Gang przebierańców chciał zniszczyć Dodę?!

Previous Image

Doda mogła paść ofiarą z góry uknutego planu zniszczenia jej osoby. W tle Roman Giertych, jego przyjaciel Jan Piński oraz Tomasz Sz.. Ten ostatni został zatrzymany w styczniu 2018 roku pod zarzutem powoływania się na wpływy w służbach specjalnych. Wraz z nim, tego samego dnia zatrzymano gang przebierańców. Śledztwo dziennikarskie wykazało, że jeden z prowokatorów, który udał się do byłego partnera Dody, był wcześniej związany z agencją detektywistyczną mieszczącą się na warszawskim Żoliborzu. Z biurem tym związany był Tomasz Sz. [bliski współpracownik Jana Pińskiego]. Tomasz Sz. oferował Emilowi Stępniowi pomoc w procesie z Emilem H. fałszywych funkcjonariuszy CBA w zamian za przekazanie wiedzy na temat byłego partnera Dody! Stępień miał się z nimi spotkać w biurowcu w pobliżu ulicy Stawki w Warszawie. Na spotkaniu był też obecny Tomasz Sz.!

Pomoc w zamian za wiedzę

Portal kulisy24 przedstawił wstrząsającą wersję wydarzeń z udziałem Dody oraz jej obecnego męża. Słynna piosenkarka mogła paść ofiarą spisku. Kluczowa jest rola Jacka M. – jednego z mediatorów, którzy udali się do Emila H., celem odzyskania należności na kwotę 1 miliona złotych. To właśnie Jacek M. przyprowadził Stępnia do Biura Detektywistycznego prowadzonego przez Pawła R., mieszczącego się na warszawskim Żoliborzu. Na spotkaniu przedstawiono Stępniowi Tomasza Sz., który został przedstawiony jako człowiek związany ze służbami specjalnymi. Zaoferował pomoc swoją, oraz fałszywych funkcjonariuszy CBA. Ceną za pomoc miało być przekazanie wszelkiej wiedzy dotyczącej Emila H.. Do spotkania doszło w biurowcu nieopodal ulicy Stawki.

Kto chce zniszczyć Dodę?!

Kim jest Tomasz Sz.?

Tomasz Sz. na początku ubiegłego roku został zatrzymany w swoim domu w Łomiankach pod zarzutem powoływania się na wpływy w organach ścigania. Kiedyś biznesmen z branży ochroniarskiej i paliwowej, obecnie jest przedstawiany przez Jana Pińskiego jako dziennikarz. W warszawskim światku znany jest bardziej pod pseudonimem „Borys”. Tak zwraca się do niego chociażby Jan Piński. Obu mężczyzn łączy bliska relacja, współpracują też ze sobą. Tomasz Sz. miał doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem innego biznesmena z branży paliwowej Pawła K.. Tomasz Sz. – współpracownik Jana Pińskiego, w zamian za informacje prosto od ludzi służb i usługi PR polecił zatrudnić te same biuro detektywistyczne, do którego przyprowadził męża Dody, Jacek M.!

Wszystko tworzy układ powiązań wokół Dody i jej męża. Jacek M., jako mediator udaje się do Emila H. celem odzyskania 1 miliona złotych pożyczki, jaką Doda udzieliła Emilowi H.. Ten sam Jacek M. przyprowadza Emila Stępnia do biura detektywistycznego, gdzie poznaje Tomasza Sz. – rzekomo związanego ze służbami specjalnymi. Ten w zamian za pomoc CBA żąda wiedzy o Emilu H.. Materiały ze śledztwa publikuje Gazeta Finansowa, którą kieruje Jan Piński – przyjaciel Tomasza Sz. i jak sam twierdzi – Romana Giertycha. Giertych reprezentuje Emila H. w sporze z Dodą i jej mężem.

Powstaje pytanie, co jeśli zachowanie Jacka M. u Emila H. to konsekwencja z góry uknutego planu? Póki co, niech będzie to pytanie otwarte.”.

