Nowa ekonomia rządzących: dodatkowy podatek obniża ceny paliw
To odkrycie zasługuje na Nobla w dziedzinie absurdu
Nowa ekonomia w wydaniu premiera i polityków koalicji rządzącej. W związku z zablokowaniem (skierowaniem do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej) przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy z dnia 3 lipca 2026 r. o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. ze zbycia paliw ciekłych, twierdzą bowiem, że ustawa czyli dodatkowy podatek od zysków nadzwyczajnych spowodowałaby obniżkę cen paliw.

To odkrycie zasługuje na nagrodę nobla, ale obawiam się że ani ekonomiści ani komitet noblowski, tej teorii raczej nie uzna, ale zaliczy do kategorii najbardziej absurdalnych, tyle że w tej dziedzinie jeszcze nie przyznaje się nagrody nobla.
Wyższa cena ropy to wyższe podatki dla państwa
Przypomnijmy że w cenie produktu jest wiele podatków (VAT, akcyza, opłata paliwowa, emisyjna, zapasowa). Łącznie daniny sięgają ok. 50-60% ceny końcowej, cena po rafinacji to ok.30-40% końcowej ceny, a marże ok. 10-15%. Zatem w przypadku paliw cena bez podatków to ok. 3 złote (po takiej cenie eksportujemy paliwo do Ukrainy). Jeżeli cena baryłki ropy wzrasta o 20 usd, to przekłada się to na wzrost cen o ok. 50 gr. Podwyżki są większe, bo np. VAT jest naliczony procentowo, a zatem od wyższej podstawy będzie wyższy podatek dla Skarbu Państwa.
Oczywiście marże koncernów także ulegają podwyższeniu, ale z drugiej strony warto zauważyć, że zakup kolejnej partii paliw będzie wymagało znacznie większych sum finansowych. Innymi słowy większe marże (zyski nadzwyczajne) będą służyły również do utrzymania płynności obrotu.
Podatek od zysków a ceny
Podatek dochodowy (od zysków) bezpośrednio nie wpływa na cenę, ale w przypadku wprowadzenia takowego, można spodziewać się, że albo nastąpi próba jego przerzucania w cenę na konsumenta, albo koncerny będą dokonywały takich operacji finansowych, które pozwolą wykazywać mniejsze zyski.
Jeżeli chodzi o nasz kraj, to głównym i dominującym podmiotem na rynku paliwowym jest Orlen SA, spółka kontrolowana przez Skarb Państwa (w których ma ok. 50% udziałów). A zatem dodatkowy podatek od zysku (o ile nie będzie przerzucony na kierowców) może przyczynić się do zmniejszenia zysku koncernu, czyli ewentualnej dywidendy dla Skarbu Państwa.
Rządzący jednak lansują narrację jakoby podatek zysków nadzwyczajnych umożliwiłby niższe ceny. Abstrahując już od absurdalności samej tezy, to warto zauważyć, że ustawa nie zawiera odpowiedniego zapisu przewidującego, by uzyskane środki zostały wykorzystane na obniżenie cen, ani też uzasadnienie do projektu nie wskazuje by taki miał być cel tej ustawy.
Chodzi wyłącznie o wyrównanie ubytku podatkowego
Otóż jak czytamy w uzasadnieniu projektu (druk sejmowy nr 2684)
Niniejszy projekt ustawy ma na celu wprowadzenie czasowego podatku od nadzwyczajnych zysków (tzw. windfall tax) osiągniętych w okresie marzec–grudzień 2026 r. przez przedsiębiorców prowadzących działalność w zakresie wytwarzania oraz obrotu paliwami na podstawie koncesji na obrót paliwami ciekłymi z zagranicą. Projektowana regulacja stanowi odpowiedź na wyjątkowe uwarunkowania gospodarcze oraz geopolityczne, które doprowadziły do powstania ponadprzeciętnych wyników finansowych w określonym segmencie sektora paliwowego, niewynikających z poprawy efektywności operacyjnej, ponoszenia zwiększonego ryzyka gospodarczego czy też realizacji dodatkowych inwestycji, lecz stanowiących skutek szoku podażowego.
Ani słowa nt. obniżenia cen.
