Czy słowo „dziwadło” jest obraźliwe? Zdaniem redaktora TVN czy gazety „Fakt” owszem.
Drag queen i inne dziwadła
Skandaliczna wypowiedź posłanki Prawa i Sprawiedliwości Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom, która padła podczas programu „Tak jest” emitowanego w TVN24. Dyskusja dotyczyła nowego przedmiotu szkolnego – edukacji zdrowotnej,
grzmi gazeta „Fakt” należącej do niemiecko-szwajcarskiego Axel-Springer.
Wojciechowska van Heukelom odnosząc się do kwestii przedmiotu, treści nauczania użyła sformułowania:
To rodzice powinni decydować, a nie jakieś drag queen, nie jakieś coraz częściej pojawiające się w przestrzeni publicznej dziwadła.
Prowadzący audycję redaktor Rafał Wojda uznał te słowa za obraźliwe, mimo że pani poseł doprecyzowała: Naprawdę powiedziałam, że to są dziwadła. Słowo „dziwadło” w języku polskim oznacza kogoś, kto jakoś odbiega od normy —i przekonywała, że słowo jakiego użyła nie jest obraźliwe. — Proszę sobie zajrzeć do słownika języka polskiego.
Abstrahując już od samej kwestii przedmiotu „edukacja zdrowotna” i jej treści, zainteresowała nas zwrot sam zwrot „dziwadło”. Otóż w przeciwieństwie do dziennikarzy TVN czy Faktu (ale co po nich można było innego się spodziewać) zajrzeliśmy do słownika.
Dziwadło czyli nietypowe wygląd lub zachowanie
Wielki Słownika Języka Polskiego PAN, słowo dziwadło definiuje się jako:
osoba zwracająca uwagę mówiącego swoim nietypowym wyglądem lub zachowaniem, które są oceniane jako zbyt odbiegające od normy
Językowa cenzura
Zatem słowo dziwadło nie jest niewątpliwie określeniem pozytywnym raczej negatywnym, ale też nie sposób go uznać za obraźliwe, zwłaszcza w użytym kontekście. Chyba nikt zdrowy na umyśle, nie zaprzeczy że drag queen przedstawia nietypowy wygląd i zachowanie, i że odbiega to od normy. A zatem skąd to oburzenie?
Otóż od dawna w przestrzeni publicznej próbuje się narzucić określony język, nadający słowom inne znaczenie, inną wartość niż wynika to z definicji językowej. Takie techniki stosują często środowiska deklarujące się jako postępowe, jako zwolennicy demokracji i tolerancji.
W rzeczywistości to jedna z form manipulacji debaty publicznej, mającej wytrącić jednej ze stron możliwość argumentowania. Zwykłe słowo, które w powszechnym użyciu jest normalne, może w ten sposób stać się zwrotem uznanym za obraźliwy, a osoba go wypowiadająca odsądzona od czci i wiary.
Oczywiście nie należy nadużywać pewnych zwrotów językowych, ale też nie pozwólmy na absurdy nowomowy językowej.
