Jeśli spotkają Państwo, gdzieś w okolicach Nowego Światu, trzydziestokilkuletniego, przemądrzałego i wygadanego typka, który pozjadał wszystkie rozumy, bądźcie pewni, że to mój Redaktor Naczelny. Piszę o nim te miłe słowa, bo indywiduum owo jest aktualnie na urlopie, a zastępujący wice nie doniesie, gdyż też ma go dość! Oczywiście wersja oficjalna głosi, iż bardzo żal mi pryncypała wypoczywającego przymusowo w marcu, i ubolewam nad faktem, że nie dowiózł dni wolnych do lipca, ale ja tam swoje wiem i myślę. Dodatkowo, jedna z moich ulubionych redakcyjnych szuj doniosła mi usłużnie o bezwzględności kadrowca, który wręczając mu kartę urlopową powiedział, że okres wczesnowiosenny jest do pozimowej regeneracji najlepszy, gdyż piwo jest chłodne i ludzie na plaży się nie pocą. Zarżałem rozkosznie po otrzymaniu tej pięknej wieści, odchrząknąłem, potrenowałem tembr głosu współczujący, wybrałem numer telefonu przełożonego i dalej wszystko potoczyło się zgodnie z przewidywaniami.

Zgodnie z przewidywaniami musiałem wysłuchać wszystkich żali Naczelnego, co zajęło pierwszy kwadrans naszego dyskursu, a właściwie jego monologu. Gdy biedaczysko w opowieści swej dobrnął do odwołanych przymusowo, letnich wczasów na Cyprze, ja po raz tysięczny zakrzyknąłem: „Ojej, to straszne!”, następnie poprawiłem frazą: „Ach, co za żal!” i uśmiechnąłem się od ucha do ucha, dziękując w duchu inżynierom, za skonstruowanie modelu telefonu bez możliwości rozmów video. Niestety radość ma nie trwała długo, bo w końcu interlokutor doszedł do siebie i dobrze mi znanym, skwaszonym oraz marudnym tonem powiedział: „Teraz weź notatnik i pisz!”. Dalej było już standardowo, czyli dyktowanie listy nudnych tematów, mielonych aktualnie w polityce i „koncert życzeń” – polecenie napisania kilku konspektów przyszłych felietonów. Gdy wreszcie skończył, pokiwałem ze zrozumieniem głową, solennie zapewniłem go, iż wszystko będzie dopięte na ostatni guzik, pożegnałem przymilnie zrzędę, a po starannym upewnieniu się, że rozmowa została zakończona, dodałem głośno, aby zachował dla siebie te mądrości wprost z kanapy.

Mądrości wprost z kanapy Naczelnego, a właściwie kilka z nich, dotyczyły okrągłej rocznicy naszego wejścia do NATO. Gdy myślałem nad całą sprawą uświadomiłem sobie, jak bardzo świat zmienił się przez te dwie dekady. W roku 1999 jednym tchem wymieniano światowe potęgi militarne takie jak USA, Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Jakież te armie były wspaniałe i wyposażone! Zazdrościliśmy im niemal wszystkiego – od sprzętu najnowszej generacji począwszy, a na profesjonalnym materiale ludzkim skończywszy. Nas, byłą armię byłego Układu Warszawskiego, czekał długi, mozolny marsz do osiągnięcia pełnej kompatybilności z Paktem Północnoatlantyckim. Ten „marsz wyrównawczy” w pewnych dziedzinach dobiegł końca, a w innych wciąż trwa. Pozwolą Państwo, że skupię się tylko na jednym obszarze, gdzie jesteśmy mistrzami – na obszarze posiadanego materiału ludzkiego. Można nam zarzucić, iż mamy starszy, zużyty sprzęt. Można nam zarzucić, że nie mamy wystarczającej ilości samolotów, czołgów czy okrętów. Można nam zarzucić opieszałość zakupową w pewnych obszarach, ale nie można nam zarzucić niczego, jeśli chodzi o wyszkolenie, umiejętności, ambicję i dzielność żołnierza polskiego. Proszę, żeby Czytelnicy nie kończyli lektury niniejszego tekstu – nie będzie on ani patetyczny ani wzniosły w dalszej części.

W dalszej części chcę Państwa prosić, abyście przypomnieli sobie jakąś grubszą aferę w jakiekolwiek jednostce wojskowej. Ciężko idzie, prawda? No to może pamiętacie, Drodzy Czytelnicy, burzliwy proces jakiegokolwiek żołnierza, który skończył się wysokim wyrokiem? Też nie ma? Nie piszemy i nie mówimy tutaj o wypadku czy kolizji drogowej, której sprawcą był komiliton wracający po służbie do domu, bo takowych można wskazać pewnie kilkanaście. Mówimy o umyślnym przestępstwie zagrożonym wieloletnim więzieniem i wydaleniem ze służby. Być może nieuważnie prześledziłem serwisy informacyjne i doniesienia prasowe, ale ja takowych nie znalazłem. Oczywiście takie powinny być standardy i nie zamierzam polemizować z nikim, kto twierdzi, że jest to stan normalny i właściwy. Wody płynącej z kranu też generalnie nie doceniamy na co dzień. Problem zaczyna się wówczas, gdy pęknie rura i zamiast gorącej, wieczornej kąpieli umyjemy jedynie zęby, płucząc usta przygotowaną w czajniku ciepłą cieczą. Możemy także poczuć się niczym bałtyckie morsy i wybrać lodowate bicze wodne, ale ta opcja prawie na pewno zawiedzie nas przed oblicze lekarskie, a następnie na dwutygodniowe, przymusowe leżakowanie pod kołdrą i łykanie gorzkich pastylek. Wtedy zaczynamy tęsknić do nudnego stanu codziennego. Czasem warto jest dokonać pewnych porównań.

Pewnych porównań możemy dokonać zaglądając do naszych zachodnich sąsiadów i oceniając ostatnie wydarzenia w Bundeswehrze. W pierwszej dekadzie marca niemiecki Urząd Kontrwywiadu Wojskowego (MAD) wydał komunikat głoszący, że za skrajnie prawicowe poglądy i postawy, zwolniono z wojska o wiele więcej osób niż do tej pory informowano.
Logo Militärischer Abschirmdienst.

Pewnych porównań możemy dokonać zaglądając do naszych zachodnich sąsiadów i oceniając ostatnie wydarzenia w Bundeswehrze. W pierwszej dekadzie marca niemiecki Urząd Kontrwywiadu Wojskowego (MAD) wydał komunikat głoszący, że za skrajnie prawicowe poglądy i postawy, zwolniono z wojska o wiele więcej osób niż do tej pory informowano. Filtrowanie informacji dla społeczeństwa i parlamentarzystów tłumaczono faktem ujawniania jedynie przypadków oczywistych i pomijaniem wydarzeń mających charakter poszlakowy. To teraz spróbujmy przetłumaczyć ową deklarację z „urzędniczego bełkotu najwyższego stopnia” na język ludzki! Autor meldunku chciał powiedzieć, że w armii dzieje się źle, morale jest pod psem a ludzie to widzą i zaczynają knuć po kątach. Służby powoli tracą kontrolę nad zjawiskiem, wskazują tylko złapanych na gorącym uczynku i, przerażone masowością zjawiska, wyrzucają większość winowajców z roboty po cichu, żeby nie straszyć podatników. Nawet jeśli powyższe twierdzenie jest przesadzone to bardzo niewiele, cała sprawa już nie dotyczy kilku nawiedzonych wariatów, wykrzykujących głupoty w pijanym widzie, a partycypują w niej już oficerowie starsi.

Oficer starszy w stopniu podpułkownika, służący w jednostce specjalnej, będącej czymś w rodzaju naszego rodzimego GROM-u - Kommando Spezialkräfte (KSK), został w lutym zawieszony w czynnościach służbowych, za uczestnictwo w internetowej grupie, nazwanej „Obywatele Rzeszy”. Nie wiem jak Państwu, ale mnie, po przeczytaniu samej nazwy, zrobiło się zimno. Nazwa Rzesza kojarzy mi się tragiczne, a gdy dołożymy do niej ideologię grupy: zaprzeczanie istnienia Republiki Federalnej Niemiec i domaganie się likwidacji urzędu jej prezydenta, to można zacząć się obawiać już tak na poważnie. Oficer starszy w stopniu podpułkownika, służący w jednostce specjalnej, będącej czymś w rodzaju naszego rodzimego GROM-u – Kommando Spezialkräfte (KSK), został w lutym zawieszony w czynnościach służbowych, za uczestnictwo w internetowej grupie, nazwanej „Obywatele Rzeszy”. Nie wiem jak Państwu, ale mnie, po przeczytaniu samej nazwy, zrobiło się zimno. Nazwa Rzesza kojarzy mi się tragiczne, a gdy dołożymy do niej ideologię grupy: zaprzeczanie istnienia Republiki Federalnej Niemiec i domaganie się likwidacji urzędu jej prezydenta, to można zacząć się obawiać już tak na poważnie. Poważne są też liczby, gdyż okazuje się, że w roku 2017 było prawie 380 przypadków podejrzeń o zachowania mające znamiona prawicowego ekstremizmu. Może jestem w błędzie, ale o podobnym zjawisku w Wojsku Polskim chyba nawet nie śniono i coś podobnego zwyczajnie nie mogłoby się wydarzyć, pomimo kakofonii doniesień prasowych o, często bardzo negatywnych rzeczach, dziejących się w naszych Siłach Zbrojnych.

W naszych Siłach Zbrojnych ostatni przypadek przestępczych zachowań, wymierzonych w bezpieczeństwo i obronność państwa, miał chyba miejsce w 2014 r., kiedy aresztowano pułkownika podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Nie wiem jak cała sprawa się rozwinęła i zakończyła, ale mam nadzieję, iż winni zostali surowo ukarani. Mam też nadzieję, że Czytelnicy będą bardzo ostrożnie podchodzić do wygłaszanych przez telewizyjne „gadające głowy”, czasem niezwykle surowych ocen, naszej armii i nie dadzą się porwać fali bezsensownej krytyki. Krytykować oczywiście można i trzeba, ale niech to będzie coś konstruktywnego i rzeczowego, a nie jakieś wyimaginowane zarzuty pseudoekspertów. Bądźcie Państwo bardzo ostrożni słuchając takowych mądrości wprost z kanapy.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 18 marca 2019 r.

„Nieposłuszeństwo obywatelskie”

Człowiek z helikopterem na głowie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja