Erazm chłonie wiedzę.
Rozpoczyna pracę w firmie eksploatującej gaz wodny.
Był używany przed powszechnym dziś gazem ziemnym.

Szefowie Erazma.
Błyskawicznie orientują się z jak genialnym inżynierem mają do czynienia.
Jest bardzo przedsiębiorczy.
Zasypuje szefostwo pomysłami.
Jedzie do Stanów.
Na 2 miesiące.
Zostaje tam 20 lat.

Lat będących pasmem wielkich sukcesów.
Tego genialnego Polaka

Prowadzi też własne badania.
Patentuje 22 przełomowe rozwiązania w dziedzinie gazownictwa i przesyłu gazu.

To właśnie nasz genialny rodak.
Oświetlił ulice amerykańskich miast i domów.
Dzięki Jerzmanowskiemu.
Latarnie gazowe stały się codziennością.
Opracowana przez niego technologia.
Znacznie obniżyła koszty otrzymywania gazu.

Dorobił się wielkiego majątku.
Razem z Williamem Rockefellerem.
Założył Gazowego Giganta
Gas Light Company of New York.
W krótkim czasie firma kontrolowała amerykański rynek.
Erazm był genialnym inżynierem.
I wyjątkowo skutecznym przedsiębiorcą.
Należał do elity, amerykańskiego biznesu.
Był jednym z tych wielkich.
Którzy budowali bogatą, przemysłową Amerykę.

Nigdy nie zapomniał o Polsce.
Rodaków wspierał niezwykle hojnie.
Krążyły legendy o jego ofiarności.
Wtedy postanawia.
Sprzedaje wszystko.
i w 1895 roku wraca do ukochanej Polski.
Kupuje dworek w Prokocimiu.

Zakochany w Polsce czekał.
Wiedział, że wymarzona wolność jest tuż, tuż.
Nie doczekał jej.
Zmarł w 1909 roku w Prokocimiu.
Pokochał tą piękną wieś, dziś część Krakowa.
W testamencie nakazał utworzyć fundację „polskiego Nobla”.
Dał na ten cel kilkadziesiąt kilogramów złota.
Nagroda przyznawana jest ponownie od 2009 roku.
Jego przepiękny grobowiec znajduje się na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Pamiętacie.
Nie przepadał za zaborcami.
Ba. On naprawdę ich nienawidził.
To była wręcz organiczna niechęć.
A Niemców nie cierpiał najbardziej.
Tak bardzo, że bez pamięci zakochał się … w Niemce.
Anna Koester była miłością jego życia.
Poznali się w Stanach, Anna była jak on, emigrantem.
Byli bardzo szczęśliwym małżeństwem.
Anna zwykła mawiać:
„Miłujemy się po angielsku.
Kłócimy po niemiecku.
Godzimy po polsku”.

Mało kto dziś pamięta o tym fantastycznym.
Wielkim Polaku.

Erazm Józef Jerzmanowski.
Zapomniany polski gigant inżynierii i biznesu.
Wielki polski patriota.
Geniusz błękitnego paliwa.
Polak, który oświetlił Amerykę…

Felieton ukazał się na oficjalnym profilu Facebook Marcina Andryszczaka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *