Od kilku miesięcy publikujemy felietony doktora Marcina Andryszczaka, który obecnie bierze udział w walce z epidemią koronawirusa w Polsce. Przez szacunek do jego pracy i potrzeby pacjentów nie śmieliśmy prosić, aby napisać kilka słów na ten temat.  Felieton odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych i jak każdy do tej pory jest zamieszczony na profilu Marcina Andryszczaka na Facebooku.

tym nie wiedzieliście…
MAM WYJE…NE.

Zrozumiałem.
Uświadomiłem sobie pewną rzecz.
Od ponad 200 lat walczymy.
Z czym?
Z chorobami zakaźnymi.

I właśnie zrozumiałem.
Dlaczego.
Mając dostęp do tak wielkich zasobów ludzkiej wiedzy.
Ta walka nadal idzie nam opornie?

My jesteśmy tym powodem.

Nikt z nas.
Tak naprawdę nie pamięta i nie wie.
Jak wygląda epidemia choroby zakaźnej.
Po prostu.
Nikt z nas.
Ne żył w czasach w których zapomniane już dziś choroby, budziły prawdziwą grozę.
Do dziś…

Stoję na pierwszej linii.
Codziennie.
Dziesięć godzin.
Często dwanaście.
Dziesiątki pacjentów.
Kaszlących.
Wkurzonych.
Ale zaraz.
Powinno być niewielu pacjentów.
Wszyscy powinni siedzieć w domu.
Powinni…

Wyjść?
Tylko w absolutnej konieczności.

Wszyscy mają absolutną konieczność.
Pacjentów jest więcej niż normalnie.
Wielu lekarzy nie pracuje.
Przychodzą więc do mnie.
Do apteki.
Błagać o leki.
Skończyły się.
Abstrakcja.
Ale jestem w stanie to jeszcze zrozumieć.

Dziewczyna.
W 4 miesiącu ciąży.
Pan da jakieś witaminki…

Pracuję przez śluzę.
Przez okienko podawcze.
Normalnie prawie Level między 2 a 3 CDC.

Jednak nie jestem w stanie zapewnić w niej 100% czystości mikrobiologicznej.
Nie wyrobiłem.
Powiedziałem, że to co robi to totalna głupota.
Wkurzyła się.
Niewiele brakowało.
A zdzieliłbym ją w ten pusty łeb.

Kto przychodzi najczęściej?
Ci którzy powinni siedzieć na tyłku.
Seniorzy…

Pani.
Laska.
Pochylona.
Ona w zasadzie przechodziła i nie wie właściwie co chce.
-A jest nowy numer „Świat Zdrowia”?
Otwieram oczy coraz szerzej.
Otwartych ust zza maski nie widać.

Pan z balkonikiem.
Stoi w grupie przed wejściem.
Wszyscy odstępy.
Pan się grupuje.
Jakiego leku ratującego życie mu potrzeba?
Stopery do uszu…

Facet po przeszczepie.
Systemowa immunosupresja.
Skończył mu się Elludril do płukania japsztyla.
Zamarłem.
-Wie pan, ja to mam w zasadzie wyje…ne.

Ta 100 nanometrowa kuleczka.
Z białkowymi kolcami na wirionie.
Zawinie go w tydzień.
Zdezintegruje kolejno jego pęcherzyki płucne.
Umrze.
Ale będzie miał piękne ząbki w trumnie.

-A ma pan testy?
(Jedna z pań polityk chciała robić testy wszystkim).
Oj tak testy.
Takie wykrywające obecność przeciwciał we krwi.
Jasne.
Zakażenie.
Inkubacja.
Wirus się replikuje.
I rusza dalej.
Mniej więcej 18-20 dni.
Pierwsze objawy.
Kolejne 7-8 dni.
I mamy „dodatnią” serokonwersję.
Pojawiają się przeciwciała.
Immunoglobuliny IgM i IgG.
Dopiero wtedy.
Od zakażenia minął prawie miesiąc…

Dopiero wtedy taki test „do kupienia” wykryje SARS-CoV-2.
Będziemy wtedy w szpitalu.
Walcząc o każdy oddech z respiratora.

Bzdury.
Mnóstwo bzdur.

Ibuprofen.
W końcu Europejska Agencja Leków zajęła się tematem.
WHO wreszcie sprostowało tą głupotę.
Ale do tego czasu … Paracetamol jak diamenty.
Nie, nie chcę APAPu, chcę paracetamol.

Arechin.
Nie leczy.
Nie chroni.
Wspomagająco w leczeniu.
Wspomagająco.
Będziesz brał sam.
Bo w Fakcie czytałeś.
Rozwalisz wątrobę.

I hit dni ostatnich.
Chlorchinaldin.
Łykamy każdą bzdurę.

Odporność.
5 dni pobierzesz witaminę C i już?
Zbudowałeś odporność?
Zaproś mnie na Galę Noblistów.
Zobaczę jak odbierasz nagrodę.

Antyszczepionkowcy się gdzieś pochowali.
Są w Lombardii jak sądzę.
Jako wolontariusze.
Ale Zięba jest.
Według tego wielokrotnego noblisty.
Wirus właśnie stracił patent.
Dlatego produkują go teraz inni i postanowili go wypuścić.
Dobry Boże, wyjrzyj zza chmury i przypier… granatem.

Za 10 dni zaczniemy wychodzić.
Zabawa w izolację się znudzi.
Zrobimy sobie escape room.
Prosto do wojskowych ciężarówek jak w Bergamo.
Bo mam wyje..ne.

Skończyły się niebieskie rękawiczki.
Mam limonkowe…

One Comment on “Koronawirus: Dlaczego „mam wyje…” Poruszający wpis doktora walczącego z koronawirusem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *