Rządzenie takim miastem jakim jest Warszawa to tak naprawdę koszmar. Nowe władze stolicy zdają się nie nadążać za tym koszmarem. Co i raz zaliczają jakieś wpadki, a cierpią zwykli Warszawiacy. Czy w ferworze walki politycznej, dyskusji o LGBT i częstych wizyt w TVN24, Rafał Trzaskowski ma jeszcze czas rządzić Warszawą?

Warszawa głupcze!

Rafał Trzaskowski jest obecny w mediach jak mało kto. Prezydent Warszawy walczy o prawa osób LGBT, komentuje krajowe wydarzenia polityczne, wspiera nauczycieli w sporze z rządem. Trzaskowski wyskakuje niczym źle postawiony słoik z lodówki. Jakby jej nie otworzyć, to zawsze wyleci i zbijając się pokaże swoją zawartość. Nic dziwnego, skoro niektórzy widzą w nim przyszłego Prezydenta RP… Należy odpowiednio w niego inwestować. Powstaje tylko pytanie czy w tym wszystkim Rafał Trzaskowski ma jeszcze czas zarządzać Warszawą? Wydaje się, że nie. Podobnie jak jego koleżanka z Gdańska, której najwidoczniej pomyliła się funkcja, na którą została wybrana. Doszedłem do wniosku, że dla mnie Prezydent Rafał Trzaskowski mógłby nawet zajmować się kwestią pokoju na Bliskim Wschodzie, byleby Warszawa funkcjonowała jak należy.

Seria wpadek

Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak jak w kampanii Rafał Trzaskowski taśmą klejącą naprawiał drzwi pewnej kobiecie, tak teraz zarządza Warszawą. Zacznijmy od sposobu funkcjonowania urzędów. Jako dziennikarz wielokrotnie zwracam się do Urzędu m. st. Warszawy z pytaniami. Uzyskanie konkretnego komentarza graniczy z cudem. Komórki wzajemnie przerzucają się między sobą pytaniami. Nikt nic nie wie a najlepiej, żeby odezwać się z pytaniami do urzędu dzielnicy. Nie tak powinno wyglądać zarządzanie PR – mogłoby się wydawać nowoczesnego miasta, z jeszcze bardziej nowoczesnym i medialnym Prezydentem na czele. Nie tego oczekuję jako przedstawiciel mediów. Interesuje mnie wszystko związane z Warszawą. Ciężko nie odnieść wrażenia, że zespół prasowy m. st. Warszawy ostatnio jakby wrzucił wsteczny bieg. Uzyskanie interesujących informacji w racjonalnym czasie graniczy z cudem.

Urzędnikom nie chce się pracować

To prawda, jest lato i jest gorąco. Sezon ogórkowy i pomidorowy w pełni. Jednak Warszawa i jej problemy nie śpią, a mieszkańcy oczekują sprawnego załatwienia spraw. Zgłaszają się do naszej redakcji osoby, które skarżą się nie na jakość obsługi i nie na czas… Problem w tym, że często urzędników trudno jest w ogóle zastać na stanowisku. Są na urlopach, zwolnieniach, obiadach, czynnościach zewnętrznych, szkoleniach, naradach i Bóg jeden wie, gdzie jeszcze. Wiadomo, gdzie ich nie ma. Tam, gdzie akurat być powinni. Zjawisko przybiera na sile. Zmorą mieszkańców są wydziały komunikacji. Jakby nie liczył, na rejestrację pojazdu na Bielanach trzeba poświęcić cały dzień. Frustracja mieszkańców narasta. Miało być lepiej, a wydaje się być gorzej. I to pomimo faktu, że przecież Trzaskowski miał być kontynuacją rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz. Urząd m. st. Warszawy opanował dziwny paraliż. I to jest w tym wszystkim najbardziej zaskakujące. Przecież nie ma masowej wymiany kadr w stołecznym ratuszu, a urzędnicy jakby jeszcze zatrzymali się w czasie kampanii do wyborów samorządowych. Mało kto ma odwagę podjąć merytoryczną dyskusję. Jakby ten mecz jeszcze trwał. Jakby w warszawskiej platformie rozpoczęła się dziwna rozgrywka, z której nie wiadomo, kto wyjdzie z tarczą a kto…

Dziwny paraliż

O tym mówi każdy, kto ma jakąś sprawę do załatwienia. Szczególnie inwestorzy. W Warszawie znacząco spadło tempo wydawania decyzji np. na nowe inwestycje w budownictwie. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Jacek Wojciechowicz w jednym z wywiadów udzielonych dla Życia Stolicy stwierdził, że ratusz swoimi działaniami, a raczej ich brakiem, nie wykorzystuje dobrej koniunktury. Warszawa naprawdę mogła stać się miastem drapaczy chmur. Wygląda na to, że ta okazja przejdzie nam koło nosa i żaden nowy, oprócz już budowanych wieżowców, nie powstanie w Warszawie. Narzekają duzi i narzekają mali inwestorzy. Procesy inwestycyjne ślęczą się niegramotnie a urzędnicy nie widzą w tym nic zdrożnego. Warszawa ma czas – zdają się po cichu szeptać.

Warszawa w ruinie?

Tymczasem Warszawa się sypie. Nie jest to zbyt drastyczne określenie. Prawdą jest, że nasze miasto ma za sobą potężny okres rozwojowy, a będzie jeszcze większy. Rozwój budownictwa oznacza rozwój zapotrzebowania na takie media jak chociażby woda. Tymczasem warszawskie wodociągi są w opłakanym stanie. Nie brakuje przykładów, gdzie na nowe osiedla podstawiane są beczkowozy, a mieszkańcy muszą wodę do swoich domów nosić wiadrami. To trochę przykre, że w XXI wieku, stolica europejskiego kraju przypomina fragmentami rumuńską wieś z początku ubiegłego wieku. A czym zajmują się warszawscy urzędnicy odpowiedzialni za wodociągi? Między innymi składaniem zeznań w sprawie podejrzeń o korupcję.

Druga sprawa dotyczy remontów dróg. Lokalne fora zalała fala wpisów, w których mieszkańcy pokazują jak wyglądają remonty zamkniętych dróg. Chociaż drogi są wyłączone z użytku to nic się na nich, pod nimi czy nad nimi, nie dzieje. Stało się to na tyle głośne, że nawet Gazeta Wyborcza poruszyła ten temat. Wreszcie trzeba wspomnieć o tym, że infrastruktura Warszawy wymaga pilnej przebudowy. Często najważniejsze węzły komunikacyjne posiadają plany rozbudowy i owszem. Tylko brak środków na nie sprawia, że na inwestycje mieszkańcy będą czekać dekadami. To po co przygotowywać te plany za grube miliony, skoro za 12 lat stracą na wartości i znów będzie trzeba je zmieniać? Najwidoczniej po to, aby ktoś na nich nieźle zarobił.

Hulajgeddon

Co więcej, władze Warszawy nie nadążają za problemami jakie stawia przed nimi nowoczesny świat. Przykładem niech będą hulajnogi. Bez kontroli, bez nadzoru jeżdżą jak chcą i gdzie chcą. Stwarzają zagrożenie dla mieszkańców stolicy. Można powiedzieć tak, ale to problem globalny. Odpowiem jednak, że to władze Warszawy powinny odpowiednio reagować na swój wycinek problemu globalnego. Pokazały, że można, kiedy ZDM zarekwirował ponad 500 sztuk zalegających na ulicach i chodnikach hulajnóg. Stało się to dopiero po silnej presji mieszkańców i mediów. Jest niemal pewne, że gdy problem hulajnóg w ten czy inny sposób się rozwiąże, to pojawi się kolejny i jeszcze kolejny, a urzędnicy jak zwykle będą w tyle.

https://twitter.com/Dulkiewicz_A/status/1146863197527453698

Czym zajmuje się Trzaskowski?

Na sam koniec felietonu postanowiłem sprawdzić jakie wiadomości wyskoczą jako, pierwsze gdy wpiszę Trzaskowski w wyszukiwarkę google. I tak, nie zawiodłem się: 1) Trzaskowski o ustaleniach szczytu RE, 2) Rafał Trzaskowski: rząd nie miał ani jednej propozycji pozytywnej, 3) Rząd PiS nie ma nic do zaproponowania Europie. Zakończę mocnym i głośnym wezwaniem. Rafał obudź się!!! Jesteś Prezydentem Warszawy, nie Polski. Jesteś samorządowcem, a nie politykiem formatu krajowego. To liczebność i wielkość Warszawy sprawia, że liczysz się w politycznej grze. Więc dbaj o nią jak należy i zajmij się swoimi obowiązkami!!!

Warszawscy urzędnicy zachęcają do picia „kranówki” a sami piją wodę butelkowaną?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja

Prawnik zakochany w dziennikarstwie