Emeryt, który chciał dorobić na leczenie, musi oddać prawie 100 tys. zł, bo „nie podlegał ubezpieczeniom od 2012 roku”. Po publikacji materiału o Pani Aldonie zaczęło zgłaszać się do mnie coraz więcej osób z podobnym problemem. Każda kolejna historia jest coraz bardziej bulwersująca
-informuje na swoim profilu na linkedinie radca prawny dr Katarzyna Kalata
Dorabiał na zleceniach. ZUS wydał 12 decyzji o podwyższeniu emerytury
Jedną z nich jest historia Pana Marka – 78-letniego emeryta, który po przejściu na świadczenie dorabiał na umowach zlecenia. Nie z chęci zysku, tylko dlatego, że emerytura nie wystarczała ani na codzienne życie, ani na leczenie po przebytych operacjach.
Każdego roku Pan Marek przedstawiał w ZUS zaświadczenia o dochodach, a ZUS wydawał decyzje, w których podwyższał mu emeryturę z uwagi na dodatkową pracę.
Tak było przez 12 lat – dwanaście kolejnych decyzji ZUS, każda potwierdzająca, że składki z umów zlecenia zwiększają wysokość świadczenia.
ZUS: Umowy pozorne, obniżenie emerytury i nakaz zwrotu „nienależnych świadczeń”
Aż do 2024 roku. Wtedy ten sam ZUS, ten sam oddział, stwierdził, że umowy były rzekomo „pozorne”.
W ciągu kilku miesięcy wydano trzy decyzje, w których:
– uznano, że przez 12 lat mężczyzna „nie podlegał ubezpieczeniom społecznym”,
– obniżono jego emeryturę o 800 zł miesięcznie,
– nakazano zwrot 92 409,79 zł „nienależnych świadczeń” wraz z odsetkami.
Pan Marek pracował ponad 60 lat. Dziś, po chorobie nowotworowej, zamiast spokoju, ma decyzję, że musi oddać Państwu niemal 100 tys. zł.
Bez nowych dowodów. Bez uchylenia wcześniejszych decyzji. Bez wysłuchania Pana Marka.
Dlaczego to w ogóle możliwe?
Bo w świetle obecnych przepisów ZUS może wstecz wydać decyzję o niepodleganiu ubezpieczeniom – i nie jest w tym zakresie ograniczony czasowo.
A wszystkie składki za okres dłuższy niż 5 lat przepadają. Trafiają do budżetu Państwa.
Takich historii jest coraz więcej. Każda z nich to nie tylko osobisty dramat, ale też pytanie o granice odpowiedzialności Państwa wobec własnych obywateli.
Bo prawo powinno chronić, a nie zaskakiwać po latach.
Tu nie chodzi o politykę. Tu chodzi o prawo, które ma chronić i dawać poczucie bezpieczeństwa.
