Aktor z „1670″ odrzucił kontrakt reklamowy za który mógłby kupić mieszkanie w Warszawie.
Michał Sikorski dostał ofertę udziału w kampanii alkoholowej. Stawka pozwoliłaby mu kupić własne cztery kąty w Warszawie. Odmówił, bo wcześniej usłyszał od kolegi z branży historię o dwunastolatku i puszce z napisem „zero”. „To nie są pieniądze warte odpowiedzialności społecznej” – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.
Wystarczy przejść Marszałkowską od Ronda Dmowskiego w stronę placu Zbawiciela, żeby policzyć kilkanaście nośników z alkoholem. Citylighty na przystankach, plakaty w witrynach sklepów, banery nad ogródkami restauracyjnymi, wielkoformatowe siatki na rusztowaniach. Do tego przyczepy z podświetlanymi billboardami, ciągnięte przez samochody, które potrafią godzinami krążyć po Śródmieściu i zachwalać piwo o mocy sięgającej kilkunastu procent. Formalnie to nie jest reklama w rozumieniu przepisów o wychowaniu w trzeźwości. Praktycznie to najbardziej natrętny nośnik, jaki da się postawić na warszawskiej ulicy, i nikt nie pyta dziecka wracającego ze szkoły, czy chce go oglądać.
Na tym tle decyzja jednego aktora brzmi jak wyłom.
Propozycja, za którą byłoby mieszkanie
Michał Sikorski ma dziś twarz, którą dział marketingu wyceniłby bardzo wysoko. Ksiądz Jakub z netfliksowego „1670″ przyniósł mu popularność daleko wykraczającą poza branżę filmową, wcześniej odebrał nagrodę za debiut na festiwalu w Gdyni za rolę w „Sonacie”. Zagrał też w „Kosie” i „Pewnego razu na krajowej jedynce”.
Oferty przychodzą regularnie. Jedną z nich opisuje dość dokładnie.
„Dostałem kiedyś propozycję za sumę, za którą może kupiłbym mieszkanie w Warszawie. Kusiło, myślałem, że może warto »dla dziecka«, ale odmówiłem”
– przyznaje.
Wcześniej stawia sprawę bez żadnego marginesu:
„Nie reklamuję alkoholu. Uważam, że szkodzi”.
Marki nie zdradza. Nie podaje ani nazwy, ani kategorii produktu. Jedyny konkret, jaki pada w tym fragmencie rozmowy, dotyczy kolegi, który w takiej kampanii jednak wystąpił, i puszki piwa w rękach dwunastolatka.
Babcia na ulicy i „śmieszna reklama”
Kolegę Sikorskiego zaczepiła kiedyś na ulicy starsza kobieta. Nie po to, żeby poprosić o zdjęcie.
Powiedziała mu, że jej dwunastoletni wnuczek „codziennie pije to piwo »zero«, bo reklama jest śmieszna”.
Ta jedna scena wystarczyła, żeby aktor przeliczył sobie proporcje na nowo.
„Uświadomiłem sobie: jeśli fajnie zagrana reklama zachęci dzieciaka do »piwka wieczorem«, to nie są to pieniądze warte odpowiedzialności społecznej”
– mówi.
Napoje „zero” formalnie alkoholem nie są, więc ich spoty mogą lecieć o każdej porze dnia, w paśmie dziecięcym włącznie. Zostaje jednak wszystko poza procentami: ta sama nazwa, ten sam logotyp, ta sama kolorystyka puszki, ten sam aktor i ten sam żart. Specjaliści od zdrowia publicznego powtarzają, że dziecko nie kupuje w tym przekazie napoju bezalkoholowego. Kupuje scenkę, muzykę i poczucie, że sięga po to samo, po co sięgają dorośli.
Babcia z tej opowieści zauważyła to bez żadnych badań.
„Aktor powinien być odpowiedzialny za to, czemu użycza twarzy”
Sikorski nie wystawia ocen kolegom z planu. Mówi o własnym rachunku i o tym, że w tym zawodzie wizerunek jest jednocześnie narzędziem pracy i podpisem pod cudzym produktem.
„Aktor powinien być odpowiedzialny za to, czemu użycza twarzy”
– podsumowuje w rozmowie z Wojciechem Brzezińskim.
Cena takiej deklaracji jest policzalna. Kontrakt reklamowy z rocznymi prawami do wizerunku bywa wart więcej niż honorarium za główną rolę w pełnym metrażu, a w teatrze czy kinie tej kwoty odrobić się nie da. Sikorski zostawił ją na stole i wrócił do grania.
W Sejmie trwają prace nad zakazem
Ta postawa nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście prac legislacyjnych, które toczą się właśnie w Sejmie. 15 lipca 2026 r. sejmowa podkomisja nadzwyczajna przyjęła cztery kluczowe założenia nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi: całkowity zakaz reklamy i promocji alkoholu, w tym piwa, ogólnokrajowy zakaz sprzedaży w godzinach 22-6, waloryzację opłat za koncesje oraz zakaz ekspozycji alkoholu na stacjach paliw.
Pod koniec lipca sprawozdanie podkomisji przyjęła sejmowa Komisja Zdrowia. Projekt czeka teraz na drugie czytanie na sali plenarnej, a następnie na przekazanie do Senatu i podpis prezydenta. Część przepisów o ograniczeniach sprzedaży wykreślono na tym etapie ze względu na wymóg notyfikacji w Komisji Europejskiej i posłowie mają do nich wrócić przy drugim czytaniu.
To niezwykle ważna, ze względów społecznych i zdrowotnych, ustawa, która powinna zostać uchwalona możliwie jak najszybciej i zacząć obowiązywać. Dopóki decyzja o tym, czy dziecko pozna alkohol jako coś zabawnego, zależy od tego, czy dany aktor akurat postąpi tak jak Michał Sikorski, wielu małych odbiorców pozostaje bez żadnej ochrony. A przyczepa z piwem i tak przejedzie Marszałkowską jeszcze dziś po południu.
zob. też https://zyciestolicy.com.pl/tag/piwo/
