Brexit. Dlaczego Wielka Brytania strzela sobie samobója

Previous Image

Brexit, brexit, brexit. Wszędzie tylko ten brexit. Nic dziwnego w tym, że słowo to nie schodzi z ust dziennikarzy, polityków i komentatorów jak Europa długa i różnorodna. Jeżeli uważasz mój drogi czytelniku, że za dużo już o brexit powiedziano to pomyśl, jak się czują mieszkańcy wysp bombardowani tym słowem od ponad 2 lat.

Ile Niemiec w UE? Czy ile Wielkiej Brytanii w UE?

Ale przejdźmy do rzeczy. Dlaczego uważam, że Wielka Brytania strzela sobie samobója rozwodząc się z UE. Ponieważ traci szansę na zdominowanie starego kontynentu. I to szansę, której tak naprawdę nigdy nie miała. No tak, ale jaka dominacja? Zapytacie. Przecież to Niemcy dominują w UE. Mają najwięcej ludności, dyktują warunki, obsadzają swoimi ludźmi najlepsze stanowiska. Tak to prawda. Z tą różnicą, że mówię o perspektywie kilkudziesięciu [30-40 lat]. Jeszcze trzydzieści lat temu dominacja Niemiec w Europie byłaby bajką czytaną na dobranoc młodzieżówce CDU czy SPD.

Pytanie kto będzie rozdawał karty w Europie za kolejne 30 lat? Do czasu referendum ws. Brexitu wszyscy wskazywali na Wielką Brytanię. To ten kraj miał zdominować gospodarczo, demograficznie i politycznie stary kontynent. No właśnie miał… jednak zacznijmy od początku.

Demografia głupcze

Populacja Wielkiej Brytanii w 2060 roku. Źródło: „www.populationpyramid.net”.

Zacznijmy od prostej rzeczy. To co zdecyduje o pozycji i sile państw w XXI wieku to będzie głównie demografia. To prawda, że więcej ludzi to więcej gęb do wykarmienia. To też więcej karabinów na wojnie. Europa demograficznie… leży. Nie ma co kryć jesteśmy na równi pochyłej. Nasze społeczeństwa mają się nie tylko starzeć, ale także kurczyć. Oczywiście z nielicznymi wyjątkami. Takim wyjątkiem są Francja i Wielka Brytania. Obecnie kraje z ponad 60 milionowymi populacjami według różnych szacunków mogą za 40 lat liczyć już po 75 lub nawet 80 mln obywateli. Zestawiając to z starzejącą się i malejącą populacją naszego zachodniego sąsiada, oznacza, że Wielka Brytania mogłaby stać się najpotężniejszym krajem UE. To między innymi dlatego RFN przyjęła na swoje szczodre łono około miliona imigrantów. Poprawność polityczna jest tylko przykrywką do kalkulacji na temat przyszłości niemieckiej populacji. Dlaczego bliski wschód? Ponieważ Niemcy w „mądry” sposób rozgrywają istniejące u nich mniejszości narodowe nie dając żadnej przewagi i utrzymując dominację współczynnika niemieckiego lub zgermanizowanego [o tym, kiedy indziej]. Tymczasem podstawowym założeniem brexitu jest ograniczenie imigracji. Wszystko przez to, że podobno na wyspach żyje za dużo osób i brakuje miejsca… Świetnie, polecamy wycieczkę po Szkocji.

Exodus i plagi brytyjskie

Populacja Niemiec w 2060 roku. Źródło: „www.populationpyramid.net”.

Wyjście Wielkiej Brytanii z UE spowoduje nie tylko to, że będzie ona poza UE, czyli siłą rzeczy nie może być największą populacją w zintegrowanej Europie. Zahamuje to też przyrost populacji. Obecnie na wyspach już trwa exodus. To prawda głównie ludzi, których ambicje sięgały co najwyżej do benefitów. Są to jednak grupy o największej dzietności. Gwarantujące stabilny wzrost demograficzny. Bez względu jak wartościować wkład w gospodarkę tych osób to bez tych osób gospodarka się nie obędzie [przynajmniej do czasów pełnej robotyzacji, ale i to nie jest pewne].

