Szanowni Państwo, Panie Stanisławie Lubaś
W odpowiedzi na pismo przesłane wczoraj oraz na zarzuty w nim zawarte dotyczące moich rzekomych braków kompetencyjnych w zakresie przeprowadzenie kontroli funkcjonalnej w Departamencie Marketingu i Biurze Komunikacji, której wynikiem jest przedstawiony raport z rekomendacjami, chciałbym z szacunkiem ale stanowczo odnieść się do przedstawionych uwag.
No cóż tytułowanie Panie Stanisławie Lubaś (na zdjęciu), zamiast Panie Przewodniczący (jak to jest w urzędowym zwyczaju) o tym szacunku raczej nie świadczy.
Równościowe środowisko?
Od lutego 2025 pełnię funkcję również Biznes Partnerki dla Grupy Eurocash, co stanowi potwierdzenie mojego doświadczenia i zaufania jakim obdarzają mnie organizacje o wysokiej kulturze zarządczej i jasno zdefiniowanych standardach efektywnościowych. Co istotne w swojej karierze zawodowej uczestniczyłam w licznych projektach dotyczących równości w miejscu pracy, wspierałam działania z zakresu ESG oraz współtworzyłam rozwiązania na rzecz tworzenia bezpiecznego, równościowego środowiska w spółkach.
Dlatego tym bardziej symptomatyczne i niepokojące jest dla mnie doświadczenie jawnego braku szacunku i dezawuowania moich kompetencji w sposób nacechowaną osobistą i niedopuszczalną oceną, której kontekst uderza we mnie nie tylko jako ekspertkę, ale również jako kobietę aktywnie funkcjonującą zawodowo.
Serio? …
Gołosłowne twierdzenia
Nie sposób pominąć faktu, że treść listu od Przewodniczącego NSZZ „Solidarność” opiera się nie na rzetelnej analizie dokumentów czy rozmowie z autorką raportu, lecz – jak wynika z tonu i sformułowań – na opinii krążącej w obiegu nieformalnym, potocznie zwanej „wieścią gminną”. Uważam to za przejaw skrajnego braku odpowiedzialności oraz profesjonalizmu. Tego typu praktyki – polegające na powielaniu niesprawdzonych informacji, deprecjonowaniu dorobku zawodowego oraz szerzeniu insynuacji – stanowią naruszenie moich dóbr osobistych, godności osobistej oraz prawa do ochrony reputacji zawodowej.
Uwzględniając powagę sytuacji oraz wszystkie powyższe argumenty, wnoszę o uszanowanie zasad profesjonalizmu i konstruktywnego dialogu, szczególnie w obszarze, który dotyczy przyszłości organizacji i jej pracowników.
Żadnych merytorycznych argumentów poza gołosłownymi stwierdzeniami, autorka listu jakoś nie przytacza.
Pouczenie Związku?
Na koniec pragnę z głębokim rozczarowaniem odnieść się do faktu, że tak haniebna forma komunikacji wyszła ze strony reprezentantów NSZZ „Solidarność” – organizacji, która historycznie i ideowo powinna stać na straży godności pracownika, praw człowieka i przestrzegania fundamentalnych zasad dialogu społecznego. Związek zawodowy, który z założenia ma chronić pracowników przed niesprawiedliwością, sam dopuścił się aktu publicznego poniżenia osoby, z którą nie podjął nawet próby kontaktu czy rozmowy.
Nie tylko to podważa podstawowe normy etyki zawodowej, ale też może być odbierane jako celowa próba zdyskredytowania kobiety wykonującej swoje obowiązki zawodowe z najwyższym zaangażowaniem i kompetencją.
Trochę to dziwne, iż osoba działająca jak rozumiemy w imieniu pracodawcy (a właściwie jednego z członków zarządu) chce pouczać związki zawodowe odnośnie ich roli.
Apel do Zarządu KGS o interwencję?
Z tego względu, apeluje do Zarządu Krajowej Grupy Spożywczej o uważne przyjrzenie się standardom reprezentowanym przez osoby występujące w imieniu związków zawodowych. Zachowania, które nie tylko naruszają kulturę organizacyjną, ale również noszą znamiona dyskryminacji, ostracyzmu, szerzenia nieprawdy i personalnego ataku, nie powinny mieć miejsca w instytucji publicznej ani w żadnej organizacji dążącej do zrównoważonego, odpowiedzialnego i równościowego rozwoju.
Tylko gwoli przypomnienia, związki zawodowe są niezależne od pracodawcy. Nasz portal nie szczędził w przeszłości krytyki także związkom zawodowym w KGS, ale oczekiwania, by to zarząd KGS (czyli pracodawca) oceniał (a jak rozumiemy także reagował) jak działacze reprezentują NSZZ „Solidarność” są pomysłami … rodem z jakiejś innej epoki lub wymiaru.
Ile KGS kosztuje ta zbędna pisanina?
Czemu na służyć ta antyzwiązkowa pisanina. Osobę, którą zatrudniono do kontroli i rekomendacji ws. marketingu i komunikacji, przy pierwszej krytyce, wykazuje nadmierne emocjonalne i personalne odczucia (co nie świadczy o profesjonaliźmie), abstrahując już od faktu uwzględniając jej profil społecznościowy – braku w naszej ocenie właściwej wiedzy, doświadczenia i znajomości spółki.
Ponadto warto przypomnieć, że KGS to nie sieć sklepów detalicznych, to nie ośrodek medyczny, załoga to nie żaden zbiór osób z traumami relacyjnymi, restrukturyzacja to nie zbiorowa psychoterapia, a działalność gospodarcza to nie równościowa ideologia.
Ciekawe , ile KGS kosztuje zatrudnienie osoby, zajmującej się tą zbędną i w sumie … groteskową pisaniną?
