O około 3,4 tys. zmniejszyła się liczba łóżek szpitalnych w Polsce, na ogólną ich liczbę 185 tys. Jak zapewniła jednak wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, nie zagraża to bezpieczeństwu pacjentów.
Ograniczanie liczby łóżek zbiegło się z wprowadzeniem od stycznia tego roku nowych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Ich konieczną liczbę przelicza się teraz wg wskaźnika, który dla oddziałów o profilu zachowawczym wynosi 0,6 etatu na łóżko, a oddziałów o profilu zabiegowym – 0,7. Dla przykładu według nowych norm na 30-łóżkowym oddziale powinno być zatrudnionych odpowiednio 18 i 21 pielęgniarek. Ale tych, choć ich liczba od kilku lat w kraju wzrasta, w wielu szpitalach wciąż brakuje. To powoduje, że dyrektorzy, chcąc się dostosować do nowych norm zatrudnienia, zmniejszają liczbę łóżek. I tak np. oddział, który był 30-łóżkowy, czynią 20-łóżkowym, który wymaga mniejszej obsady pielęgniarskiej.
Bez zagrożenia
Jak jednak uspokaja Szczurek-Żelazko, jest to możliwe tam, gdzie występuje niskie wykorzystanie łóżek, które dla niektórych oddziałów wynosi zaledwie kilkanaście procent, przy średnim w Polsce wynoszącym ok. 68 proc. Wskaźniki światowe natomiast wskazują, iż optymalne kosztowo i bezpieczne epidemiologicznie wykorzystanie łóżek powinno wynosić ok. 80-85 proc.
Jak twierdzi prezes NFZ Andrzej Jacyna, przy skromnych kadrach i niedużych finansach na ochronę zdrowia, działania racjonalizujące zasoby są niezbędne. Jednakże za tym muszą iść kolejne, jak choćby wprowadzenie podziału dyżurów szpitalnych na tzw. ostre i tępe. Szpital pełniący ostry dyżur, będzie miał zwiększoną liczbę personelu lekarskiego i pielęgniarskiego, natomiast pełniący tępy dyżur – obsadą mniejszą. Ale to nie wszystkie planowane zmiany. Jak tłumaczy prezes NFZ, są też takie obszary działalności leczniczej, które wymagają poszerzenia bazy. W szczególności dotyczy to zakładów opiekuńczo-leczniczych, przede wszystkim w szpitalach powiatowych.
Dyrektorzy szpitali jednak podkreślają, że aby restrukturyzacja się powiodła, musi nastąpić zmiana w wycenie świadczeń. Dziś szpitalowi wielu z nich „nie opłaca się” wykonywać. Ten problem dostrzega także NFZ. – Mamy świadomość, że niektóre ze świadczeń są niedoszacowane, planujemy zmianę wycen, szczególnie jeżeli chodzi o zakłady opiekuńczo-lecznicze – zapewnia prezes Jacyna.
(bkm)
