Kontrowersyjny ośrodek leczenia uzależnień Voltamed 17 lutego zniknął z ulicy Kijowskiej 7 na warszawskiej Pradze Północ (po 8 latach walki mieszkanców) i przeniósł swoją działalność do dzielnicy Sielce na Mokotowie. To efekt m.in. kontroli Ministerstwa Zdrowia, która wykazała nieprawidłowości w działaniach placówki. Zarzutów było wiele.
– Wynoszenie fiolek z metadonem, czy przypadki wymiany tych fiolek między osobami, które były uzależnione od narkotyków
– mówił Mariusz Borowski wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Praga-Północ, Nowa Lewica.
Zmiana lokalizacji była jedną z wytycznych Ministerstwa Zdrowia, które w wyniku kontroli stwierdziło nieczytelną i niespójną dokumentację, a w części przypadków – braku uzasadnienia dla modyfikacji dawki.
Ośrodek przeniesiono na ulicę Czerską, w spokojnej dzielnicy Sielce. O zdanie mieszkańców, rodziców tej dzielnicy, nikt oczywiście nie zapytał. W okolicy jest wiele szkół, przedszkoli, licea.
Protest mieszkańców Sielce przeciw ośrodkowi Voltamed
W trakcie funkcjonowania takich ośrodków na Pradze-Północ, ze strony okolicznych mieszkańców często padały zarzuty, że osoby te nie poddają się leczeniu, a otrzymany metadon sprzedają innym. To właśnie tego obawiają się osoby mieszkające niedaleko nowej siedziby placówki. Ich niepewność budzi także fakt, że przychodnia znajduje się w lokalu użytkowym w dolnej części jednego z tamtejszych bloków.
Na Czerskiej w poniedziałek 23 lutego przed nową siedzibą ośrodka leczenia uzależnień odbył się protest mieszkańców. o godz. 16.00 zebrało się kilkadziesiąt osób. Była także obecna policja (ok. 10 mundurowych). Radny dzielnicy z Prawa i Sprawiedliwości obiecał poruszyć temat na najbliższej radzie.
Wśród głosów niezadowolenia ze strony lokalnej społeczności padają także zarzuty o brak ochrony w ośrodku, gdzie pojawiają się osoby uzależnione chcące wyjść z nałogu. Jedna z uczestniczek protestu poprosiła o komentarz w tej sprawie obecną na miejscu szefową personelu nowo otwartej placówki.
– Jak pani się odniesie do faktu, że ta placówka funkcjonuje bez ochrony? O godzinie 14:00 w piątek nie było już ochroniarza. Placówka funkcjonuje do godziny 16:00. Były dwie panie, jedna na recepcji, jedna wydająca metadon
– zapytała mieszkanka okolicy.
Kierowniczka zespołu terapeutycznego w Ośrodku Leczenia Substytucyjnego, Małgorzata Życzkowska, zapewnia że ośrodek jest na bieżąco monitorowane, a w przypadku nieprawidłowości, informowane są o tym odpowiednie służby. Innymi gołosłowne zapewnienia i nic więcej. A jak jest przekonali się wcześniej mieszkańcy Pragi Północ.
– To nie jest żaden ochroniarz. Ten pan pilnuje metadonu, który znajduje się w środku w klinice. Ten pan nie jest w stanie opanować szeregu grup osób, narkomanów kręcących się na naszym osiedlu, ponieważ przechodzą pod szlabanem i od tyłu tego bloku. Klinika nie jest w stanie nikogo w żaden sposób skontrolować
– twierdzi jedna z mieszkanek Sielc.
źródła: własne, TVP Warszawa