Bezpośrednim impulsem do podjęcia inicjatywy legislacyjnej była gwałtowna destabilizacja światowych rynków energii w pierwszym kwartale 2026 r., związana z eskalacją konfliktu zbrojnego w regionie Bliskiego Wschodu oraz istotnymi zakłóceniami w funkcjonowaniu kluczowych szlaków transportowych ropy naftowej.
W tym samym czasie polscy konsumenci i przedsiębiorcy zmagali się ze wzrostem cen paliw na stacjach. Wysokie ceny energii uderzyły w sektor transportowy, przemysł oraz gospodarstwa domowe. Obciążenia te dotknęły w nieproporcjonalnie większym stopniu podmioty o niższych dochodach, pogłębiając ryzyko wykluczenia energetycznego.
Z jednej strony zatem gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa energochłonne oraz sektor transportu poniosły koszty wynikające z gwałtownego wzrostu cen paliw, co przełożyło się na presję inflacyjną oraz pogorszenie warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Z drugiej strony część podmiotów branży paliwowej osiągnęła rekordowe wyniki finansowe, których skala znacząco przekroczyła średnie historyczne poziomy rentowności.
Uzasadnienie nie przedstawia żadnych danych w tym zakresie, ogranicza się jedynie do wskazania wahań poziomu cen paliw.
W odpowiedzi na wzrost cen paliw uruchomiono szereg doraźnych mechanizmów fiskalnych. Działania te obejmowały obniżenie stawki podatku VAT na benzynę i olej napędowy do poziomu 8% oraz redukcję akcyzy na paliwa silnikowe do najniższego poziomu dopuszczonego przez regulacje unijne. Ponadto, w celu ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi i spekulacjami na etapie sprzedaży detalicznej, w ramach dostępnych instrumentów interwencji rynkowej wprowadzono maksymalne ceny detaliczne paliw, których stosowanie stało się obowiązkiem koncesjonowanych sprzedawców.
Tylko, że te działania (obniżka podatku VAT i akcyzę) wprowadzono przed uchwaleniem ustawy, a zatem nie było i nie ma bezpośredniego związku. Retroaktywność ustawy (tj.od 1 marca 2026, abstrahuje od niekonstytucyjności takiego zapisu) nie spowoduje zatem obniżenia cen retroaktywnie.
Koszt fiskalny tych działań w ciągu 3 miesięcy od wprowadzania CPN spowodował ubytek dochodów budżetu państwa szacowany na ok. 4,8 mld zł. Instrumenty te, choć niezbędne dla doraźnej ochrony konsumentów i przedsiębiorców, w szczególności małych i średnich, nie rozwiązują podstawowej nierównowagi: ciężar wsparcia cenowego ponosi budżet państwa, a więc de facto ogół podatników, podczas gdy beneficjentem nadzwyczajnych marż pozostają przedsiębiorstwa paliwowe.
Podatek od nadzwyczajnych zysków koryguje tę asymetrię, pozwalając odzyskać część środków, które w normalnych warunkach rynkowych (braku nadzwyczajnej sytuacji związanej z konfliktem na Bliskim Wschodzie) nie trafiłyby do przedsiębiorstw sektora paliwowego. Środki te, zasilając budżet państwa, pozwolą zrównoważyć ubytek we wpływach w podatku VAT i podatku akcyzowym związany z podjętymi działaniami osłonowymi.
I to wyjaśnia wszystko, nie chodzi o żadne obniżenie cen ale wyłącznie o wyrównanie ubytku podatkowego, które można by uzyskać gdyby cena paliwa była podwyższona. Teraz po wecie premier Donald Tusk zapowiada, że dzięki pozyskanym środkom wprowadziłby nowy program CPN (czyli obniżenia stawek VAT). Wygląda to raczej na dorabianie sobie ideologii albowiem do obniżenia ceny paliw wystarczy zmniejszyć wysokość danin publicznych nałożonych na paliwa.
Zamiast przyznać jaki był rzeczywisty cel ustawy (i uzasadnić to próbą zmniejszenia deficytu), rządzący potraktowali jednak obywateli, kierowców jak stado baranów, którym można wmówić dowolną narrację polityczną. Ale czy to nowość?

