15 września dron naruszył strefę zakazu lotów bezzałogowych statków powietrznych wokół bazy w Redzikowie. Co uczyniło wojsko? Nie zgadniecie, otóż zadzwonili na … 112.
Komunikat Ministerstwa Obrony Narodowej
W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami na temat rzekomego przebywania drona nad bazą amerykańską w Polsce informujemy, że wykryty ok. km od bazy w Redzikowie cywilny, bezzałogowy statek powietrzny nie stanowił żadnego zagrożenia dla obiektów bazy i był cały czas obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej. Dron nie operował nad bazą, ale jego lot odbywał się z naruszeniem strefy, w której obowiązuje zakaz lotów bezzałogowych statków powietrznych. Dron został wykryty, zidentyfikowano również miejsce, z którego operował operator drona. Zgodnie z obowiązującymi w Siłach Zbrojnych RP procedurami o zdarzeniu zostały poinformowane instytucje i służby, w tym Policja. Obserwacja obiektu odbywała się pod pełną kontrolą, dron nie zbliżył sić do obiektów newralgicznych bazy w Redzikowie (pisownia oryginalna), natomiast
Wicepremier W.@KosiniakKamysz: Jeśli chodzi o Redzikowo, po pierwsze ten dron nie znajdował się nad bazą, tak jak niektóre informacje były przekazywane. Zostały wdrożone wszystkie procedury związane z powiadomieniem policji, która jest odpowiedzialna również za poszukiwanie często osób, które w jakikolwiek sposób naruszają zasady operowania dronami. Tutaj współdziałanie pomiędzy wojskiem a policją układa się dobrze. Oczywiście całościowy raport będę miał na biurku i po jego przeanalizowaniu, jeżeli gdzieś doszło do jakichś niedociągnięć, to będą wyciągnięte konsekwencje. Z informacji, które uzyskałem jeszcze przed naszą konferencją, które potwierdzałem, nie było żadnego zagrożenia dla bazy w Redzikowie.
Całe zdarzenie, reakcja wojska wywołały …
Kpiny i zapytania
Nad bazą w Redzikowie latał nieuprawniony dron. Mamy tam cały batalion ochrony. 800 żołnierzy. Ich jedynym zadaniem jest ochrona tej bazy. Gdy wleciał dron, oficer dyżurny zadzwonił na 112. Utrzymujemy 800 żołnierzy, a oni dzwonią na policję. Nasze państwo to mem (Sławomir Mentzen z Konfederacji)
Na Boga, czy waszym jedynym „systemem obronnym” jest obserwowanie zagrożenia i pisanie później uspokajających komunikatów? Dron naruszył zakazaną strefę przy strategicznej bazie, a wy chwalicie się, że patrzyliście. Przestańcie się kompromitować (Arkadiusz Arkadio).
Nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Jeżeli jest strefa zakazu lotu dronów, lata w niej dron (ok km od bazy, czyli barszo blisko), dlaczego nie został zestrzelony? W moim odczuciu wlatując w taką strefę, od razu powinien zostać odjebany z automatu (@Pawe746335901)
Drony szpiegowskie zza wschodniej granicy, bez głowicy bojowej, w świetle tego tłumaczenia nie stanowią dla was zagrożenia? Dla kolegi co to się bawi dronami pytam (@dark0tb)
Ciekawe co byście zrobili, jakby ten dron miał ładunek wybuchowy i jakiś żołnierz zostałby zabity (@alekstrub12)
Żołnierze z bazy wojskowej dzwonią pod numer alarmowy że nad bazą lata dron , jak nadlecą z nad Rosji też będą dzwonić pod numer alarmowy (@Pan_Magister)
Czyli operator drona mógł nagrać co chciał jeśli miał dobrą optykę, a wojsko spokojnie się temu przyglądało. Ważne że nie wleciał nad radar czy silosy i nic nie zrzucał. Póki co przegrywacie wojnę mentalnie panie i panowie wojskowi, to straszne. Co za chore procedury! (@MirosOlczak)
Dron w zamkniętej przestrzeni powietrznej znajdował się 1 km od tak ważnego obiektu wojskowego i żołnierze powiadamiają policję. Brawo panowie świetna robota (AmBlue77)
5min i w odległości 500m od strategicznej bazy lata sobie dron Wani… A sparaliżowani procedurami żołnierze bezradni. „Obserwacja obiektu odbywała się pod pełną kontrolą”-ta, pod pełną kontrolą pozwoliliście Wani wykonać zadanie i zniknąć. (@Dorota98883702)
Dobrze że zadzwoniliśmy na straż miejską . Jesteśmy bezpieczni niech Putin wie że jak z mądrze z Polską to zajmą się nim strażnicy miejscy a Hołownia wbije go w ziemię (Łowca Internetów)
Ale żeby dzwonić na 112? To już nie macie innych bezpośrednich ścieżek komunikacji z policją? (@Wojciec34139157)
Czyli jesteśmy gotowi do wojny. Ja bym wam chomika nie dał do popilnowania a co dopiero Polskę. Ile Rosja jest w stanie w ciągu jednej doby wysłać środków napadu powietrznego? 1000? Więcej? Radiowozów tyle policja nie posiada. (@PiotrPi31674581)
Nieadekwatna reakcja – zdaniem generała.
To powinien być zimny prysznic dla ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Nie dlatego, że nad Redzikowem przeleciał „dron-zabawka”. I nie dlatego, że należało automatycznie go zestrzelić. Problem jest znacznie poważniejszy.
15 września w strefę zakazu lotów bezzałogowych statków powietrznych w pobliżu jednej z najważniejszych instalacji strategicznych NATO w Polsce wszedł cywilny BSP. MON informuje, że nie znajdował się bezpośrednio nad bazą, był cały czas obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej, a miejsce działania operatora zostało ustalone. Według medialnych ustaleń jednym z elementów dalszej reakcji było jednak zgłoszenie sprawy m.in. przez numer 112. (Onet)
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa dyskusja. Bo wykrycie drona to jeszcze nie obrona przed dronem. Nowoczesny system C-UAS musi tworzyć jeden nieprzerwany łańcuch: WYKRYCIE → IDENTYFIKACJA → ŚLEDZENIE → OCENA ZAGROŻENIA → DECYZJA → NEUTRALIZACJA. Jeżeli któregokolwiek z tych ogniw brakuje, system ochrony ma lukę ! I nie interesuje mnie odpowiedź, że tym razem był to cywilny BSP i „nie stanowił zagrożenia”. Bardzo dobrze, że nie stanowił.
Interesuje mnie następny ! Co będzie, jeżeli następny obiekt będzie wyglądał podobnie, ale będzie prowadził rozpoznanie ? Co będzie, jeżeli będzie transmitował obraz infrastruktury ? Co będzie, jeżeli będzie tylko elementem testu czasu reakcji na podejście w rejon ? Co będzie, jeżeli kolejny mały BSP będzie przenosił ładunek ? I najważniejsze: ile minut potrzebuje system państwa, aby przejść od informacji „mamy obiekt” do decyzji „neutralizujemy” !
To właśnie powinno zostać po Redzikowie sprawdzone. Nie publicznie. Nie na konferencji prasowej. Nie poprzez ujawnianie parametrów systemów ochrony bazy. W trybie niejawnym (!) trzeba przeprowadzić brutalny audyt całego kill chain C-UAS wokół najważniejszych obiektów wojskowych i infrastruktury krytycznej. Czy sensory widzą ? Czy potrafimy klasyfikować ? Czy dane trafiają natychmiast do właściwego stanowiska dowodzenia ? Kto podejmuje decyzję ? W jakim czasie ? Jakie ma uprawnienia ? Jakie ma środki efektorowe — kinetyczne i niekinetyczne ? I wreszcie pytanie, o którym mówi się zdecydowanie za mało:
czy żołnierz wie, że państwo stanie za nim, kiedy w sytuacji niejednoznacznej podejmie decyzję zgodnie z procedurą !?
Bo można kupić radary, sensory RF, zakłócacze, efektory i najnowocześniejsze systemy dowodzenia. Ale jeśli na końcu całego technologicznego łańcucha siedzi człowiek, który przed podjęciem decyzji zastanawia się nie tylko nad zagrożeniem, lecz również nad tym, czy za kilka miesięcy nie będzie tłumaczył się przed prokuratorem, to mamy problem znacznie poważniejszy niż brak kolejnego systemu uzbrojenia. To jest problem państwa. Redzikowo jest szczególnym miejscem. To element systemu Aegis Ashore i architektury obrony przeciwrakietowej NATO. W takim miejscu procedury przeciwdronowe powinny być wzorcem: szybkie, przećwiczone, wielowarstwowe i jednoznaczne. Nie do końca twierdzę, że tego drona należało zestrzelić.
Twierdzę coś ważniejszego: państwo musi mieć zdolność natychmiastowego podjęcia takiej decyzji, jeżeli następny dron będzie zagrożeniem.
Współczesna wojna nauczyła nas wystarczająco wiele. Mały BSP może być obserwatorem, rozpoznawać ! Może być przekaźnikiem. Może wskazywać cel. Może wymuszać reakcję. Może sprawdzać procedury. Może być >1000 m od obiektu i być efektorem !!!
Dlatego każdy taki incydent przy obiekcie strategicznym powinien być traktowany nie jako medialna ciekawostka, lecz jako test systemu ochrony państwa. I po każdym takim teście powinno paść pytanie: GDZIE PĘKŁ ŁAŃCUCH ? Bo następnym razem procedurę już na ostro, może sprawdzać przeciwnik…
A co jeżeli Rosjanie zaatakują?
Otóż wojsko zadzwoni na numer alarmowy i będą cierpliwie czekali na połączenie a następnie na przyjazd patrolu policji z interwencją. To oczywiście żart, ale … czy na pewno?
źródło: komunikat MON, https://x.com/MON_GOV_PL
