Tylko do jutra, tj. do 25 września, można wypisać dziecko z „edukacji zdrowotnej”. Po tym terminie nie będziemy mogli tego zrobić nawet, gdy dojdziemy do wniosku, że przekazywane treści są szkodliwe. Nie da się wysłać dziecka „na próbę”. Nie ma co ryzykować!
przestrzega Zbigniew Kaliszuk z Fundacji Grupa Proelio
W wywiadzie dla dzisiejszego „Naszego Dziennika” tłumaczę dlaczego warto to zrobić. Polecam lekturę gazety, tutaj przytoczę fragment:
„W programie nowego przedmiotu została przewidziana też edukacja na temat seksualności, która opierać się ma na permisywnym podejściu. Zakłada się m.in. odrywanie seksualności od kontekstu małżeństwa, rodziny i trwałej miłości; rezygnację z mówienia o szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej. Młodzieży przekazywane będzie, że współżycie seksualne także w nastoletnim wieku jest akceptowalne, byle było świadome i dobrowolne oraz z zastosowaniem antykoncepcji.
(….)
Nawet po poprawkach wprowadzonych na etapie konsultacji społecznych podstawa programowa zawiera niebezpieczne zapisy.
Uczniowie mają „omawiać pojęcie orientacji psychoseksualnej i kierunki jej rozwoju; wyjaśniać pojęcia związane z tożsamością płciową”, „omawiać kwestię prawne i społeczne związane z przynależnością do grupy osób LGBTQ+”, „wymieniać etyczne, prawne, zdrowotne i psychospołeczne uwarunkowania dotyczące przerywania ciąży” czy też „omawiać zagadnienie satysfakcjonującego życia seksualnego oraz wymieniać formy aktywności seksualnej”.
Sformułowania dotyczące aborcji, lgbt oraz tożsamości płciowej są dość ogólne, ale użyty język wskazuje na to, że, zamiast rzetelnej wiedzy, można się spodziewać ideologicznej propagandy. Nie uważam też, żeby szkoła powinna być miejscem, w którym będzie się rozmawiało o tym, jakie aktywności seksualnej można podejmować, żeby mieć satysfakcjonujące życie seksualne.
(…)
Literalne zapisy podstawy programowej nie są jednak moimi jedynymi zarzutami wobec „edukacji zdrowotnej”. Orędownicy „edukacji zdrowotnej” ignorują to, że analizując podstawę programową nie powinniśmy oceniać jedynie jej zapisów, ale także treści, których w niej brakuje, zwłaszcza tych, które były w podstawie programowej „wychowania do życia w rodzinie” i z niej wypadły.
(…)
Jeśli jeden ze składników jakiegoś dania jest zatruty, to czyni całe danie trującym. Podobnie jest z „edukacją zdrowotną” – seksualność jest tak istotną sferą, że nie wyobrażam sobie, aby pozwolić komukolwiek na to, żeby przekazywał moim dzieciom radykalnie odmienne treści od tych, w jakich chciałbym je wychowywać.”
Jeszcze raz zachęcam także do zapoznania się z analizą podstawy programowej, którą przygotowaliśmy: Rodzicu uważaj! Analiza finalnej podstawy programowej „edukacji zdrowotnej”. oraz do lektury dwóch tekstów:
Dlaczego warto wypisać dzieci z edukacji zdrowotnej?
Edukacja zdrowotna – czego nie dostrzegają jej katoliccy orędownicy?
Jeśli przekonałem Państwa do rezygnacji z przedmiotu, to pod poniższym linkiem znajdą Państwo gotowy dokument do wypełnienia: Rezygnacja_z_
edukacji_zdrowotnej.
zob. też: https://zyciestolicy.com.pl/nauczyciel-od-hcv-prawa-proktologii/,
https://zyciestolicy.com.pl/zmuszaja-dzieci-do-edukacji-zdrowotnej/
https://zyciestolicy.com.pl/wypisz-dziecko-z-edukacja-zdrowotna/,