Przecieki ze śledztwa

Jak twierdzi portal kulisy24, śledczy sprawdzają kto jest winny przecieków do mediów materiałów z postępowania toczącego się przeciwko Dodzie. Część materiałów ze śledztwa była publikowana w Gazecie Finansowej, gdy jej redaktorem naczelnym był Jan Piński – jak twierdzi sam bliski przyjaciel Romana Giertycha. Giertych jest pełnomocnikiem Emila H. byłego partnera Dody.

Rozstanie z przytupem

Rozstanie Emila H. i Doroty Rabczewskiej należy do jednych z najgłośniejszych rozstań w polskim showbiznesie. Pewnie byłoby to jedno z -set rozstań polskich gwiazd, gdyby nie specyficzny sposób zachowania Emila H.. Ten biznesmen z branży paliwowej najpierw podarował Dodzie pierścionek zaręczynowy o wartości [jak sam twierdził] 200 tys. złotych, po czym domagał się jego zwrotu. Następne wydarzenia potoczyły się jak lawina. I zapewne wszyscy zapomnieliby o burzliwym rozstaniu, gdyby nie [jak stwierdził portal kulisy24] „Wyjątkowa rola Romana Giertycha w całej tej sprawie.”.

Jak możemy przeczytać:

Jego triumfalne wpisy na Twitterze, brzmią wręcz jak emanacja patriarchatu napędzanego wyjątkowym stężeniem testosteronu. Doda nie pozostaje dłużna i zapowiada ostrą batalię.”.

Nowe otwarcie

Kto chciał zniszczyć życie Dorocie Rabczewskiej-Stępień i Emilowi Stępniowi?

Portal przyznaje, że sprawa konfliktu pomiędzy Dorotą Rabczewską-Stępień, jej mężem, a Emilem H., którego reprezentuje Roman Giertych odżyła po publikacji artykułu „Kto chce zniszczyć Dodę?” na naszym portalu. Podkreślono nieprawidłowości i dziwne zbiegi okoliczności, które wcześniej wskazaliśmy. Jednym z nich jest właśnie to, że materiały ze śledztwa publikowała Gazeta Finansowa. Wówczas prowadzona przez Jana Pińskiego – przyjaciela Romana Giertycha [sam tak twierdzi]. Sam Piński przyznał, że materiały do napisania publikacji pozyskał on. Rzekomy autor tekstu – Grzegorz Jakubowski tak naprawdę nim nie był.

Pomysł na biznes

Trzeba przypomnieć jedno z ważniejszych wydarzeń w życiu Jana Pińskiego i Romana Giertycha. Obaj Panowie byli obecni podczas suto zakrapianego spotkania, na którym to Roman Giertych namawiał Piotra Nisztora do napisania książki dot. Jana Kulczyka. W ten sposób miał powstać biznes polegający na opisywaniu i eksponowaniu wątpliwych wątków z życia najbogatszych Polaków. Wracając do publikacji materiałów z procesu w Gazecie Finansowej, trzeba wskazać, że nie jest to błaha sprawa. Dla przykładu, adwokat korzystający w swojej pracy z usług PR i dziennikarzy narażałby się na odpowiedzialność dyscyplinarną. Upublicznienie materiałów objętych tajemnicą śledztwa to przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności nawet do lat 2 – czytamy na portalu kulisy24.

*Materiał portalu kulisy24.

 

Sprawa przecieków trafia do prokuratury

Natychmiast po tym, jak materiały z toczącego się postępowania zostały upublicznione na łamach Gazety Finansowej oraz na portalu internetowym Pudelek.pl, adwokat Doroty Rabczewskiej-Stępień i Emila Stępnia zawiadomił organy ścigania o podejrzeniu popełnienia kilku przestępstw. Jak możemy przeczytać, śledczy mieli wyjątkowo pobieżnie podejść do sprawy. „Tak jakby nie mieli zamiaru jej wyjaśniać. Czy na ich postępowanie wpłynęło nazwisko mecenasa, który reprezentuje Emila H.? Możemy snuć tylko przypuszczenia. Prawdą jest, że sprawy przecieków do mediów były konsekwentnie umarzane.”. – czytamy.

