Afera Kacprzyka. Koalicja Obywatelska próbuje ograniczyć wizerunkową katastrofę
Koalicja Obywatelska próbuje ograniczyć wizerunkową katastrofę wywołaną aferą z 28-letnim lekarzem radnym dzielnicy Ursus, który jak się okazało zarobił jako koordynator SOR w Szpitalu Południowym ponad 1,6 mln zł, choć nie miał specjalizacji uprawniającej do tej funkcji. Wymiar finansowy bulwersuje, ale jeszcze bardziej zdumiewa dokumentacja szpitalna, z której wynika że młody lekarz pracował non-stop, praktycznie bez snu i ze zdolnościami bilokacyjnymi.
96 godzin dyżuru z rzędu?
Sprawę szczegółowo opisał portal Zero, który dotarł do wewnętrznej dokumentacji Warszawskiego Szpitala Południowego. Według danych przekazanych przez szpital Kacprzyk przepracował w 2025 roku łącznie 3976 godzin. Oznacza to średnio 331 godzin miesięcznie, czyli ok. 11 godzin pracy dziennie przez cały rok, bez względu na weekendy czy święta. Jednocześnie lekarz pracuje także w trzech innych warszawskich placówkach medycznych, a dodatkowo pełni funkcję radnego dzielnicy Ursus. Do niedawna kierował również młodzieżową organizacją wspierającą Koalicję Obywatelską.
Z dokumentacji, do której dotarł portal zero, wynika, że Kacprzyk miał niekiedy pracować przez trzy, a nawet cztery doby bez przerwy. Jeden z opisanych przypadków dotyczył okresu od 11 do 15 kwietnia 2025 roku. Z grafiku miało wynikać, że lekarz pozostawał na dyżurze przez 96 godzin z rzędu.
Jeżeli te fakty zsumować, oznacza, że lekarz, radny pracuje na okrągło, praktycznie bez snu.
Bilokacyjne zdolności
Jak opisuje Zero, analiza grafików dyżurowych z 2025 roku wskazuje, że w niektórych terminach lekarz miał pełnić dyżury w szpitalu, a jednocześnie uczestniczyć w wydarzeniach publicznych lub politycznych np.
13 lutego 2025 r. Kacprzyk pochwalił się spotkaniem z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską. Był wtedy wpisany w szpitalnym grafiku. Jeśli natomiast spotkanie z marszałek odbyło się wcześniej (możliwe, że Kacprzyk opublikował informację z opóźnieniem; zapytaliśmy go o to, ale nie odpowiedział), to i tak medyk powinien być na dyżurze. Zgodnie z dokumentacją dyżurował bowiem także 12, 11 i 10 lutego. Wolne miał 9 lutego – była to niedziela.
11 kwietnia 2025 r. Dawid Kacprzyk oglądał debatę przed zbliżającymi się wówczas wyborami prezydenckimi. Poinformował o tym internautów, wskazując, że wygrał Rafał Trzaskowski. Tego dnia przez całą dobę dyżurował na SOR-ze (a przynajmniej tak wynika z papierów). Był to zresztą dyżurowy maraton, gdyż Kacprzyk – według grafiku – pracował od 11 kwietnia od godz. 8 rano do 15 kwietnia do godz. 8 rano.
30 kwietnia 2025 r. lekarz był gościem TVP3 Warszawa. Zgodnie z dokumentacją szpitalną w tym czasie pełnił całodobowy dyżur w szpitalu.
1 czerwca 2025 r. Kacprzyk głosował (jak sam wskazał – „trzaskał”) w wyborach prezydenckich. Według grafiku dyżur miał rozpocząć o godz. 8. Tymczasem o 8:22 opublikował wpis sugerujący, że dopiero rusza do pracy po głosowaniu.
12 czerwca 2025 r. Kacprzyk uczestniczył w posiedzeniu rady dzielnicy Ursus. Według dokumentacji szpitalnej – powinien wtedy być przy pacjentach.
Koalicja Obywatelska próbuje ograniczyć wizerunkową katastrofę
Wobec narastającej medialnej wrzawy w tej sprawie, chcąc ograniczyć wizerunkową katastrofę, Koalicja Obywatelska postanowiła nie bronić a nawet zareagować. Prezydent Rafał Trzaskowski (na zdjęciu z młodym radnym lekarzem) zarządził kontrolę/audyt Szpitala Południowego, w szpitalu rozpoczęła się kontrola NFZ (podległe ministrowi zdrowia). Przewodnicząca Sejmowej Komisji Zdrowia Marta Golbik (KO) uznała zarobki lekarza Kacprzyka za nieprzyzwoite, a Marcin Kierwiński poinformował, że przyjął rezygnację Dawida Kacprzyka z Koalicji Obywatelskiej.
W pojedynczej sprawie władza zareagowała (bo zbliżają się wybory parlamentarne), ale o ilu innych przypadkach nie wiemy, w ilu innych mniej głośnych władza zamiatała pod przysłowiowy dywan.
