13 GRUDNIA 1981 R. o północy wprowadzono stan wojenny. Jego bilans to blisko 10 tys. osób internowanych, ponad 4 tys. osobom w grudniu 81 przedstawiono zarzuty prokuratorskie, wyrzucono z pracy dziesiątki tysięcy osób z przyczyn politycznych, zginęło ponad 100 osób, kolejne tysiące zatrzymane w dalszym okresie za uczestnictwo w demonstracjach lub działalność opozycyjną, tysiące działaczy „S” zmuszonych do emigracji, delegalizacja NSZZ „Solidarność”, NZS i wielu innych organizacji. Stan wojenny nie przyniósł żadnych korzyści, poza zniszczeniem nadziei społecznych na nowy sprawiedliwszy system.
Stan wojenny w celu obrony systemu
Jak stwierdza dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89:
Stan wojenny wprowadzono nie w obawie przed zagraniczną interwencją (która w 1981 r. nam nie groziła) ale w celu obrony systemu. Nie kto inny jak generał Jaruzelski oznajmiał, iż socjalizmu będą bronić jak niepodległości. Tymczasem w 1981 r. co prawda Solidarność osłabła, jednak równocześnie następowała dezintegracja systemu – niektórzy posłowie i radni zaczęli być bardziej odważni, tworzono kluby i nowe partie polityczne, powstał problem nowej ustawy wyborczej do rad narodowych. I władza musiała to przerwać.
Niezgodnie nawet z PRLowską konstytucją
Stan wojenny był jednak zaskoczeniem w tym znaczeniu, iż mylnie zakładano iż jakimkolwiek rozwiązaniom nadzwyczajnym, władza spróbuje nadać jakąś legitymację prawną, a zatem iż nastąpi to poprzez Sejm.
Tymczasem generał Jaruzelski złamał konstytucję PRL i chociaż sejm obradował w tym czasie, stworzyli Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, wprowadzili stan wojenny, przymusili członków Rady Państwa do przyklepania tej decyzji, i nawet nie zadbali o to by ukazało się to w Dzienniku Ustaw (stosowne ogłoszenie aktu nastąpiło w Dz.U. dopiero 17.12.1981 r.). Obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego nie zawierało nawet podpisu przewodniczącego Rady Państwa. Słowem złamano ówczesne prawo i złamano nadzieje Polaków.
Wprawdzie PRL upadł, ale dziś SBekom i ich mocodawcom autorom ze stanu wojennego żyje się dobrze, w przeciwieństwie do weteranów, osób którzy walczyli o niepodległość. O tych ostatnich III RP w praktyce zapomniała, są dla nich tylko pozory. Niewielu z byłych działaczy (a najczęściej są to ci z ostatniej godziny) doczekało się zaszczytów i stanowisk, zresztą wielu z nich w zamian zdradziło ideały Solidarności.