Exodus w starożytnym Egipcie był poprzedzony plagami. W wypadku Wielkiej Brytanii będzie odwrotnie. Załamanie produkcji, obniżenie konkurencyjności gospodarki, załamanie na rynku nieruchomości i wiele innych.

Zacznijmy od załamania produkcji. Okazuje się, że osoby, które opuszczają Wielką Brytanię wcale nie siedziały tylko na zasiłku i coś tam jednak robiły. Obecnie na wyspach nie ma problemu ze znalezieniem pracy. Co więcej agencje pracy same dzwonią po byłych pracownikach i ich zapraszają na rozmowy. Powód? Brak rąk do pracy i to pomimo ukrócenia benefitów. Podobną sytuację obserwujemy na rynku budowlanym w Polsce. Wkrótce Brytyjczycy zamiast pełnić rolę nadzorców polskich, rumuńskich czy słowackich pracowników być może sami będą musieli usiąść „na taśmę”. Brytania już odczuwa brak pracowników a będzie jeszcze gorzej.

Nieruchomości to drugi i bardzo poważny problem. Do tej pory wystarczyło być średnio polotnym Brytyjczykiem, aby korzystać z renty w postaci rodzinnej nieruchomości. Oprócz pensji czerpał np. z czynszu najmu. W ten sposób miał co najmniej dwie pensje. Wyjazd migrantów nawet tych żyjących na zasiłkach sprawił, że na rynku pojawiło się więcej nieruchomości co wprost oznacza mniejsze ceny za najem. I znów Brytyjczycy tracą. A to tylko niektóre ze strat. Dalej jest załamanie pozycji na arenie międzynarodowej, inflacja, trudności na granicach itd…

Co w zamian?

płatnicy netto w UE – dane Komisji Europejskiej – 2016.

Powstaje pytanie co w zamian? Co dostanie Brytania za wyjście z UE? 38 mld funtów które zostaną w jej budżecie? Brak składek do UE? Mało kto pamięta, że Wielka Brytania to druga najsilniejsza gospodarka w UE i trzeci najlepszy płatnik zaraz po Niemcach i Francji. Brytyjczycy powinni być przed Francuzami, ale na wysokość składkę wpływ ma tzw. Rabat Brytyjski. Wyjście Zjednoczonego Królestwa ze wspólnoty jest sporym ciosem we wspólnotową kasę. Tak to prawda. Jednak brytyjscy rolnicy i farmerzy dostawali dopłaty do produkcji rolnej podobnie jak ich wspólnotowi koledzy. W zamian zyskiwali też dostęp do potężnego rynku porównywalnego z rynkiem Chin czy USA. Każde państwo, które zdobywa przewagę produkcyjną [lepsze maszyny, większa liczba ludności, nowoczesne technologie] dąży do otwarcia rynków lub uzyskania do nich dostępu. Powód? Chce wykorzystać swoją przewagę. Zamykają się tylko słabo rozwinięte kraje, które chcą dać czas lokalnym firmom na rozwój. Są jednak nierozsądne wyjątki jakimi jest np. Polska. UK samo zyskuje z czegoś o co inne państwa walczą dekadami i toczą wojny.

Zwolennicy brexitu twierdzą, że dzięki temu ich kraj będzie w pełni niepodległy. Niezależny od Unii Europejskiej i będzie mógł sam o sobie decydować. Super! Tylko z kim Zjednoczone Królestwo zamierza nawiązać relacje? Nie żyjemy w XVIII czy XIX wieku i nawet takie państwo jak Wielka Brytania z bronią jądrową, tradycjami kolonialnymi i międzynarodowymi korporacjami wygląda mizernie w zestawieniu z Chinami, Indiami, Brazylią czy Meksykiem. Można by powiedzieć, że Korea Północna jest chyba najbardziej niezależnym państwem na świecie. Tylko, że jej mieszkańcy muszą gotować korę z drzew, żeby przeżyć. Wielka Brytania chociaż wielka z nazwy wcale nie będzie miała takiej silnej pozycji negocjacyjnej ze swoimi przyszłymi partnerami handlowymi. W ogóle jest raczej mało prawdopodobne, że szybko nawiąże relacje handlowe z kimkolwiek. Nawet Donald Trump zajęty budowaniem muru i propagowaniem nowe amerykańskiego izolacjonizmu nie przyjdzie May z pomocą.

Outsider Europy

Połączone głosy Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii to 200 głosów w 751 osobowym Parlamencie Europejskim. Byłby to blok silniejszy od Niemiec i Francji (170 głosów).

Brexit nie powinien nikogo dziwić. Dlaczego? Wielka Brytania chociaż mogła z Niemcami de facto rządzić Europą i podzielić pomiędzy siebie strefy wpływów na Europę zachodnią i wschodnią wolała być zawsze w opozycji do głównego gracza. Tak powiecie, że Brytyjczycy tak mają od ponad 400 lat i się trzymają. Tak tylko od 30 lat nie mają kolonii, które rekompensowały im granie na równowagę w Europie. Brytyjską bierność wykorzystała Francja. Obecnie mniejszy partner Niemiec pozwala zapewnić naszemu zachodniemu sąsiadowi dominację polityczną i gospodarczą na kontynencie. W zamian Francja może liczyć na niemiecki kapitał i parę innych zabawek. A co, jeśli Niemcy nigdy nie złożyliby propozycji współpracy Wielkiej Brytanii? Pamiętając angielskie bomby, które niszczyły im domy jakieś 80 lat temu mogą w głębi żywić do nich urazę na wieki. Wówczas Wielka Brytania mogła zawsze złożyć propozycję Włochom i Hiszpanii. Kawał skały na Gibraltarze jest wart dominacji w Europie.

Mimo takich możliwości, elity UK wybrały powolną izolację, której efekty widzimy obecnie. Zatem brexit nie może dziwić i jest raczej logiczną konsekwencją polityki uprawianej od 30 lat.

Brexit, czyli niemieckie marzenie

 Jaki jest kraj, który cieszy się najbardziej z zamieszania na wyspach? Oczywiście Niemcy. Do niedawna okupowany min. przez brytyjskie wojska, poniżony po II Wojnie Światowej odrabia starty. I to w jakim stylu. W UE z Wielką Brytanią kraj ten stanowił 24 % unijnej gospodarki. Po brexitcie będzie to już blisko 30 %. Niemcom odpadnie największy konkurent i alternatywa dla innych mniejszych państw w UE. Łatwiej będzie Niemcom kontrolować takie kraje jak Polska [która stanowi 3% potencjału gospodarczego UE]. Pieniądze z funduszy europejskich staną się coraz bardziej niemieckie. Dlatego Niemcy skaczą z radości widząc jak Wielka Brytania strzela sobie samobójczą bramkę.

Rozpad Królestwa?

Wcale nie wykluczone, że Wielka Brytania otwiera rozdział, który doprowadzi ją do rozpadu Zjednoczonego Królestwa. Równo 100 lat temu wybuchła wojna o niepodległość Irlandii. Wyjście z UE może doprowadzić do podobnych wydarzeń, jeżeli Szkocja będzie chciała zostać w UE kosztem zerwania relacji z Anglią. Coś co było koszmarem staroangielskich polityków, czyli sojusz Szkocji z dominanta na kontynencie może wkrótce się ziścić. Dla Wielkiej Brytanii oznaczało by to nie tylko osłabienie gospodarcze i demograficzne. W dłuższej perspektywie też utratę Irlandii Północnej. Co ostatecznie cofnęłoby geograficznie ten kraj do średniowiecza.

Podsumowując Brytyjczycy albo oszaleli albo „oszaleli”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autor: Redakcja

Prawnik zakochany w dziennikarstwie