Dane sygnalistki zostały ujawnione przez ministra kultury. Czy sygnaliści zgłaszający się do ministrów są w Polsce bezpieczni? Czy mogą liczyć że nie poniosą negatywnych konsekwencji z racji dokonanych zgłoszeń?
Sprawa Radziejowskiej
Jak informuje wp.pl – Poufny list sygnalistki kierowniczki niemieckiego oddziału Instytutu Pileckiego Hanny Radziejowskiej do minister kultury Marty Cienkowskiej (na zdjęciu), ministerstwo przekazało osobie, której dotyczyło zgłoszenie czyli szefowi instytutu prof. Krzysztofowi Ruchniewiczowi.
Radziejowska poprosiła, by uznać ją za sygnalistkę. 3 kwietnia 2025 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego stwierdziło, że korespondencja z Radziejowską spełnia wymogi ustawy o ochronie sygnalistów, co więcej pracownik ministerstwa mailem potwierdził, że:
zgłoszenie jest objęte ochroną, zgodnie z ustawą z dnia 14 czerwca 2024 r. o ochronie sygnalistów
Oznacza to przede wszystkim, że ministerstwu nie wolno tej korespondencji swobodnie przekazywać dalej, w szczególności do osoby, której dotyczy zgłoszenie.
Radziejowska więc dalej prowadzi korespondencję z ministerstwem. Zaznacza w niej, że robi to w trybie ustawy o ochronie sygnalistów, prosi o zachowanie poufności. Wie, że wyciek informacji do Krzysztofa Ruchniewicza, skończy się dla niej źle. W sierpniu ministerstwo kultury przekazało list Radziejowskiej prof. Ruchniewiczowi, a ten po zapoznaniu się z korespondencją, podjął decyzję o odwołaniu Radziejowskiej ze stanowiska. Jako jeden z powodów wskazał to, że prowadziła ona korespondencję z „osobami trzecimi”.
Kiedy jest się sygnalistą?
Przyłapane za ujawnienie danych sygnalisty, Ministerstwo broni się, iż:
mail do pani Radziejowskiej nie jest dowodem przyznania tego statusu przez Ministerstwo. Korespondencja pani Radziejowskiej nie spełniała wymogów merytorycznych określonych w ustawie z dnia 14 czerwca 2024 r. o ochronie sygnalistów”.
Na stronie gov.pl w zakładce „Sygnaliści w pytaniach i odpowiedziach” wskazano m.in., że ochrona sygnalisty rozpoczyna się od momentu dokonania zgłoszenia, a – w razie uznania, że zgłoszenie jest niezasadne – jeśli tylko sygnalista miał uzasadnione podstawy do zgłoszenia, to należy uznać, że było ono prawidłowe i zgłaszający ma ochronę.
Przypomnijmy, że to nie pierwszy przypadek ujawnienie danych sygnalistki przez instytucję resortową.
Dane sygnalistki ujawnił także minister nauki
71-letnia Gabriela Fostiak, szefowa Związku Zawodowego na Uniwersytecie Szczecińskim, postanowiła napisać do ministra nauki Dariusza Wieczorka. Bo – jak twierdzi – jakakolwiek działalność związkowa na uczelni przez rektora Tarczyńskiego jest tłumiona. W pierwszym piśmie do ministra – z 25 lipca 2024 r. – Fostiak napisała o kiepskiej sytuacji finansowej uczelni, zarobkach rektora i kanclerza oraz niejasnym statusie Centrum Edukacji Medialnej i Interaktywności. Zaapelowała, by minister zlecił kontrolę finansów uczelni. Co istotne, poprosiła, żeby potraktować ją jako sygnalistkę, czyli nie ujawniać jej tożsamości rektorowi.
28 sierpnia 2024 r. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego poinformowało Gabrielę Fostiak, że nie przysługuje jej status sygnalistki, bo sprawa wykracza poza zakres unijnej dyrektywy o sygnalistach. W piśmie spytano, czy w takim razie Fostiak wyraża zgodę na ujawnienie jej danych osobowych rektorowi Uniwersytetu Szczecińskiego. Zgody nie wyraziła. 23 września 2024 r. ministerstwo przekazało jej pismo rektorowi „w trosce o dobro społeczności akademickiej”.
I oczywiście rektor odwdzięczył się sygnalistce tj. zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa m.in. z art. 224 par. 1 Kodeksu karnego, czyli wywierania wpływu na czynności urzędowe przez stosowanie gróźb bezprawnych. Poinformował o tym w mailu pracowników uczelni, wskazując, że Gabriela Fostiak „powiela nieprawdziwe informacje” o wynagrodzeniu rektora w wysokości 54 tys. zł miesięcznie (jak ustaliła wp.pl wynagrodzenie wynosi dokładnie 53.518 zł brutto). W piśmie do ministra rektor zaś wskazał, że „rozważa podjęcie kroków prawnych” wobec Fostiak i to pismo upublicznił pracownikom uniwersytetu.
W grudniu minister Wieczorek zrezygnował ze stanowiska.
Konkluzja
Można by powiedzieć, iż osoby te były naiwne, uwierzyły że chronią ich przepisy ustawowe implementujące dyrektywy unijne. Otóż jeżeli ktokolwiek zdecyduje się dokonać zgłoszenia w trybie przepisów o sygnalistów do ministrów, to niech nie liczy że jego dane będą poufne a że jego czyn pozostanie bez negatywnych skutków. Co innego informowanie mediów, choćby nasz portal.