Pełnomocnik Doroty Rabczewskiej-Stępień i jej męża Emila Stępnia w odpowiedzi na bezczynność organów ścigania złożył nowe zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa:

  Tym razem sprawa ma dotyczyć niedopełnienia obowiązków służbowych oraz przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy KRP Warszawa II pod nadzorem Prokuratury. Według pełnomocnika Dody, wyjątkowo nieprofesjonalne było zaniechanie wykorzystania przez Policję własnej techniki do nagrania spotkań pomiędzy Emilem H. a jego oponentami i poprzestanie na rejestrowaniu ich na prywatnym sprzęcie biznesmena. W ten bowiem spsób, z niezrozumiałych powodów otwarto drogę do ewentualnych manipulacji dowodowych oraz upubliczniania nagrań – do czego faktycznie doszło.

Funkcjonariusz Mariusz Dz. z komendy na Malczewskiego

Portal kulisy24, przypomniał nasze ustalenia dotyczące osoby Mariusza Dz.. Ten funkcjonariusz policji z komendy na Malczewskiego w Warszawie, w swojej prywatnej sprawie rozwodowej korzystał z tego samego adwokata co Emil H.. Mowa o mecenasie Jerzym Jurku, który najpierw był pełnomocnikiem Emila H., a następnie został pełnomocnikiem Mariusza Dz.. Mariusz Dz., jako osoba przesłuchująca min. Jacka M., który udał się do Emila H. i został nagrany, niewątpliwie miał dostęp do akt sprawy Dody. Portal kulisy24 nie twierdzi, że to Mariusz Dz. przekazał materiały z akt postępowania: ale koincydencja zdarzeń jest…niepokojąca.”.

Kim jest Anna W.?

 W lipcu 2019 roku, pełnomocnik Emila Stępnia, złożył subsydiarny akt oskarżenia pko. Emilowi H. oraz Łukaszowi Z. – dziennikarzowi portalu „Pudelek.pl”. Oskarża ich w nim o rozpowszechnianie materiałów objętych tajemnicą śledztwa oraz pomówienie Doroty Rabczewskiej-Stępień oraz Emila Stępnia. W sprawie jako świadka wskazano panią Annę W. To była pracownica w firmie Emila H.. Co ciekawe, Anna W. posiada takie same, rzadkie nazwisko jak Przemysław W. – zatrzymany członek i lider gangu przebierańców, rzekomy agent SKW. Tomasz Sz. został zatrzymany tego samego dnia co „przebieraniec SKW” Przemysław W. – nazywający się tak samo, jak była pracownica Emila H. – Anna W..

To jeszcze nie koniec…

Na jednym ze spotkań z Emilem Stępniem, Tomasz Sz. ma dokonać przerażającego wyznania. Otóż Tomasz Sz. [według Emila Stępnia] stwierdzi, że sytuacja z zatrzymaniem i postawieniem zarzutów jednemu z posłów RP – Przemysława Wiplera, to dokonanie jego grupy na zlecenie pewnego wpływowego mecenasa. Wipler miał mu przeszkadzać i ten postanowił zniszczyć jego wizerunek. Tomasz Sz. miał też stwierdzić, że ten mecenas puszcza część materiałów procesowych przez gazetę, w której pracuje Jan Piński. Co naszym zdaniem ciekawe i interesujące: Po tym jak adwokat Emila Stępnia postanowił złożyć zawiadomienie w związku z upublicznianiem materiałów ze śledztwa w artykułach Gazety Finansowej, Tomasz Sz., jeszcze zanim został zatrzymany, próbował mediować i skłonić do wycofania zawiadomienia, które złożył na Grzegorza Jakubowskiego, dziennikarza „Gazety Finansowej”. Dziwna relacja, aby osoba, która oferowała pomoc mediowała w sprawie autora wątpliwych publikacji.

Rusza proces Dody. Na jaw wyszły szokujące informacje!

Przypominamy, że o sprawie Dody i nieprawidłowościach w postępowaniu pisaliśmy jako pierwsi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja