Bezprawie za miliony. Zabawa w 3 komisje, sądy toną.
Wiecie, ile kosztuje podatników „zabawa w komisje”, które miały naprawić wymiar sprawiedliwości?
Od 2024 r. do końca czerwca 2026 r. członkowie Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego oraz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego otrzymali łącznie prawie 4,8 mln zł.
Trzy komisje. 121 posiedzeń. Prawie pięć milionów złotych. Najwyższe wypłaty sięgały setek tysięcy złotych: Marek Safjan – 250 tys. zł Krystian Markiewicz – 240 tys. zł Paweł Wiliński – prawie 220 tys. zł Karolina Kremens – ponad 218 tys. zł Wojciech Kocot – ponad 208 tys. zł
A efekty?
Terminy w sądach coraz dłuższe. Chaos ustrojowy coraz większy. Kolejne projekty zamiast kończyć spory, otwierają nowe konflikty o status sędziów, prawidłowość składów i trwałość wydawanych wyroków.
Nie ma również zapowiadanego rozdzielenia funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Premier Donald Tusk przyznał ostatnio, że Waldemar Żurek ma „więcej ochoty niż możliwości” i „skrępowane ręce”, tłumacząc opóźnienia w rozliczeniach sytuacją w prokuraturze.
Czyli zamiast odpolitycznienia prokuratury słyszymy dziś, że minister-polityk ma nad nią za mało władzy.
Tak wygląda „naprawa” sądownictwa w wykonaniu tej władzy: obywatel czeka, sprawy ciągną się latami, chaos narasta, a ci, którzy mają pobierać ryczałty, otrzymują pieniądze bez opóźnień.
Ministerstwo nie ma nawet gotowego zestawienia, ilu posiedzeń nie opuścił każdy z członków komisji. Przelewy udało się policzyć. Frekwencji już nie. Prawie 4,8 mln zł na komisje. Coraz dłuższe postępowania. Coraz większy chaos.
Podatnik płaci. Komisje debatują. Sądy toną.
źródło: veritasetius
