W sobotę nad ranem siły specjalne USA przeprowadziły atak na stolicę Wenezueli Caracas. Po miesiącach presji ze strony Waszyngtonu przywódca Wenezueli Nicolas Maduro wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju. Para została następnie oskarżona w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem.
Maduro schwytany, będzie osądzony w USA
Jak podała stacja CBS News, powołując się na źródła w amerykańskich władzach, operację schwytania przywódcy Wenezueli przeprowadzili żołnierze elitarnej jednostki sił specjalnych armii USA, Delta Force. Według telewizji CNN, prezydent i jego żona zostali wyciągnięci przez amerykańskich komandosów z sypialni.
Prokuratorka generalna USA Pam Bondi poinformowała, ze Maduro i jego małżonka zostali oskarżeni w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem; będą sądzeni w Nowym Jorku.
Ostrzeżenie dla Chin i Rosji
Atak i porwanie wenezuelskiego dyktatora to wyraźny sygnał dla Chin i Rosji, które wspierały reżim Maduro, iż USA kierować się będą własnym interesem w zapewnieniu bezpieczeństwo, a nie sztywnymi formalnymi prawno-międzynarodowymi ograniczeniami.
Nic dziwnego, że kraje te potępiły atak. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow wezwał Waszyngton do „uwolnienia legalnie wybranego prezydenta suwerennego kraju i jego małżonki” – poinformował Reuters, powołując się na rosyjskie źródła państwowe. Chińskie MSZ przekazało, że władze w Pekinie są „głęboko wstrząśnięte i stanowczo potępiają użycie siły przez Stany Zjednoczone wobec suwerennego państwa oraz użycie siły wobec prezydenta kraju”. Działania USA nazwano „hegemonicznym zachowaniem (…), które poważnie narusza prawo międzynarodowe”.
Wątpliwe, by prezydent USA Donald Trump przejmował się takimi deklaracjami.
Inne reakcje
Wiele krajów Ameryki Południowej jest tym scenariuszem wydarzeń zaniepokojonych. Atak poparły jednak Argentyna, Ekwador i Izrael. Kraje Europejskie z jednej strony potępiają atak, z drugiej stwierdzają iż „Maduro nie miał już demokratycznej legitymacji do rządzenia krajem, a jego autorytarny reżim ponosi odpowiedzialność za powszechne łamanie praw człowieka w Wenezueli”.
Polski wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił z kolei, że polskie służby
„wnikliwie analizują rozwój wydarzeń po atakach sił USA w stolicy Wenezueli”. Poprosiłem także o bieżące analizy Departament Wojskowych Spraw Zagranicznych oraz przedstawicieli naszych wojskowych attachatów w krajach Ameryki Północnej i Południowej”
