Na Sokratesa bez zmian!

Previous Image

Władze Warszawy nie potrafią wywiązać się z zapowiedzi poprawy bezpieczeństwa na ulicy Sokratesa. Zamiast progów ulicę patrolują strażnicy miejscy. Nawet policja, która tuż po wypadku codziennie kontrolowała ruch na ulicy jakby zapomniała o tragicznym wypadku, w którym śmierć poniósł 33-letni ojciec i mąż. Jak donoszą nasi czytelnicy na ulicy po zmroku kierowcy dalej urządzają szaleńcze rajdy!

Tragedia na Sokratesa

20 października br. kierowca BMW wjechał na przejściu dla pieszych w mężczyznę z żoną i 3-letnim synkiem w wózku. 33-latek w ostatniej chwili uratował bliskich, co sam przypłacił życiem. Tragedii na Bielanach można było uniknąć. Mieszkańcy relacjonowali, że problem sygnalizowali już w 2015 r. Wypadek spowodował dyskusję o bezpieczeństwie. Włączył się w nią m.in. premier Mateusz Morawiecki, który chce zmian w prawie drogowym.

ZDM zapowiedział, że w miejscu, gdzie doszło do tragedii, w ciągu tygodnia zostaną zamontowane progi zwalniające. Projekt został zatwierdzony przez warszawskie Biuro Polityki Mobilności i Transportu. Do tej pory nie rozpoczęto prac związanych z zamontowaniem spowalniaczy. Pechowy odcinek patrolują strażnicy miejscy.

Seria wypadków na Bielanach

Problem w tym, że kierowcy szybko zapomnieli o tragedii i znów szarżują na Sokratesa. Policja, która tuż po tragedii niemal cały czas patrolowała ulicę teraz pojawia się sporadycznie. Szczególnie niebezpieczne warunki panują po zmroku. Wówczas też dochodzi do rajdów kierowców przekonanych o wyjątkowym stanie ich umiejętności i wartości pojazdów.

Zapomniana ofiara?

Wygląda na to, że urzędnicy szybko zapomnieli o tragedii. Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski zapowiadał zwężenie ulicy do jednego pasa, montaż progów spowalniających, zwiększone patrole drogówki oraz montaż fotoradarów. Docierają do nas sygnały, że poprawa bezpieczeństwa na ulicy Sokratesa przebiega wyjątkowo wolno, a w zasadzie nie jest realizowana. Przypomnijmy, że przejście, na którym zginął 33-latek jest uczęszczane przez dzieci, które idą do szkoły. „Czy znów musi dojść do tragedii, aby władze zaczęły działać?” Pyta się jedna z internautek na forum społecznościowym mieszkańców Bielan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja