Dane sygnalisty ujawnione przez Ministerstwo Sprawiedliwości
Kolejna afera z ujawnieniem danych sygnalisty. Tym razem popisało się Ministerstwo Sprawiedliwości.
Zgłoszenie sygnalisty
12 kwietnia 2026 r. pragnący zachować anonimowość rzeczoznawca i biegły sądowy przesłał do Ministerstwa Sprawiedliwości, do wiadomości Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) i Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP), swoje uwagi do projektu ustawy o biegłych sądowych i instytucjach opiniujących.
Wskazał w nich na problemy, które w jego ocenie fundamentalnie osłabiają projekt regulacji tj. brak obowiązku losowego przydziału biegłych do spraw, analogicznego do systemu losowania sędziów, ryzyko mechanizmów korupcjogennych, nielogiczny i nieobiektywny podział spraw. Rzeczoznawca opisał, że z niektórych sądów nigdy nie otrzymał prostego zlecenia. Za to, jak twierdzi, regularnie trafiają do niego najtrudniejsze i najbardziej ryzykowne sprawy. W jego ocenie przydział bywa uzależniony od czynników pozamerytorycznych, a nie od kompetencji biegłego.
W obawie przed mściwością środowiska biegłych sądowych, autor wniósł o;
zachowanie pełnej anonimowości, zakaz publikacji, w tym udostępniania niniejszego stanowiska podmiotom trzecim.
Ministerstwo Sprawiedliwości i Rządowe Centrum Legislacji ujawniło dane sygnalisty
Tymczasem 15 maja 2026 r. rzeczoznawca odkrył, że na stronie Rządowego Centrum Legislacji, w zakładce dotyczącej projektu ustawy o biegłych sądowych, w podzakładce „konsultacje publiczne”, pojawił się plik o nazwie „Konsultacje mail Uwagi do projektu ustawy o biegłych sądowych i instytucjach opiniujących”. Plik, opublikowany 13 kwietnia zawierał pełną treść jego pisma z 12 kwietnia wraz ze wszystkimi danymi identyfikującymi autora: imieniem, nazwiskiem, adresem prowadzenia działalności, numerem telefonu, NIP, REGON oraz numerem uprawnień zawodowych.
Plik zniknął ze strony dopiero 15 maja, kilka godzin po tym, jak sam poszkodowany go zauważył i zażądał usunięcia. Przez ponad 30 dni komplet jego danych, w tym adres prowadzenia działalności i numer telefonu, był publicznie dostępny do pobrania na rządowym serwerze. W tym czasie nie zareagował nikt: ani ministerstwo, które dokument opublikowało, ani Rządowe Centrum Legislacji, które prowadzi portal. Ile osób w ciągu tego miesiąca pobrało plik, nie wiadomo.
Działania sygnalisty
Do Ministerstwa Sprawiedliwości i Prezesa Rządowego Centrum Legislacji rzeczoznawca wysłał ostateczne przedsądowe wezwania do usunięcia skutków naruszenia. Złożył też skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Wskazał na naruszenie art. 5 ust. 1 lit. a i f RODO, czyli zasad rzetelności, poufności i bezpieczeństwa danych art. 21 RODO, czyli zignorowania zgłoszonego sprzeciwu wobec przetwarzania danych, oraz art. 32 RODO, czyli braku środków technicznych zapobiegających wyciekowi.
Skierował również wniosek o interwencję do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym opisał sprawę jako „skrajne niedopełnienie obowiązków służbowych, które godzi w zaufanie obywatela do państwa”. Wniósł o zbadanie procedur bezpieczeństwa oraz „ochrony sygnalistów” w Ministerstwie Sprawiedliwości i RCL.

Nikt nie bierze odpowiedzialności za ujawnione dane sygnalisty, a jemu samemu Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje na możliwe skutki odwetowe
Nikt nie przyznaje się do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Rządowe Centrum Legislacji nazywa swoją rolę jako techniczną. Ministerstwo Sprawiedliwości z kolei potwierdziło błąd pracownika, ale zamiast zaproponować konkretne środki ochrony, zasugerowało mu wejście na cywilną i jednocześnie precyzyjnie opisało, jak bardzo może ucierpieć jego kariera zawodowa, czyli że grozi mu:
- „powiązanie Pana osoby ze stanowiskiem wyrażonym w wiadomości, skutkujące negatywnym postrzeganiem w środowisku zawodowym”;
- „odmowa przyznawania Panu spraw przez sądy”;
- „przyznawanie Panu przez sądy spraw nadmiernie skomplikowanych, w celu utrudnienia Panu wykonywania zawodu i zwiększenie prawdopodobieństwa popełnienia błędów, co doprowadzi do Pana dyskredytacji w środowisku zawodowym”;
- „strata finansowa”.
Innymi słowy: jak nie będziesz cicho, to nie będziesz miał zleceń z sądów i stracisz finansowo.
Dane Sygnalisty. Oficjalnie resort mówi się o zwykłej pomyłce. Być może tak jest, a być może chodziło o … efekt mrożący.
Dowiadujemy się bowiem o kolejnych przypadkach zwolnień lub innych działań odwetowych wobec sygnalistów, przy całkowitej bierności władz. Najwyraźniej ustawa o sygnalistach była tylko po to by była, a nie po to by jakiekolwiek nieprawidłowości była zgłaszane.
Na szczęście są jeszcze media niezależne, za pomocą których opinia publiczna może dowiadywać się o różnych nieprawidłowościach.
źródło: zero.pl
