Karol Nawrocki przekazał w środę, że razem z żoną Martą podjął decyzję, by przekazać kawalerkę w Gdańsku na cele charytatywne. Zdaniem kandydata na prezydenta popieranego PiS wątpliwości ws. mieszkania „mają ci, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, że można pomagać drugiemu człowiekowi bezinteresownie”.
Chodzi o kawalerkę, którą – jak opisał Onet – kandydat popierany przez PiS przejął od starszego mężczyzny w zamian za opiekę nad nim; ostatecznie jednak Jerzy Ż. trafił do domu opieki społecznej.
W środę Nawrocki wygłosił w Warszawie oświadczenie, w którym odniósł się do zarzutów kierowanych w jego stronę w związku ze sprawą kawalerki. W jego ocenie to „medialne kłamstwa” i „walka instytucji państwa polskiego z jednym kandydatem na urząd prezydenta państwa polskiego”.
Dlatego – jak przekazał polityk – podjął decyzję o przekazaniu kawalerki nabytej od Jerzego Ż. na cele charytatywne. „Wczoraj podjąłem decyzję wspólnie ze swoją żoną Martą, aby przekazać to mieszkanie na cele charytatywne jednej z organizacji charytatywnych, która będzie nadal wykonywała tę misję, którą ja wykonywałem wobec pana Jerzego” – oświadczył.
Wyraził nadzieję, że mieszkanie, które przekazuje na te cele, w kolejnych latach i w kolejnych dekadach „będzie służyć osobom starszym, osobom, które potrzebują pomocy, osobom wykluczonym”. Jak dodał, w umowie darowizny z organizacją charytatywną, z którą jest w kontakcie, znajdzie się zapis, że pan Jerzy będzie mógł korzystać z mieszkania do czasu swojej śmierci.
Według niego jego czyny i pomoc dla pana Jerzego znalazły odzwierciedlenie w wielu dokumentach, które wcześniej przekazał opinii publicznej, a „wątpliwości wokół tej sprawy mają ci, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, że można pomagać drugiemu człowiekowi bezinteresownie, nie czerpiąc żadnych korzyści z takiej relacji”.
W jego opinii to m.in. ci, „którzy są właścicielami kilkunastu mieszkań, a są ze środowiska” – jak mówił – jego kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego, „to czyściciele kamienic z Warszawy, z miasta, w którym rządzi Trzaskowski, czy to patodeweloperzy, którzy wpłacają środki finansowe na kampanię Trzaskowskiego”.
Według Nawrockiego, choć od 2017 r. – zgodnie z prawem – jest właścicielem tego mieszkania w Gdańsku, to nigdy nie miał do niego kluczy. Zapewnił również, że przez 17 lat znajomości z panem Jerzym, ten nigdy nie zakwestionował jego intencji ani ich relacji. „(Jerzy Ż. – przyp.) nigdy nie zakwestionował tego, co w sposób honorowy szlachetnie ustaliliśmy, więc ja wykonywałem całość umowy i będę wykonywał ją do końca. Pan Jerzy zawsze chciał, abym zadbał o jego pogrzeb i o jego nagrobek. Także wykonam wszystko, do czego się zobowiązałem” – stwierdził popierany przez PiS kandydat na prezydenta.
W ub. tygodniu Onet ujawnił, że Nawrocki wbrew deklaracji z debaty prezydenckiej w „Super Expresie”, nie jest właścicielem jednego, a dwóch mieszkań. Poza mieszkaniem w Gdańsku, w którym mieszka z rodziną, posiada również kawalerkę. W poniedziałek portal podał, że w 2017 roku Jerzy Ż. – ówczesny właściciel kawalerki – przekazał ją Nawrockiemu i jego żonie w zamian za opiekę i utrzymanie, czyli na zasadzie umowy dożywocia, jednak mężczyzna trafił do domu opieki społecznej.
źródło: PAP.
